Recenzja | Norn9: Var Commons [PSV]


"Według legendy ta pomarańczowa gwiazda, Arcturus, jest mężem tamtej białej, Spiki. Obie są od siebie bardzo oddalone, ale w każdej sekundzie Arcturus zbliża się do swojej żony. To zjawisko... jak mu było? Ruch własny? Za jakiś miliard lat w końcu będą mogli być blisko siebie, niczym kochankowie. Romantyczne, nie sądzisz?"
(Mikoto, ścieżka Natsuhiko // tłumaczenie autorskie)



Norn9: Var Commons to jedna z trójki visual noveli wydanej do tej pory na zachodzie przez amerykańskiego dobrodzieja Aksys oraz jedna z dziesiątek gier japońskiego dewelopera Otomate. Gra zadebiutowała na platformie psp w 2013 roku w Kraju Kwitnącej Wiśni, i szybko, bo już dwa lata później, zacumowała do brzegów Ameryki w odświeżonej wersji na ps vitę.

Gra zabiera nas do alternatywnego świata, w którym obce jest pojęcie wojny. Wszelkie konflikty międzynarodowe są rozwiązywane dyplomatycznie, ludzie nie wiedzą czym jest broń a nad ogólnoświatowym pokojem czuwa tajemnicza organizacja The World, wzbudzająca po równo szacunek i strach we wszystkich warstwach społecznych.

W tym (z pozoru) wspaniałym świecie jesteśmy wciśnięci w buty załogi statku Norn - masywnej latającej kuli, służącej zarówno za hotel ,jak i taksówkę do przewózki naszych bohaterów. Nasza kompania składa się z magicznie uzdolnionej młodzieży, zwanych "esperami", którzy niejako wybrani przez The World suną po niebie, aby przysłużyć się obronie pokoju na świecie. Ale jak to zawsze bywa, nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Norn9 wybija się na tle innych visual novel tym, że zamiast jednej bohaterki opowieści otrzymujemy aż trzy dziewoje, i choć na raz możemy kierować losami tylko jednej, cała trójka ma swój wkład w ogólną historię i odbywają zupełnie różne przygody. Mając trzy bohaterki i aż dziewięciu chłopaków do romansowania (każda dziewczyna ma do dyspozycji trzech, ekskluzywnych dla niej przystojniaków) liczba ścieżek w grze rośnie do tytułowej dziewiątki (+ 1 sekretna).  

Dziewczyną najbardziej promowaną przez grę jest Koharu - naiwna i głupiutka nastolatka, widząca w ludziach same pozytywy. Koharu przez znaczną część życia wychowywała się sama na odludziu, co, do pewnego stopnia, usprawiedliwia jej przesadne zaufanie do wszystkich dookoła. Z jednej strony ma to swoje plusy: szybko wzbudza sympatię reszty załogi, z drugiej sprawia, że jest łatwym celem do manipulacji. Jak się okazuje, nie wysilając się można jej wmówić absolutnie wszystko (choćby, to że chłopak, który do niej podbija to tak naprawdę dziewczyna). Ponadto dziewuszka nie zna pojęcia żartu i ironii, co doprowadza często do żenujących sytuacji (wynikiem czego jest zazwyczaj facepalm u gracza). Mimo wszystko, Koharu to dziewczyna "do rany przyłóż". Jest energiczną, pomocną nastolatką, która za ukochanym wskoczy w ogień. Bądź sama go wywoła...

Drugą bohaterką historii jest moja osobista faworytka - Mikoto. Ta dumna, rezolutna i zaradna dziewucha, pomimo swoich defensywnych mocy (roztaczanie siłowej tarczy) do boju zawsze rusza pierwsza.  Na współę z dwójką najbardziej ogarniętych chłopaków przewodzi całą załogą statku i angażuje się (jako jedna z nielicznych) we wszelkie spiski zachodzące na pokładzie. Wychowała się w bogatej rodzinie, gdzie rodzice wpoili jej, że "moc idzie w parze z odpowiedzialnością", stąd wyrosła na dojrzałą i odpowiedzialną osóbkę. Jej życiową misją jest obrona wszystkiego co żyje i poświęca temu nie tylko swój czas, ale i siły życiowe. Zdarza jej się przez to przecenić swoje możliwości, bądź zatajać słabości celem ratowania życia. Jej dumna i powściągliwa natura utrudnia kontakty z przystojniakami, ale co odwlecze to nie uciecze.

No i nadszedł czas na Nanami, ulubienicę milionów. Najmłodsza bohaterka jest skryta i stroni od przesadnych kontaktów z innymi. Jej smutna i mroczna przeszłość odcisnęła na niej głęboki ślad w postaci nienawiści do własnej mocy, którą zmuszana była używać w dzieciństwie. W kontaktach z ludźmi nie okazuje żadnych emocji, przez co postrzegana jest przez innych jako lalka bez uczuć. Jako jedyna z załogi jest urodzoną wojowniczką, dzięki treningowi potrafi posługiwać się bronią ninja (kunai). Uwielbia jeść i doprawiać jedzenie ziołami, wierząc że więcej przypraw = więcej energii. Pobyt na Nornie pozwoli jej nie tylko zmierzyć się z demonami przeszłości, ale i wydobyć zakopane we wnętrzu emocje.

Jak już wspomniałam dostępnych ścieżek mamy dziewięć, po trzy dla każdej z bohaterek. Mimo, iż wszystkie ścieżki skupiają się na romansie protagonistki z wybranym chłopakiem, jedne są bardziej nastawione na fabułę a inne na relacje między postaciami. Te drugie gra podsuwa nam jako polecane do zagrania w pierwszej kolejności, ponieważ jedynie lekko nakreślają całą intrygę, aby odbiorca za szybko się nie pogubił w fabule (a jest się w czym pogubić!). Ścieżki odkrywające rąbek tajemnicy są na początku zablokowane, i bardzo dobrze, ponieważ są one najciekawsze i warto je zostawić na koniec, albo przeplatać je z tymi "casualowymi", by się za szybko nie znudzić.


Większość historii ma kilka punktów wspólnych, np. występują te same zdarzenia, ale są opowiedziane z oczu innej postaci. Ścieżki typowo romansowe mają ich całkiem sporo, przez co po jakimś czasie mogą nużyć. Na szczęście gra to przewidziała i co niektóre sceny możemy pominąć. Po wybraniu naszej heroiny, pozostała dwójka również przeżywa perypetie miłosne, jednak pomimo zmian obiektów westchnień ze ścieżki na ścieżkę przebieg pobocznych romansów jest często taki sam. Są to jednak bardzo drobne wady w porównaniu z całością, która jest po prostu fantastyczna.

Z racji tego, że niektóre historie spodobały mi się bardziej od innych, pozwolę sobie przytoczyć moje wrażenia z poszczególnych ścieżek. Jak to zwykle bywa, zignorowałam sugerowaną przez twórców kolejność przechodzenia historii i poszłam za głosem serca, czyli zaczęłam od facetów, którzy najbardziej spodobali mi się w prologu. Z jednym wyjątkiem na początku...

Gra wita nas prologiem, w którym wcielamy się w Soratę - trzynastoletniego chłopca, który w tajemniczych okolicznościach przeniósł się w czasie o sto lat. Błąkając się po ulicach XX-wiecznej Japonii spotyka Koharu. Towarzysząc dziewczynie natykają się na latający statek Norn, na którym historia dalej kontynuowana będzie z perspektywy jednej z trzech bohaterek.


Ścieżka #1 - Sakuya
Poznając Mikoto w prologu, nie mogłam nie wybrać jej na swoją pierwszą protagonistkę. Wybór chłopaka natomiast był losowy - żaden z dwóch dostępnych kandydatów nie podszedł mi  w prologu, także ostatecznie padło na Sakuyę, który był polecany przez twórców.

Sakuya jest przyjacielem Mikoto z dzieciństwa. Oboje wychowali się w majętnych rodzinach, po sąsiedzku, i razem przybyli na statek. Chłopak uwielbia towarzyszyć przyjaciółce na każdym kroku, obrał sobie również za cel chronienie jej przed wszelakim złem. Jest miły, opanowany i troskliwy, skrywa jednak sekret, który dzieli wyłącznie z dziewczyną. Owa tajemnica jest główną osią ich relacji oraz głównym motywem wątku młodzieńca.

O ile jego ścieżce nie mam nic do zarzucenia, sama postać Sakuyi nie przypadła mi do gustu. Jego nadopiekuńczość  wobec Mikoto i ciągłe zamartwianie się o nią było zwyczajnie męczące. Jak na opanowanego gościa potrafił wpaść w niekontrolowany gniew, co zupełnie nie pasowało do tej postaci i wypadło sztucznie i głupio. Sekret Sakuyi oraz związana z nią moc również nie zrobiły na mnie wrażenia - wydało mi się mało prawdopodobne, aby ktokolwiek wolał pogodzić się z losem niżeli podjąć jakieś środki i spróbować zmienić nieuniknione.

Aż do końca Sakuya wydawał mi się postacią słabą, miejscami melancholijną i wiecznie tęskniącą za czymś nieosiągalnym, a przede wszystkim, całkowicie niedopasowaną do silnej i zaradnej Mikoto, która przypominała bardziej siostrę niż obiekt westchnień. Między tą dwójką nie dostrzegłam żadnej synergii, miałam za to wrażenie, że Mikoto "udusiłaby się" w tym związku.

Ścieżka #2 - Natsuhiko
Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Ja tak! Ale co lepsze, mogę pochwalić się tym, że pierwsze wrażenie jeszcze nigdy mnie nie oszukało. Natsuhiko jest tego najlepszym przykładem ❤︎

Ścieżkę Natsuhiko chciałam rozegrać jako pierwszą, ta niestety/stety była zablokowana, aż do ukończenia jednej z dwóch historii Mikoto dostępnych na początku. Nie mogłam jej sobie zatem odmówić zaraz po przejściu wątku Sakuyi.

Nie będę oszukiwać, mam słabość do czarnych charakterów, a Natsuhiko jest akurat antagonistą w naszej historii. Poznajemy go, gdy uzbrojony w pistolet (nieznaną bohaterom broń) włamuje się do statku Norn w sobie tylko znanym celu. Tam spotyka Mikoto, której po demonstracji broni palnej oferuje dołączenie do jego drużyny. Dziewczyna stanowczo odmawia (wyzywając przy tym chłopaka od "barbarzyńców") i ich drogi się rozdzielają do czasu, gdy Mikoto zostaje porwana i (w nieciekawy dla niej sposób) przekazana naszemu złemu. Pozostawiona z nim sam na sam poznaje go bliżej oraz zapoznaje się z główną intrygą.

Ścieżka Natsuhiko należy do tych "głębszych" historii. Mamy tutaj nie tylko wątek romantyczny, ale i również dopełnienie nakreślonych wcześniej wątków oraz prawdziwy obraz świata i organizacji The World jak i innych ważnych postaci. Fabuła jest unikalna, nie występują tu żadne powtórki z poprzednich ścieżek, do tego akcja wciąga i nie zwalnia ani na chwilę. Dzieje się wiele, lecz to nie przeszkadza głównej parze na "chwile dla siebie", których jest sporo i nie są tandetne ani wymuszone. Sceny komediowe i te pełne napięcia są idealnie rozdysponowane a finał historii jest satysfakcjonujący i przywołujący na usta szeroki uśmiech. Podążając wątkiem Natsuhiko czułam się, jakbym oglądała dobry film akcji.   

A jak wypada sam bohater? Cud, miód i orzeszki! Jak przystało na dobrego antagonistę jest typowym bad assem. Młodzieniec jest geniuszem, asem przestworzy, wyborowym strzelcem, mechanikiem i naukowcem. Z charakteru poważny, chłodny, dumny, choć bywa kapryśny. Jego motywacja do przejścia na "mroczną stronę" jest autentyczna, a cel jaki sobie postawił - godny podziwu. To co go wybija ponad inne postaci to głębia i realizm - chłopak zdaje sobie sprawę, że drogą, którą dla siebie wybrał nie jest idealna. Wie, iż marnuje swój potencjał, zamiast poświęcać się pasjom i żałuje, że nie zaznał wielu uczuć w swoim krótkim życiu. Mimo to, twardo stoi przy swoim i prężnie zmierza do postanowionego sobie celu.

Relacja z Mikoto zbudowana jest na podobieństwach tych dwóch postaci. Oboje są dumni i powściągliwi - niechętnie dzielą się swoimi uczuciami, co często prowadzi do komicznych scen, gdy oboje uparcie ukrywają troskę o towarzysza. Synergia między tą parą jest przeogromna. Widać, że postaci idealnie do siebie pasują, dzielą pasje i uczą się od siebie nawzajem. Jest to również jedyna ścieżka, w której Mikoto tak naprawdę "rozwija skrzydła" i wydobywa z siebie wewnętrznego bad assa. Jestem nią zachwycona. Zdecydowanie mój faworyt!


Ścieżka #3 - Kakeru
Ścieżka Kakeru jest najbardziej promowana ze wszystkich historii a sam chłopak na filmikach, zdjęciach promocyjnych i w innych mediach widnieje zawsze gdzieś z przodu. Nic zatem dziwnego, że w adaptacji anime jest on protagonistą.

Nasz bohater jest postacią o dwóch twarzach - z jednej strony to chłopak o złotym sercu, z drugiej niezły z niego łobuz. Jest charyzmatyczny, pogodny, wygadany i towarzyski. Nie ma problemów w kontaktach z innymi, lubi się nawet z nimi droczyć i (co niektórych) maltretować. Na początku dobrze bawi się podpuszczając Koharu, niejako wykorzystując jej naiwność i niewiedzę o zachowaniu w towarzystwie, z czasem jednak zaczyna inaczej patrzeć na dziewczynę. Czuje się swobodnie ze swoją mocą (kontrola roślinności) i często z niej korzysta (choćby np. zaimponować dziewoi). Główni bohaterowie szybko się zaprzyjaźniają i współdzielą miłość do natury.

Koharu jest nijako przeciwwagą dla Kakeru - z jednej strony posiada niwelującą jego umiejętność moc, z drugiej jest symbolem niewinności i czystości, gdzie on przykładem zepsucia. Związek tych dwojga nie należy do łatwych, mimo to razem wypadają świetnie. Sama historia nie jest zbytnio oryginalna ani zaskakująca, ale miło się ją śledzi z perspektywy obserwatora. Nic nadzwyczajnego, ale i żadnych większych wad.

Ścieżka #4 - Akito
Moja pierwsza historia z oczu Nanami i od razu trafiłam na najlepszą z jej udziałem.

Nanami ma mroczną przeszłość. Za dzieciaka była zmuszana do robienia złych rzeczy. Jedną z jej ofiar był młody Akito, którego to lata później dziewczyna ponownie spotyka, tym razem na latającym statku. Między dwójką od razu rozpościera się mur niezgody i wzajemnego żalu o to, co było kiedyś. Z początku ich relacja jest gwałtowna i pełna negatywnych emocji, z czasem jednak bohaterowie poznają się bliżej.

Akito najłatwiej opisać jako zimnego, gniewnego narwańca. Łatwo popada w gniew i boczy się na innych. Z Nanami utrzymuje minimalny kontakt, postrzega ją jako wypraną z wszelakich uczuć lalkę, gotową w każdej chwili krzywdzić ludzi swoją mocą. Z pozostałą załogą nie nawiązuje bliższych stosunków, niż gotowanie posiłków (co zresztą lubi i wychodzi mu to świetnie). Najbardziej nie znosi, gdy ktoś buszuje po jego kuchni i marnuje jedzenie. Pomimo tężyzny fizycznej i groźnego spojrzenia boi się duchów i kurczaków - zamiera lub umyka na sam ich widok. Z chłopakiem związany jest również pewien sekret, mocno mącący już i tak pogmatwaną fabułę.

Historia Akito i Nanami była piękna i wzruszająca. Dobrze się bawiłam śledząc jak postaci krok po kroku pokonują wzajemne uprzedzenia i zapominają żale. Cała ścieżka nie była ani przesłodzona ani zbyt przygnębiająca - całe zejście się bohaterów przebiegało w atmosferze pełnej napięcia, ale w miarę realistycznej. Jest to jedna z moich ulubionych ścieżek w grze.


Ścieżka #5 - Ron
...
...
Nawet nie wiem jak to opisać.
Najdziwniejsza ścieżka? Najbardziej niepokojąca? Najbardziej pop... Zdecydowanie najbardziej specyficzna ze wszystkich, i to wcale nie w złym znaczeniu!

Ron jest dziwny, i to bardzo. Przesypia całe dnie w losowych miejscach (ławka, trawa, sala obrad). Jest do przesady lekkoduchem, nie przejmuje się absolutnie niczym, zapomina imiona swoich towarzyszy, czy nawet ich obecność na statku. W rozmowach wydaje się gadać od rzeczy, ukrywa się za półsłówkami i jest przerażający. Oto nasz bohater.

Nanami związuje się z Ronem z jednego, prostego powodu - Ron jest podejrzany. Chłopak wydaje się żyć w innym świecie, ale zarazem coś ukrywać. Mimo, że z pozoru jest miły i wyrozumiały, dziewczyna wkrótce poznaje go zupełnie innym.

Ścieżka Rona przyprawia o gęsią skórkę. Jest w niej pełno manipulacji, brutalności i łez. Atmosfera jest ciężka, relacje bohaterów chore i trudne do zrozumienia. Sam Ron wypada znacząco na plus - jest tak pokręcony, że aż interesujący i oryginalny. Jego przeszłość jest ciekawa, choć słabo zarysowana. Naprawdę szkoda, że nie otrzymaliśmy więcej szczegółów, chociaż z drugiej strony dodaje mu to jeszcze więcej tajemniczości i możliwości interpretacji czynów. Zainteresowanie nim Nanami jest niepokojące i do pewnego stopnia usprawiedliwione jej przeszłością. Jest to jeden z tych rodzajów związków, które w prawdziwym życiu nazwalibyśmy "chorymi". Choć nikomu nie życzyłabym takiego partnera, Nanami dała radę i historia bardzo mnie wciągnęła.


Ścieżka #6 - Senri
Muszę przyznać, miałam spore oczekiwania co do tej historii. Od początku liczyłam na kawał dobrego humoru związanego z trybem życia bohatera, ale niestety, trochę się rozczarowałam.

Jeśli ktoś choć trochę interesuje się kulturą Japonii wie o zjawisku zwanym " hikikomori". Pokrótce, jest to zachowanie, w którym młody człowiek zamyka się sam w pokoju i odmawia kontaktu z innymi ludźmi. Wracając do tematu, bohaterem tej ścieżki jest Senri - typowy przykład hikikomori.

Protagonista to wątły, wiecznie przygnębiony i pesymistyczny szesnastolatek, czujący się bezpiecznie jedynie w swoich czterech ścianach. Nie opuszcza swoich dwudziestu metrów kwadratowych, jeśli nie jest siłą wyciągany przez znienawidzonego wroga, Kakeru. Unika wszystkich, głównie dlatego, że nie chce nawiązać z nikim bliższej znajomości. Do tego nie znosi, gdy mówi się mu co ma robić oraz zaprasza do zabawy. Senri jest odludkiem z wyboru, kłębią się w nim uprzedzenia do reszty załogi oraz strach przed własnymi uczuciami.

Ścieżka Senriego jest bardzo podobna do wątku Kakeru. Dla obu chłopaków główna bohaterka Koharu jest światełkiem w tunelu - osobą, która na zawsze ma zmienić ich życie oraz ich samych. Senri, z początku niechętnie, zaprzyjaźnia się z dziewczyną i poznaje świat z innej perspektywy. Przekonuje się również do ludzi i nabiera odwagi do pokonywania przeszkód. To co mnie naprawdę urzekło to szczeniacki romans głównych bohaterów. Oboje przez większość ścieżki zachowywali się dziecinnie i głupio, co miało swój urok. Psuły go niestety momenty, w których Senri zgrywał dorosłego - zupełnie niepotrzebnie autorzy próbowali obedrzeć ich związek z typowo dziecinnej otoczki. Zabrakło mi również wątków komediowych, które miałam nadzieję tu spotkać. Mimo wszystko, historia bardzo mi przypadła do gustu.



Ścieżka #7 - Heishi
Heishi to lekkoduch i "comic relief" w grze. Jest zawsze pogodny, pozytywnie nakręcony i pełen energii - całkowite przeciwieństwo Senriego. Nie grzeszy rozumem, to fakt, ale nie da się go nie lubić. Jego mocą jest telepatia, dzięki której potrafi przekazywać wiadomości innym. Jest to jednak broń obosieczna, ponieważ tracąc kontrolę nad sobą, przesyła innym swoje uczucia. Przez to chłopak stara się być zawsze opanowany i wyzbywać się negatywnych emocji.

Od początku historii jest zaprzyjaźniony z Nanami, ich relacja jednak jest stricte koleżeńska. Katalizatorem ich romansu jest inna para, borykająca się ze swoimi problemami. Związek Nanami i Heishiego ma swoje wzloty i upadki, ale nie jest to nic oryginalnego. Ich synergia nie jest również, moim zdaniem, najlepsza - lekkoduch i poważna, powściągliwa dziewczyna to nie najlepsza para. Jak dla mnie, zbytnio się od siebie różnią. Mimo wszystko historię śledziło mi się całkiem przyjemnie.


Ścieżka #8 - Masamune
Nie sądziłam, że przy samym końcu znajdę tak dobrą historię, a jednak!

Masamune jest najstarszym członkiem załogi i samozwańczym liderem drużyny. Był pierwszym mieszkańcem statku i jako jedyny potrafi kontaktować się z organizacją The World. Zachowuje się bardzo dojrzale i poczuwa się do odpowiedzialności za resztę załogi. Jest miły i symptatyczny, poświęca cały swój czas obowiązkom przywódcy, przez co sam ma go niewiele dla siebie.

Jego związek z Koharu jest bezbłędny. Masamune widać nie miał zbyt wiele partnerek w swoim życiu, przez co dziewczynie łatwo go zawstydzić i wprawić w zakłopotanie. Koharu bez wiedzy o związkach damsko-męskich robi to  nadwyraz często i to z komicznym skutkiem. Nie podobało mi się natomiast przekombinowanie z dziwną reakcją jego ciała na cukier. Bądźmy szczerzy, jest to po prostu głupie i niewiarygodne.
W ścieżce Masamune spodobało mi się równomierne rozłożenie historii na zarówno opowieść chłopaka jak i dziewczyny. Wątek Masumene jak i jego historia bardzo przypadły mi do gustu. Cieszy, że chłopak nie jest kolejnym zwykłym esperem, a o wiele ciekawszą figurą, do tego nie do końca oczywistą. Koharu, podobnie jak u Senriego, dostaje spory wątek dla siebie. Jest on ciekawy i trzymający w napięciu. Dodatkowo muszę pochwalić finał, który wypadł kapitalnie.

Słodki i kochany Masamune jest idealnym partnerem dla Koharu i ze wszystkich trzech ścieżek dziewczyny, ta podobała mi się najbardziej.


Ścieżka #9 - Itsuki
Miałam trudności z ukończeniem tej ścieżki. Od początku coś mi nie grało i jak teraz stwierdzam, najgorszy wątek zostawiłam na koniec.

Przyznam szczerze, nie polubiłam Itsukiego w prologu. Chłopak zupełnie nie jest w moim typie, przez co samoistnie zleciał na sam koniec mojej listy ścieżek do zagrania. Było to błędem, bo z lekkim niesmakiem pożegnałam się z całą grą.

Itsuki... Typ spod czarnej gwiazdy. Wierutny kłamca, oszust, mąciwoda i beznadziejny flirciarz. Jak dla mnie jest totalnie odpychający i nawet poznanie go bliżej nie ociepliło mi jego wizerunku na tyle, by go polubić. Ale jak co kto woli.

Nasz bohater lubi się napić, pograć w karty i pozarywać do lasek. Jego głównym celem stała się biedna Mikoto, którą stalkował tak długo, aż mu się nie poddała (tak ja widzę zalążek ich relacji). Itsuki ma kręćka na punkcie marzeń sennych i uważa, że lepiej żyć w świecie fantazji, niżeli na okrutnym ziemskim padole. Szkoda tylko, że swoje preferencje narzuca innym. Ciężko wyjaśnić bez spoilerów moje niezadowolenie z tej ścieżki, dlatego ograniczę się do krótkiego, prostego podsumowania: nie podobała mi się. Najgorszy w niej zdecydowanie był finał, w którym nasza bohaterka została ograbiona ze wszystkich cech budujących tę postać. Rozumiem, iż autorzy chcieli rzucić nowe spojrzenie na nią i inaczej poprowadzić jej rozwój, jednakże ich wybór jest całkowicie mylny i, jak dla mnie, bardzo krzywdzący tę dziarską dziewczynę. Mimo wszystko, zachęcam każdego do rozegrania każdej historii, również i tej.



Podsumowując, jeśli miałabym ocenić ścieżki w skali od najlepszej do najgorszej, sytuacja wyglądałaby następująco:
Natsuhiko > Akito > Masamune > Ron > Kakeru / Senri > Heishi > Sakuya > Itsuki
Warto pamiętać, że to tylko moje osobiste preferencje.


Po ukończeniu wszystkich dziewięciu ścieżek menu wita nas komunikatem o odblokowaniu bonusowej historii z Soratą - bohaterem prologu w roli głównej.


Ścieżka dodatkowa - Sorata
Dodatkowa, ukryta historia jest rozwikłaniem wątku Soraty. Nic dodać nic ująć. Ciężko cokolwiek powiedzieć bez spoilerowania, powiem więc tylko, że choć całość była zamotana i mocno niespójna, wątek z perspektywy Soraty nieco naprostował zawiłości fabularne. Szkoda jedynie, że jest to kolejna oderwana od całości historia, niewpasowująca się do żadnej innej. A co do spójności...


Mając trzy bohaterki i dziewięć ścieżek, wydawałoby się, że fabuła w chociażby kilku z nich będzie spójna. Tak niestety nie jest. Historia, gdyby ją złożyć do kupy, nie ma całkowicie sensu. Wydarzenia końcowe u każdej postaci zawsze są inne i niespójne, nawet mimo podobnych przyczyn i przebiegu. Aby to najlepiej zilustrować - w ścieżce bohatera X historia kończy się odbiciem postaci X z rąk złego przez postać Y. Ale już w ścieżce bohatera Y wydarzenie to w ogóle nie ma miejsca. Takich przykładów jest cała masa. Uważam to za jedną, wielką wadę, głównie dlatego, że gra serwuje nam  poboczne wydarzenia, w którym nie możemy uczestniczyć i zachęca do zagrania w ścieżkę innej postaci, aby odkryć co i jak się potoczyło. Grając jednak w tę ścieżkę odkrywamy, iż u danego bohatera wydarzenia potoczyły się zupełnie innym torem. Powstają przez to dziury fabularne, których nikt nie raczy załatać. Jak dla mnie, całkowicie zmarnowany potencjał i iście na łatwiznę. Twórcy nie musieli łączyć wszystkich ścieżek jedną spójną historią, wystarczyło złożyć po trzy opowieści do kupy, tak aby miały sens. Niestety, postanowili inaczej.
Gra od strony graficznej aż błyszczy. Ilustracje teł i bohaterów są śliczne i w wysokiej rozdzielczości. Czasami jedynie przy zbliżeniach obraz lekko się rozmazuje. Postaci mrugają i poruszają ustami, ale to już chyba norma dla nowszych produkcji Otomate.
Soundtrack w grze wymiata. Muzyka jest idealnie dobrana do momentów w grze, same bez obrazu również świetnie brzmią. Wszystkie melodie mamy do odblokowania w sklepie za punkty zdobywane podczas rozgrywki. Muszę pochwalić również filmiki występujące w grze. Zarówno opening jak i ending są wykonane mistrzowsko i po prostu piękne. 

Aktorzy podkładający głosy postaciom wykonali fantastyczną robotę. Głosy są dopasowane idealnie do postaci, brzmią zachwycająco i  oddają szeroką paletę emocji. Nic dziwnego, każdy z panów i pań jest znany w branży i wielu z nich pracowało przy poprzednich tytułach od japońskiego studia.

Co do sklepiku w grze, oferuje on nam bonusowe zabawne ilustracje oraz krótkie spin-offy do każdej ze ścieżek. Historyjki te są nijako samograjami - nie wymagają od nas wielu wyborów, a jeśli już to są one iluzoryczne i nie mają wpływu na przebieg opowieści. Moimi osobistymi faworytami są historie Natsuhiko i Senriego - zdecydowanie dwie najśmieszniejsze.

Norn9 rozpieszcza nas również dodatkową zawartością. Prócz standardowej galerii ze wszystkimi zdobytymi ilustracjami oraz muzyką i filmikami, twórcy dorzucili tzw. "Hiyoko channel" - zbiór króciutkich scenek w formie wywiadu z bohaterami, prowadzonymi przez zabawne kurczaki, które przewijają się w głównej historii. Kolejną atrakcją jest "Norn quest" - mini gierka rodem z atari, w której wcielając się w jedną postać spotykamy pozostałe i odgrywamy śmieszne scenki. Ostatnim dodatkiem jest "Norn+Ensemble". W tej mini gierce układamy dialogi z krótkich zdań wypowiadanych przez bohaterów. Ciekawa sprawa, ja jednak się w niego nie wgłębiałam. Norn9 jest chyba jedyną grą od Otomate, w której twórcy zawarli tak wiele bonusowego contentu. Brawa dla nich!


Jeszcze długo będę wspominać miło spędzony czas w tej produkcji. Ciekawy pomysł na fabułę i sympatyczne postaci zmusiły mnie niedługo po ukończeniu gry do zapoznania się z adaptacją anime. Tej jednak do oryginału wiele brakuje.

Nie potrafię nie polecić komukolwiek visual noveli Norn9: Var Commons. Dla wszystkich fanów gier z gatunku otome to pozycja obowiązkowa. Naprawdę warto zaznajomić się z tym tytułem, nie tylko ze względu na dobry romans, ale i ciekawą fabułę w klimatach fantasy/sci-fi.

Mam wielką nadzieję, że Aksys wcześniej czy później sięgnie po  sequel - Norn9 the Last Era. Z pewnością będę jedną z pierwszych, która złoży preorder. Na razie pozostaje cieszyć się siostrzanymi oraz konkurencyjnymi tytułami od innych studiów.



 * * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory | Aksys Games
Data wydania: 3 listopad 2015 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PS Vita (exclusive) 
Łączna liczba ścieżek: 9 + 1
Voice acting: pełny
Animacje postaci: tak

Do kupienia na:
Fizyczny nośnik: amazon.co.ukamazon.comebay (180-200zł)
Wersja cyfrowa: PlayStation Store (144zł)





- osobisty faworyt

Komentarze