Biblioteczka | Szeptem (seria)


Szesnastoletnia Nora jest nudną i zwyczajną nastolatką. Chodzi do liceum, ma spiny ze szkolną damulką, większość czasu spędza ze zwariowaną najlepszą przyjaciółką i ma całkowicie normalną matkę. Do jej drętwego życia wkrada się jednak Patch - tajemniczy młodzieniec, który prócz swojej aparycji wnosi do jej życia również masę kłopotów. Dziewczyna, mimo że podświadomie wyczuwa zagrożenie związane z chłopakiem, jest siłą wyższą przyciągana do jego tajemniczego świata.



Brzmi znajomo? Cóż, nie da się ukryć, że Szeptem to dzieło inspirowane bestsellerem Stephenie Meyer. I nie chodzi tylko o miłość pokonującą bariery gatunkowe, ale i konstrukcję całej powieści. Mamy konflikt między dwoma rasami, nieświadomych niczego zwykłych ludzi i trójkąt miłosny złożony z dziewczyny, upadłego anioła i mieszańca. Jeśli czytaliście Zmierzch doskonale wiecie do czego to wszystko zmierza. Autorka, żeby ją jednak nie posądzono o plagiat, między początkiem a finałem dodała coś od siebie, i dobrze, bo w innym razie ta recenzja kończyłaby się w tym momencie.

To, co niemal przekreśliło dla mnie serię, to postaci. Główna bohaterka jest okropna - głupia, naiwna i, co najgorsze, zachowująca się zupełnie irracjonalnie. Jej brak logicznego myślenia i asertywności jest wręcz powalający. Wszystkie jej akcje nie mają za grosz naturalności, nawet jej pociąg do głównego bohatera wydaje się być w całości wymuszony przez autorkę. A jeśli już o tym mowa, nie mam pojęcia co Patch widzi w Norze - dziewczyna prócz głupoty nie wyróżnia się zupełnie niczym. Na szczęście z biegiem historii Nora staje się bardziej znośna, chociaż nadal niektóre jej wybory są absurdalne i komiczne.

Patch do najlepiej napisanych postaci też nie należy. Jest tajemniczy, pewny siebie, ma fajne ciało i to wszystko. No i jest odpychający. Przypomina mi stereotypowego natręta, który powinien odrzucać swoją namolnością, ale w tym przypadku bohaterkę rajcuje. Jedyny plus jest taki, iż zgrywa gorszego niż w rzeczywistości jest i nigdy do końca nie znamy jego motywów. Bohaterkę traktuje jak dziecko, które nie wie, za który koniec noża chwycić, ale temu się akurat mu nie dziwię. Jego decyzje, podobnie jak bohaterki, są miejscami głupie i wymuszone przez autorkę, a ciągłe poświęcanie się na rzecz Nory po czasie męczy.

Najbardziej sympatyczną i "normalną" postacią jest Vee, dzięki której udało mi się przebrnąć przez serię do końca. Dziewczyna jest pozytywna, co prawda przerysowana, ale i przezabawna. Jej dialogi są świetnie napisane, a jej powód uczęszczania na msze wywołał we mnie gromki śmiech. Szkoda jedynie, iż autorka przekombinowała z nią w ostatniej książce.

Scott jest drugą ciekawym bohaterem tej serii. Kolega Nory z dzieciństwa jest najbardziej ludzką i realistyczną postacią. Autorka przedstawia nam go, jako wyluzowanego i odjechanego nastolatka, lubiącego  poszaleć na imprezkach. Od początku zdaje się coś ukrywać, ale po bliższym poznaniu staje się najlepszym przyjacielem Nory i kompanem w trudnych czasach. Bywa strachliwy, i (całkowicie słusznie) wątpi w zdrowy rozsądek bohaterki, jednak zawsze można na niego liczyć.

Fabuła jest nieszczególna - ani nie odrzuca, ani nie przyciąga. Miejscami jest nawet interesująca, ale zazwyczaj po prostu istnieje. Pamiętnych momentów jest mało a dziur i głupot w historii na pęczki. Wątek istot nadprzyrodzonych nie należy do specjalnie interesujących. Autorka nadała aniołom unikalne zdolności, lecz szybko się w nich pogubiła. Skrzydlaci raz mogą się teleportować, raz nie. Mogą czytać w myślach, ale tylko głównej bohaterki. Nie wszystko jednak wyszło kiepsko; bardzo przekonująco i logicznie przedstawiono zarzewia konfliktu dwóch ras.

Absurdów jest cała masa. Jednym z nich jest upór Patcha do trzymania sekretów swojej branży. Z jakiegoś powodu woli on zerwać z dziewczyną, niż zaprzeczyć jego nieistniejącej relacji z rywalką Nory. Człowiek mógłby pomyśleć "no okej, on chce tylko chronić swoją ukochaną". Problem w tym, że jest to tak wierutnie wymuszone przez autorkę, która to wymyśliła bzdurny powód rozstania, bo przyszedł jej pomysł, aby poróżnić parę w tomie drugim.
Kolejna głupota: ojciec Nory przekazuje jej całą władzę nad nefilami po swojej śmierci. Fajnie, szkoda tylko, iż ledwie zna córkę i nie ma żadnej gwarancji, że dziewczyna poradzi sobie w roli przywódcy. Widać jak zależy mu na swojej rasie, skoro kładzie jej przyszłość na barkach kogoś niekompetentnego.
I trzeci: każdy nowy kolega Nory okazuje się być tak naprawdę jej wrogiem (Eliot - tom 1, Rixon - tom 2, Dante - tom 3 i 4).


Czy w takim razie Szeptem da się w ogóle czytać? O dziwo, tak! Książki czytało mi się przyjemnie i szybko, pewne momenty były emocjonujące, jak chociażby idiotyzmy, które podnosiły mi ciśnienie. Pod względem frajdy nie mam lekturze nic do zarzucenia - bawiłam się dobrze, chociaż zaliczyłam przy tym kilka facepalmów. Jeśli są książki tak złe, że aż dobre, to Szeptem jest jedną z nich.


Szczegóły wydania:
Seria: Szeptem
Tytuły: Szeptem, Crescendo, Cisza, Finale
Autorka: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte
ISBN: 9788375150483, 9788375151329, 9788375151916, 9788375152449
Liczba stron: 328 + 400 + 400 + 424


0 komentarze:

Prześlij komentarz