Recenzja LN | Akaoni: Contract with a Vampire vol. 1


Według nieoficjalnych statystyk stosunek light novel kierowanych do mężczyzn a tymi dla kobiet wynosi 9:1. Niestety, liczby te nie odnoszą się tylko do japońskiego rynku - wystarczy przejrzeć ofertę Amazonu lub BookWalkera, aby przekonać się, że na masę tytułów o "kolejnym frajerze magicznie przenoszącym się do fantastycznej krainy pełnej biuściastych laseczek" historii o perypetiach bohaterek jest całe... pięć? Miło zatem, że jedno z zachodnich wydawnictw wyłamało się trendom i obrało za cel popularyzację literatury dziewczęcej.


Pierwsze słowa są oczywiście wielkim przekłamaniem; w końcu nie istnieje sztywny podział na literaturę kobiecą i męską. Sama czytam light novele dla "chłopców" i podobają mi się tak długo jak nie popadają w chamski seksizm. Mimo to, typowo dziewczęce tytuły są nam potrzebne, choćby po to, aby zróżnicować rynek.

Akaoni: Contract with a Vampire opowiada o przygodach nastoletniej Azusy, dziewczyny uprowadzonej na samym wstępie powieści przez tajemniczych złoczyńców. Bohaterkę od niechybnej zguby ratuje dwójka mężczyzn, którzy wkrótce zabierają nieprzytomną dziewczynę w nieznane miejsce. Po przebudzeniu Azusa dowiaduje się, że znajduje się w sekretnym mieście wampirów, a z jednej niewoli trafiła w następną - przywódca Czerwonych, Akashi, wydaje się być zaintrygowany krwią Azusy, a dokładniej jej wpływem na całą wampirzą rasę.

Brzmi sztampowo i odtwórczo? Cóż, pomysł na fabułę oraz kreacja świata nie są specjalnie oryginalne - rangi wampirów (od czystokrwistych szlachciców, po obłąkaną klasę F) łudząco przypominają te z mangi Vampire Knight. Azusa, podobnie jak bohaterka VK, również nie jest zwykłym człowiekiem, chociaż w przypadku tej pierwszej, tajemnica jej niezwykłości zostaje podana na tacy już na samym początku. Wampiry i ludzie uczęszczają do jednej szkoły. Podobieństw jest znacznie więcej, mimo to nie potrafię na tytuł patrzeć przez pryzmat innych "wampirzych powieści", ponieważ Akaoni wnosi coś nowego do kupki utartych schematów.

Zanim jednak przytoczę te pozytywne aspekty, muszę powiedzieć wprost: to nie jest dobra książka. Nie jest to nawet dobra light novel, co najwyżej przeciętna. Problemem opowieści jest głównie sposób, w który autorka próbuje wyjaśnić nam kwestie związane z postaciami i światem. Na przykład, niezwykłość protagonistki jest opisana w tak rozwlekły i zawiły sposób, że ciężko zrozumieć, co tak naprawdę jest z nią nie tak. Kolejny problem to pochodzenie Azusy, które ponownie zadaje tylko więcej pytań. Spontanicznie pojawiają się absurdy, a poziom "fantastyczności" opowieści miejscami dorównuje japońskim RPGom. Bolą również dziury fabularne, np. ojciec bohaterki pojawia się w mieście wampirów, aby wytłumaczyć dziewczynie jej pochodzenie, po czym zostaje pojmany przez Akashiego. Azusa wchodzi w układ z przywódcą - jej pozwolenie na badanie jej krwi w zamian za życie ojca. Po tej scenie wątek rodziców całkowicie się urywa. O żadnych badaniach krwi również nie ma wzmianki. Akaoni nie jest najlepiej napisaną powieścią, ale to nie koniec świata - historię ratują inne aspekty.

Fabuła na pewno nie jest tym, co utrzyma nas dłużej przy lekturze, jednakże im dalej, tym lepiej. Początek jest bardzo obiecujący: utrzymany w ponurym, lekko horrorowym klimacie naprawdę daje radę. Potem jest już trochę gorzej. Gdy Azusa trafia do wampirzej rezydencji szybko zauważamy, że opowieść to typowa przygodówka i nie ma, co oczekiwać od niej więcej. Otrzymujemy sporo humoru, tajemnic, zwrotów fabularnych i walk, do tego mniej więcej w połowie historii autorka wysyła Azusę do szkoły. O dziwo, szkoła nie jest najgorszym elementem fabuły (bo faktycznie sporo się tam dzieje), aczkolwiek czuć, że to tylko plot device, aby zapoznać bohaterkę z wampirzym światkiem. Pod koniec książki fabuła mocno się rozkręca i zapowiada ciekawe zmiany w przyszłych tomach.

Dwa najlepsze elementy tytułu to bohaterowie i wątek romantyczny. Postaci nie ma za wiele - prócz bohaterki bliżej przyjdzie nam poznać zaledwie trójkę wampirzych towarzyszy oraz pewnego jegomościa. Pierwsze skrzypce w naszym zespole gra Kou (tytułowy Akaoni), czerwonooki syn Akashiego. Wampir ma przysłowiowy kij w tyłku, a posturą i zachowaniem najbliżej mu do niedźwiedzia grizzly (czujny w spoczynku, groźny w natarciu, do tego uwielbia słodkie). Jak się również szybko dowiadujemy, Kou jest najpotężniejszym zrodzonym do tej pory wampirem, jednakże wraz z siłą wiążą się poważne konsekwencje. Jego druh, Subaru, to całkowite przeciwieństwo bohatera; Subaru jest miły, pogodny, ale i tajemniczy (od początku czuć, że coś ukrywa). Dwójka wampirów ratuje Azusę z potrzasku i dotrzymuje jej towarzystwa przez resztę tomu. Najbliższą osobą dla bohaterki staje się jednak Ichi, młoda i uprzejma wampirzyca preferująca męską odzież. Dziewczyna najlepiej ze wszystkich rozumie Azusę i uczy ją funkcjonowania w nowym społeczeństwie. Plejadę głównych bohaterów zamyka zdecydowanie najlepsza postać - tajemniczy rówieśnik protagonistki, który ma z nią więcej wspólnego, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

W porównaniu z pozostałą czwórką bohaterów, sama Azusa wypada blado. Jak to bywa, nastolatka nie grzeszy inteligencją ani dojrzałym zachowaniem. Niektóre sceny z jej udziałem są wręcz absurdalne, np. dziewczyna będąc więziona przez Tsukiharu, zaczyna mu gotować... z nudów... Z drugiej strony bohaterka potrafi pokazać jaja i przeciwstawić się silniejszemu oponentowi. Ostatecznie mam mieszane uczucia wobec niej; możliwe, że te się zmienią wraz z premierą drugiego tomu.

Akaoni bardzo pozytywnie zaskoczył mnie wątkiem romantycznym! Cóż, nie będzie spoilerem to, iż para głównych bohaterów ma się ku sobie (czego innego można się spodziewać po romansie?), także przytoczę wszystko, co najbardziej mnie urzekło. Po pierwsze, relacja Azusy i Kou jest fantastyczna. Para nie mogła się gorzej dobrać - ona ciepła i pogodna, on - zimny gbur. Mimo różnicy charakterów między bohaterami czuć chemię, chociaż fabuła skutecznie ich od siebie odciąga. Po drugie, "zakazana miłość". Z początku wydawała mi się sztampowa: ona - śmiertelniczka, on - nieśmiertelny wampir, ona - obiekt badań, on - dziedzic potężnego rodu, ona - blond piękność, on - King Kong, ale im dłużej siedziałam w głowach bohaterów, tym lepiej rozumiałam ich dylematy. Swoją cegiełkę dokładają również flashbacki, które opisują pierwsze spotkanie Kou i Azusy (gdy ta była jeszcze dzieckiem). Biorąc to wszystko pod uwagę, relacja tej dwójki postaci jest naprawdę wyjątkowa i nijak ma się do padaki typu Edward i Bella.

Jak wspominałam wcześniej, końcówka tomu pierwszego nabiera tempa, przez co automatycznie lepiej się czyta powieść. Zapowiada to dobre zmiany w kolejnych tomach, po które na pewno sięgnę (aczkolwiek nie wiadomo kiedy takowe się ukażą - od premiery pierwszego tomu minęło już pół roku).

Light novel nie byłaby light novelką bez ilustracji, a tu ich zdecydowanie nie brakuje. Nie każda jednak aplikacja  na sprzęt mobilny wyświetla obrazki. Kupując pierwszy egzemplarz na Gumroad, miałam niemały kłopot ze znalezieniem odpowiedniej aplikacji, która poprawnie załadowałaby ilustracje (eReader Prestigio działa okej). Ostatecznie przeniosłam się na Amazon Kindle i w tej formie polecam książkę.

Akaoni: Contract with a Vampire to krótka, lekka lektura, która umili deszczowe wieczory, ale nic poza tym. Tom pierwszy ani nie zachwyca, ani nie zapada na długo w pamięć, ale przynajmniej buduje solidną bazę pod resztę historii. Ja na pewno sięgnę po dalsze tomy, chociaż nie oczekuję zbyt wiele. Wyczekuję za to innych, o wiele ciekawszych tytułów wydawcy.


* * *

Szczegóły wydania:
Seria: Akaoni: Contract with a Vampire
Ilość tomów: 1+
Autor: Hiroro
Ilustracje: Mokoppe
Wydawnictwo: Cross Infinite World
Język: japoński, angielski
Format: tylko cyfrowy (e-book)
Liczba stron: 387

Do kupienia na:
Amazon.com (karta debetowa/kredytowa)
Gumroad (PayPal)



2 komentarze:

  1. Od jakiegoś czasu mam oko na te wszystkie babskie LNki od Cross Infinite ale jakoś tak preferuje czytać książki na papierze, chociaż pewnie na Obsessions of Otome Gamer skuszę się w celach edukacyjnych ;)
    *~specjalna~* krew od razu skojarzyła mi się z Dialovers a rangi z Wampirem Maskaradą, ale szczerze to w temacie wampirzym chyba ciężko wpaść na jakiś przełomowy pomysł który nie byłby kretyński. W każdym razie dzięki za reckę(・∀・)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę lipa z tymi edycjami cyfrowymi, ale jednak lepiej, aby wychodziły w ten sposób, niż w ogóle D: Mnie najbardziej odrzuca nieregularny tryb wydawniczy... CIW zapowiada nowe tytuły, podczas gdy stare wiszą w próżni i w zasadzie nie wiadomo czy kiedykolwiek doczekamy się kolejnych tomów. Otome Gamer zapowiada się super; ze swojej strony polecam też Sekretarkę - niby kolejny isekai, ale historia jest urocza, a postacie sympatyczne.

      Usuń