Recenzja | Love Magic (sezon pierwszy)


Niełatwo trafić na zupełnie darmową grę otome, szczególnie na Google Playu, gdzie mikrotransakcje wychodzą na jaw dopiero po skończeniu prologu. Jakież zatem było moje zdziwienie, gdy odkryłam Love Magic - całkowicie darmowy tytuł pełen genialnych postaci i humoru!


Na pierwszy rzut oka - kolejny tytuł z magią w roli głównej. Mamy czarodziejki, łowców czarownic i przystojnego kociego chowańca. Niby nuda i sztampa, a jednak, tytuł ma coś w sobie. Coś co najłatwiej nazwać stylem rodem z Sabriny, Nastoletniej Czarownicy, serialu naszego dzieciństwa.

Główna bohaterka, Derryth, jest geekiem i maniakiem gier otome, co bynajmniej nie pomaga jej w kontaktach międzyludzkich. Dziewczyna jest odludkiem i szkolne przerwy spędza, albo z jedyną przyjaciółką, June, albo z haremem młodych i pięknych wirtualnych mężczyzn. Podczas rozgrywki w swoją ulubioną grę, Derryth zaczepia szkolny łobuz i wyśmiewa jej hobby. Na ratunek dziewczynie przychodzi jednak Paris - najpopularniejszy chłopak w mieście, dając oprychowi w kość, a dziewczynie swój numer. Ta z miejsca się w nim zakochuje i postanawia w jakiś sposób mu się przypodobać, ale zanim decyduje się na pierwszy ruch, dzwoni telefon ze smutną wieścią o śmierci ukochanej babci bohaterki. Pierwszej nocy po olbrzymiej stracie, dziewczynie śni się babcia, która prosi ją o podążanie za czarnym kotem. Ten niedługo potem faktycznie się zjawia, a Derryth dociera za nim do odludnego domku w lesie, gdzie doświadcza transformacji kota w chłopaka. Minuet wyjawia bohaterce, iż babcia była czarownicą i wraz z jej śmiercią dziewczyna odziedziczyła jej magiczne moce. Derryth przyjmuje ten dar i pierwsze co postanawia, to użyć magii do rozkochania w sobie Parisa.

Jak widać, fabuła gry jest bardzo prosta, lekka i zabawna. Derryth, podobnie jak serialowa Sabrina, postanawia "ułatwić" sobie życie za pomocą magii, a że dziewczyna nie ma większego doświadczenia z czarami, nie raz, nie dwa wplącze się w olbrzymie kłopoty. W grze znajdziemy sporo przekomicznych żartów i sytuacji, ale nie absurdalnych czy banalnych, a naprawdę inteligentnych i pomysłowych. Sama historia jest mocno nieprzewidywalna i naprawdę potrafi zaskoczyć.


Nasza bohaterka, Derryth, nie jest bystrzakiem i bywa ciamajdą, ale wszelkie wady nadrabia pomysłowością i odwagą. Do głowy przychodzą jej najróżniejsze pomysły (przeważnie ryzykowne), których realizacja zaskoczy nas swoim przebiegiem. Derryth jest ponadto maniakiem gier otome, o czym twórcy przypomną nas nie raz podczas rozgrywki. Prócz momentów typowo komediowych pojawiają się również sceny pełne napięcia i grozy, wszystko ma to jednak lekki, niemal bajkowy wydźwięk.

Magic Love oferuje dwóch bohaterów do romansowania: atrakcyjnego i czarującego kolegę ze szkoły, Parisa, oraz naszego kociego chowańca, Minueta. Obaj panowie są sympatyczni na swój sposób. Paris jest przewodniczącym samorządu szkolnego i największym ciachem w mieście. Jest przemiły i czarujący, ale Derryth, poznając go bliżej, przekona się, że nie jest tak idealny, jaki wydał jej się w pierwszej chwili.

Minuet natomiast jest chowańcem - istotą, która potrafi przybrać formę człowieka lub zwierzęcia. Został zaadoptowany przez babcię Derryth, i po jej śmierci zostaje naszym przewodnikiem po świecie magii. Uwielbia robić kąśliwe uwagi i droczyć się z protagonistką, ale czyni go to słodkim i uroczym.

W grze nie ma typowych ścieżek chłopaków, zamiast tego dostajemy jedną historię z kilkoma kluczowymi wyborami, podczas których opowiemy się za jednym, lub drugim bohaterem. Samych wyborów w produkcji jest sporo, z czego niektóre są podchwytliwe, ale dotarcie do pożądanego zakończenia nie jest tak trudne, jak wyda się to na początku ("słodki flirciarz" czy "seksowny dżentelmen"?).

Zakochałam się w stronie wizualnej gry! Postaci są ślicznie narysowane, wszystkie wyjątkowe i niepowtarzalne. Każde z teł to małe dzieło sztuki - ktoś wpadł na genialny pomysł, aby zamiast typowego tła nałożyć akwarele. Obraz jest przez to trochę rozmazany, ale wygląda to absolutnie fenomenalnie!

Równie interesująco wyglądają ilustracje -  te stylem przypominają karty japońskich komiksów. Wszystkie są czarno-białe i składają się z dwóch kadrów, przedstawiających daną scenę. Te zazwyczaj obrazują zabawne momenty, bądź te pełne akcji.

Gra posiada oprawę dźwiękową, ale brakuje jej voice actingu.


Love Magic to pod wieloma względami gra minimalistyczna. Historia jest super krótka i kończy się tam, gdzie inne produkcje dopiero się rozkręcają. Nie ma jednak nad czym rozpaczać, gdyż gra podzielona jest na sezony i dalsze części (co najmniej jedna) pojawią się prędzej czy później. Bardzo ubogie są natomiast opcje rozgrywki - tak właściwie to istnieje tylko "start" - rozpoczęcie nowej gry, i "continue" - wczytanie ostatniego zapisu. Tytuł zapisuje się automatycznie, także wszelkie dokonane przez nas wybory są permanentne i nieodwołalne. W żaden sposób nie możemy również sprawdzić obecnego statusu związku, ale jest to opcja zupełnie zbędna z uwagi na długość gry i dość sugestywne wybory.


Gra jest całkowicie darmowa i nie narzuca klikania w reklamy. Grając online doświadczymy jedynie małego bannera z reklamą u dołu ekranu, który w żaden sposób nie ingeruje w naszą rozgrywkę. Natomiast w górnym prawym rogu co jakiś czas pojawiać się będą miniaturki pozostałych gier studia Hanabi - te na pewno sprawdzę przez wzgląd na genialną Love Magic!


Podsumowując, Love Magic polecam każdemu z tabletem, smartfonem, czy innym urządzeniem obsługującym Google Play. Gra jest przezabawna, przesłodka i za free. Z niecierpliwością czekam na dalszą część historii



* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper/wydawca: Hanabi Media
Data wydania: 21 listopada 2016
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: Android
Łączna liczba ścieżek: 2
Voice acting: brak
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Wersja cyfrowa: Google Play

3 komentarze:

  1. Pytanie.

    Czy wyszła albo ma wyjść jakaś gierka typu OTOME zrobiona przez Polaków??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedna,stworzona przez polskie studio MoeCube :) Tytuł to "Cinders", ale bliżej jej do zwykłej VN, niż otome. Studio jakiś czas temu wydało również VN "Solstice". Jeszcze nie grałam, ale zapowiada się interesująco :D

      Usuń
    2. Kurde, człowiek całe życie się uczy
      A nigdy by nie spodziewał się że mamy coś tak oczywistego jak Studio które robi VNki

      Usuń