Pokazywanie postów oznaczonych etykietą steampunk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą steampunk. Pokaż wszystkie posty

Przegląd nadchodzących premier 1/2 - PS VITA


Ten rok był niejako odłogiem dla konsolowych gier otome. Po ubiegłorocznych premierach dwóch doskonałych gier: Code: Realize oraz Norn9 branża kazała czekać spragnionym fanom prawie półtora roku na kolejne tytuły. Warto było czekać, gdyż nowych produkcji w roku 2017 otrzymamy aż pięć! Jakie to tytuły? W tym poście postaram się je przybliżyć.


Na początku warto wspomnieć, iż tym razem Aksys Games nie będzie naszym jedynym dobrodziejem, gdyż do promowania gatunku otome powraca Idea Factory Int., po długiej przerwie od wypuszczenia popularnej Amnesia: Memories.

Ponadto, chciałabym przypomnieć, że wszystkie prezentowane poniżej gry są tytułami ekskluzywnymi dla konsoli PS VITA. Prócz kieszonsolki Sony nigdzie w nie nie zagramy, jednakże większość tytułów jest kompatybilna z PS TV.


A tak prezentują się przyszłoroczne tytuły (wpierw te, z ogłoszonymi datami wydania).



Period: Cube ~ Shackles of Amadeus ~

Deweloper/wydawca: Otomate / Idea Factory
Zachodni wydawca: Aksys Games
Data wydania: 25.04.2017
Główne motywy: fantasy, gry video, wirtualny świat
Łączna liczba ścieżek: 5

OPIS: Szukając poszlak w sprawie zaginięcia brata, protagonistka wraz z przyjacielem, Hiroyą,  trafiają na grę mmorpg o tytule "Arkadia". Logując się do gry oboje nagle tracą przytomność, a po obudzeniu zauważają, że trafili do wirtualnego świata. Niedługo potem dochodzi do nich straszna prawda - nie mogą wydostać się z gry, dopóki nie ukończą jej w całości. Nie będzie to jednak proste, gdyż świat okazuje się mniej przyjazny niżeli wygląda, a dodatkowo bohaterka staje się celem innych graczy, jako że jest kluczową postacią do przejścia gry. // tłumaczenie autorskie

PIERWSZE WRAŻENIA: Widać tu wyraźną inspirację popularną na całym świecie light novelką Sword Art Online oraz jej adaptacją anime. Nie ma nic w tym złego, gdyż motyw sam w sobie jest ciekawy i pozwala logicznie (za sprawą magii?) usprawiedliwić wędrówkę naszych bohaterów po fantastycznej krainie. O ile ścieżka przyjaciela protagonistki średnio mnie interesuje, tak ciekawa jestem jak potoczą się losy dziewczyny, gdy zwiąże się z którymś z mężczyzn z gry (a dokładnie, co się stanie kiedy już wrócą do rzeczywistości - bo chyba kiedyś wrócą). Projekty postaci wyglądają zjawiskowo, podobnie sama strona wizualna. Kolorystyka wydaje się być strasznie chaotyczna, wszystko się zlewa przez brak kontrastów, ale ma to swój urok. Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na obieranie faworytów, lecz już pierwszy bohater rzucił mi się w oko. Radius wygląda na typowego badassa / aroganckiego dupka, i właśnie ten typ lubię najbardziej ❤ Cała reszta wygląda zacnie, no może poza panem skrzydlatym chochlikiem w lateksie (sprawdziłam, i to faktycznie facet). Zdecydowanie biorę na premierę. Uwielbiam klimaty fantasy, więc ta gra nie może mu umknąć.



Hakuoki: Kyoto Winds

Deweloper/wydawca: Otomate / Idea Factory
Zachodni wydawca: Idea Factory International
Data wydania: 31.05.2017
Główne motywy: shinsengumi, demony, postaci historyczne
Łączna liczba ścieżek: 6 + 6

OPIS: Chizuru Yukimura, córka lekarza i eksperta medycyny zachodniej, wyrusza do Edo szukać swojego ojca. Przybywając do miasta po zmroku zostaje napadnięta przez grupę roninów (bezpańskich samurai). Dziewczynę niespodziewanie ratuje nadejście członków Shinsengumi, którzy rozprawiają się z bandytami, ale Chizuru nie jest dane podziękować im za ochronę, gdyż wojownicy rzucają się i na nią, zachowując się przy tym jak dzikie zwierzęta. Przed niechybną śmiercią bohaterka zostaje ponownie uratowana przez kapitanów Shinsengumi, polujących na swych zdziczałych rekrutów. Chizuru zostaje zabrana do głównej siedziby, gdzie okazuje się, że i oni poszukują ojca dziewczyny.

Hakuoki: Kyoto Winds jest remakiem oryginalnej gry wydanej na PSP. Prócz odświeżonej grafiki oferuje rozbudowanie istniejących ścieżek, dodatkowe ilustracje oraz zupełnie nowe ścieżki (trzy postaci istniejące: Shinpachi, Sannan, Yamazaki oraz trzy nowe). //opis własny

PIERWSZE WRAŻENIA: Hakuoki jest już klasykiem wśród otome. Sama franczyza liczy sporo tytułów, począwszy od prequelu, skończywszy na grach popierdółkach, nic zatem dziwnego, że ponownie spotkamy się z tą serią na zachodzie. Gdyby był to zwykły remake, na pewno bym się w niego zaopatrzyła (choćby dlatego, że łatwiej zgrywać obraz z PSV niż z PSP), ale nie byłby to satysfakcjonujący zakup, a tak jestem wielce nahypowana, szczególnie że w końcu otrzymamy pełnoprawną ścieżkę Kazamy ❤, a nie tylko "demo" jak było w oryginale. Nowe ścieżki znanych już członków Shinsengumi ani mnie nie grzeją, ani nie ziębią, natomiast wielce ciekawią mnie zupełni nowi panowie (kim są? skąd się wzięli? jak inna będzie ich historia?). Dla mnie kolejny must buy. Modlę się o dobrą sprzedaż, ponieważ jeśli wypadnie dobrze, będziemy o krok bliżej od wydania Hakuoki: SSL na zachodzie.

So f ❤ cking cute (*__*)



Bad Apple Wars

Deweloper/wydawca: Otomate / Idea Factory
Zachodni wydawca: Aksys Games
Data wydania: 2017 (TBA)
Główne motywy: szkoła, śmierć, dusze, walka
Łączna liczba ścieżek: 5

OPIS: Bohaterka, idąc pierwszy raz do liceum doznaje wypadku, po którym budzi się przed murami nieznanej szkoły. Jak się szybko okazuje Akademia NEVAEH jest szkołą dla zbłąkanych dusz, które zamiast iść do nieba pozostają na ziemi. Pilni i grzeczni uczniowie na zakończenie roku są nagradzani powrotem do poprzednich, nieszczęśliwie przerwanych, żyć. Wkraczając na ceremonię otwarcia bohaterka jest świadkiem potyczki dwóch uczniowskich frakcji: Komisji do Spraw Dyscypliny (Disciplinary Committee) i Drużyny Rozrabiaków "Zepsute Jabłka" (Deliquent Team Bad Apples). W samym epicentrum bitwy dziewczyna poznaje rudego chłopaka, który zadaje jej pytanie: "Czy chcesz przeżyć*?". // tłumaczenie nieoficjalnego opisu

* "Do you want to live?" - pytanie nieprecyzyjne; nie wiadomo czy chodzi o powrót do życia na ziemi czy o przeżycie w szkole. Japoński oryginał jest jeszcze bardziej skomplikowany. Zobaczymy jak przetłumaczą specjaliści.

PIERWSZE WRAŻENIA: Nie miałam nigdy styczności z tym tytułem i nie nie wiem czego się spodziewać. Sam koncept przypomina mangę Soul Eater, z tą różnicą, że Bad Apple Wars skupia się na konfliktach dwóch frakcji wewnątrz szkoły, a nie na zewnętrznych zagrożeniach. Pomysł stworzenia dwóch wrogich ugrupowań i możliwość dołączenia do jednej z nich przez protagonistkę całkiem przypadł mi do gustu (szczególnie, że przynależność ma kluczową rolę w historii). Szata graficzna jest bardzo dziwna, ale nie kłuje w oczy i zakładam, że wystarczy trochę pograć, aby ją docenić. Postaci z pozoru są archetypami (łobuz, mól książkowy, ekscentryk), ale trzeba zagrać, aby ocenić. Najciekawiej prezentuje się tajemniczy pan w masce, o którym bardzo niewiele wiemy (i dobrze). Zapowiada się ciekawie.



Code: Realize ~ Future Blessings~ (fandisc)

Deweloper/wydawca: Otomate / Idea Factory
Zachodni wydawca: Aksys Games
Data wydania: 2017 (TBA)
Główne motywy: fantasy, steampunk, Londyn, supernatural
Łączna liczba ścieżek: 5 + 5 (?)

OPIS: Cardia po przygodach z pierwszej części pozbyła się z ciała trującej trucizny i osiadła wraz ze swym wybrankiem. Czy to jednak koniec jej przygód? // opis własny

PIERWSZE WRAŻENIA: Tak! Tak! Tak! Dawać mi to, i to już! Może i fandisc, zamiast pełnoprawnej historii, ale chcę jak żaden inny tytuł! Prócz ścieżek znanych bohaterów, otrzymamy kilka dodatkowych (naliczyłam pięć, ale nie mogę znaleźć oficjalnej liczby). Historia będzie zapewne sequelem, a nowe postaci możliwe, że zaczną swoje ścieżki już na początku pierwszej części. Na razie niewiele wiadomo, ale to i lepiej, będzie większa frajda na premierę :3

Gorgeous (*__*)


Collar x Malice

Deweloper/wydawca: Otomate / Idea Factory
Zachodni wydawca: Aksys Games
Data wydania: 2017 (TBA)
Główne motywy: tajemnica, kryminał, zbrodnia, policja
Łączna liczba ścieżek: 5

OPIS: "Kto mi założył tę obrożę?" Bohaterka jest policjantką przydzieloną do dzielnicy Shinjuku, która stała się niebezpieczna od czasu serii brutalnych ataków, nazywanych Dniem X (X-Day Incident). Dziewczyna całymi dniami ciężko pracuje, aby utrzymać względny spokój w rejonie, jednak pewnego dnia sama zostaje zaatakowana przez nieznanego sprawcę, który zakłada jej tajemniczą obrożę na szyję. Pośród zamieszania przed oczami bohaterki stają tajemniczy mężczyźni z podejrzanych środowisk, i jak się okazuje, wszyscy są członkami organizacji zrzeszającej byłych oficerów policji, którzy na własną rękę starają się rozwiązać zagadkę ostatnich ataków. Dziewczyna, choć nieufna wobec nowych towarzyszy wkrótce okazuje się być kluczem do rozwikłania całej sprawy. Ostatecznie dołącza do drużyny w ramach walki z przestępczością oraz, aby pozbyć się obroży, która może pozbawić ją życia. W czyich rękach jest jej życie? Czy w dzielnicy Shinjuku ponownie zapanuje spokój? // tłuczenie autorskie

PIERWSZE WRAŻENIA: Spośród wszystkich zapowiedzianych tytułów na ten akurat był zdecydowanie największy hype (no może na równi z Code: Realize ~ Future Blessings ~). Zarys fabuły zdecydowanie robi wrażenie, czuć również poważniejszy ton samej produkcji. Zastanawia mnie czy twórcy pokuszą się o jakieś brutalniejsze sceny (nie żebym je chciała, ale jak już mamy mroczny klimat, to czemu nie?). Grafiki, jak i pełna kontrastów kolorystyka wyglądają świetnie. Design postaci również niczego sobie, są ładni chłopcy i są ... dziwni chłopcy, szczególnie nieźle wypada bohaterka w ładnym, eleganckim wdzianku i stylowej fryzurze. Jako, że jest policjantką, liczę na to, iż twórcy obdarzą ją silną osobowością (nie wyobrażam sobie miękkiej kluchy w takiej roli). Po całej tej wstępnej prezentacji narodziły się we mnie wysokie oczekiwania wobec tej produkcji. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.



 * * *


To już niestety wszystkie z zapowiedzianych tytułów na konsole na rok 2017. Trzeba jednak pamiętać, że Aksys i Idea Factory Int. to nie jedyni wydawcy na zachodzie i może któraś firma pokusi się o wydanie jeszcze jakieś otomki? Póki co jest Steam i trzy zapowiedzi na tę platformę (lista wkrótce!).

[Recenzja gry otome] Code: Realize: Guardian of Rebirth ~Królewna trucicielka~


Code; Realize zabiera nas do wiktoriańskiego Londynu skąpanego w parze i ogniach przemysłu. W tym steampunkowym świecie przyjdzie nam kierować losami Cardii, dziewczyny porzuconej przez swojego ojca, która od czasu jego nagłego zniknięcia zamieszkuje samotnie opuszczoną posiadłość. Na bohaterce prócz samotności ciąży również okrutne piętno - Cardia uważana jest za potwora przez swoją trującą skórę, która potrafi przepalić wszystko, z czym się styknie (nie licząc specjalnego materiału, z którego wykonany jest jej ubiór). Szykanowana i znienawidzona przez mieszkańców pobliskiej wioski Cardia staje się celem wojska, które zostaje wysłane z misją jej likwidacji. Do tej jednak nie dochodzi, gdyż dziewczynę z rąk żołnierzy ratuje zamaskowany młodzieniec, przedstawiający się jako Arsène Lupin, złodziej i dżentelmen w jednym. Okazuje się, że chłopaka i dziewczynę łączy ten sam cel - odnalezienie ojca Cardii, oboje zatem łączą siły w jego poszukiwaniach. Wkrótce do drużyny dołączają kolejno: pogodny i lekkoduszny genialny mechanik,  Impey Barbicane; lekarz i szalony naukowiec Victor Frankenstein; tajemniczy i ekscentryczny arystokrata, Saint-Germain oraz z początku nieprzychylny naszemu zespołowi, bohater wojenny i pogromca wampirów, Abraham van Helsing. Razem wyruszają w przygodę pełną zagadek i przeciwności losu.

"Urodzenie się człowiekiem nie oznacza bycia nim. Człowiekiem stajemy się dopiero, gdy pokochamy z głębi serca drugą osobę. Zatem umiejętność kochania lub jej brak... Czyż to nie jedyna różnica między ludźmi a potworami?" (Arsène Lupin, tłumaczenie autorskie)
Przepis na grę idealną: wciągająca i pełna zagadek oraz niespodzianek fabuła, idealny balans rozgrywki między akcją a rozwojem bohaterów, przekonujący romans, żywe i głębokie postaci oraz pełna ciepła i sympatyczna protagonistka, która kopie tyłki nie gorzej od męskich postaci i dojrzewa wraz z postępem historii. Czy recenzowany tytuł ma te wszystkie cechy? Tak! Czy zatem Code; Realize jest grą idealną? Jak najbardziej tak! I wiem, że jeszcze stanowczo za wcześnie na werdykt, jednak prawdą jest, iż moja ulubiona gra otome świeci przykładem dla całego gatunku.

Fabuła produkcji stoi na niezwykle wysokim, wręcz niedoścignionym poziomie. Historię zaczynamy nie wiedząc zupełnie nic ani o zewnętrznym świecie, ani o sytuacji naszej protagonistki. Wcielając się w Cardię stajemy się tabula rasą, czystą tablicą, na którą dopiero naniesiemy zarówno wiedzę, która przyjdzie wraz z kolejnymi przygodami, jak i uczucia, których z początku dziewczynie brak. Po opuszczeniu posiadłości czeka nas niezapomniana przygoda, którą przyjdzie nam ukończyć pięciokrotnie, aby poskładać wszystkie kawałki układanki w całość. Nie zabraknie tu niespodziewanych zwrotów fabularnych oraz podniosłych scen, w tym romantycznych momentów. Dodatkowo gra w umiejętny sposób miesza elementy komedii i tragedii, nie dając nam się nudzić. Immersja, którą doświadczyłam, była przeogromna i często wracałam do przeżytych już scen, aby ich doświadczyć ponownie.

Naprawdę długo czekaliśmy na taką protagonistkę jak Cardia. To fakt, że z początku jest nieświadoma wielu rzeczy, a towarzysząc reszcie postaci tak naprawdę uczy się na nowo życia, jednak cały ten proces jest tak dobrze napisany i zrealizowany, że początkowe sztywne i bez emocjonalne zachowanie Cardii wcale nie przeszkadza (jak np. u bohaterki Amnesii: Memories), a wręcz fascynuje. Dziewucha jest zaradna i pojętna, robi duże postępy w nauce, a zdobytą na treningach wiedzę bez namysłu stosuje w potyczkach. Z każdym z mężczyzn utrzymuje dobry kontakt i każdy z nich ma nią jakiś wpływ, nawet podczas indywidualnych ścieżek, co jest zabiegiem niezwykle rzadkim w grach otome. Kolejnym elementem jest trująca skóra Cardii, będąca w dużej mierze przekleństwem, ale wykorzystana w kreatywny sposób potrafi okazać się zbawienna. To właśnie dzięki niej ta postać nabiera wyrazistości, ale i smutku, gdyż jakby nie patrzeć pozbawiona jest kontaktu cielesnego z przyszłym ukochanym.

Code; Realize zawiera pięć ścieżek, po jednej dla każdej z głównych postaci męskich. Bohaterowie wzorowani są na klasycznych opowieściach angielskich i francuskich pisarzy XIX wieku: Abraham van Helsing (Dracula, Bram Stoker), Victor Frankenstein (Frankenstein, Mary Shelley), Saint-Germain (postać historyczna), Impey Barbicane (Z Ziemi na Księżyc, Juliusz Verne), Arsène Lupin (cykl opowieści, Maurice Leblanc) oraz wiele innych postaci pobocznych. Grę rozpoczynamy ścieżką wspólną, w której nasze wybory zadecydują później o indywidualnej opowieści. Z początku do wyboru otrzymujemy czterech z pięciu panów: van Helsinga, Frankensteina, Impeya i Saint-Germain, po których przejściu odblokowuje się Lupin, będący główną historią odkrywającą wszystkie karty fabuły (np. poznamy genezę samego tytułu gry). Wszystkie poszczególne ścieżki są osobnymi opowieściami, bez wspólnej osi fabularnej i prezentują odmienne przygody, warto zatem ukończyć je wszystkie. Co więcej, w konkretnych historiach chłopaków poznamy bliżej charaktery i motywacje postaci pobocznych (których autorzy również nie zapomnieli rozbudować).


Abraham van Helsing | VA: JunichiSuwabe

Oparty na postaci legendarnego pogromcy Draculi, van Helsing w naszej historii jest rozsławionym bohaterem wojny ludzi z wampirami. Dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom bojowym otrzymał przezwisko "chodząca broń", jednak sam nie szczyci się swoimi zasługami. Abe jest mężczyzną do bólu poważnym, sarkastycznym, zimnym i niedostępnym, skrywającym uczucia pod grubą warstwą lodu. Z pozoru to dupek i typowy archetyp tsundere, jednak ma w sobie ogrom oryginalności, w którym nie można się nie zakochać.

Historia Abrahama jest w dużym stopniu wyciskaczem łez. Napięcie budowane jest do samego końca, tworząc tym samym lekko ponury klimat, który wspólnie z wciągającą fabułą tworzą bombową mieszankę. W moim przypadku zaangażowanie emocjonalne było ogromne i nie przesadzę, jeśli powiem, że przez cały czas grania żyłam tą historią (i jeszcze długo po jej zakończeniu). Finał historii jest wybitny i mega satysfakcjonujący. Abraham jest postacią genialnie napisaną, nie wpadającą w archetypy i z wyraźną duszą. Mój osobisty faworyt, aczkolwiek pozostałe ścieżki tworzą zaciekłą konkurencję.

P.S. Abraham jest największym trollem w grach otome. Kolejny plus dla niego ❤
















Victor Frankenstein | VA: Tetsuya Kakihara

Tego pana zapewne nie trzeba długo przedstawiać. Victor jest młodym naukowcem i geniuszem w dziedzinie chemii. W walce korzysta z najróżniejszych mikstur i gazów powodujących najczęściej oślepienie przeciwnika lub głośny trzask. Victor w dużej mierze jest przeciwieństwem Abrahama - jest otwarty, przyjacielski i pogodny, a dodatkowo niewinny i kochany. Prawdziwy z niego słodziak, aż się chce przytulić i wyściskać! Nie oznacza to jednak, że jest to postać płytka - co to, to nie!

W przeciwieństwie do spokojnego usposobienia bohatera, jego ścieżka jest pełna akcji i wybuchów. Oryginalna historia jest równie wciągająca co pozostałych chłopaków, i podobnie do nich zawiera kilka mroczniejszych elementów. Ponadto w ścieżce urzekła mnie dwójka postaci pobocznych i łącząca ich relacja. Zakończenie jest spektakularne i słodkie, idealnie takie jakie oczekiwałam. Nie zaangażowała mnie tak samo jak poprzednia, jednak robi wrażenie i zapada w pamięć.
















Saint-Germain | VA: Daisuke Hirakawa

Osoba Saint-Germain'a jest wzorowana na historycznej (i tajemniczej) postaci o tym samym imieniu. W grze nasz bohater pełni rolę pana domu i gospodarza naszej drużyny, udostępniając jej własną posiadłość. Hrabia jest człowiekiem zagadką i ekscentrykiem do tego stopnia, że ciężko odgadnąć co siedzi mu w głowie. Względem towarzyszy jest przyjacielski i uprzejmy, często udziela życiowych rad i zdaje się rozumieć wszelkie nieszczęścia w życiu Cardii.

Ścieżkę hrabiego najkrócej można opisać, jako nieprzewidywalną. Historia jest mocno zakręcona i szalona, to jednak same zalety! Dodatkowo, w pierwszej połowie opowieści doświadczymy sporej dawki strachu i niepewności, niczym rodem z horroru. Hrabia, jego przeszłość i obowiązki zostały wyśmienicie zgrane, a sam bohater wiele zyskał po ograbieniu z otoczki tajemniczości. Do gustu  przypadł mi również finał, będący chyba najbardziej gorzkim ze wszystkich dostępnych (nie licząc bad endingów). Efekt końcowy genialny, nie przeszkadzał mi nawet nadzwyczaj kuriozalny design hrabiego.
















Impey Barbicane | VA: Shotaro Morikubo 

Bohater Z ziemi na księżyc Juliusza Verna jest wybitnym mechanikiem i wynalazcą marzącym o postawieniu stopy na naszym ziemskim satelicie. Swojemu marzeniu poświęca sporo czasu i sił, jednak to pomoc naszej drużynie jest chłopaka priorytetem. Impey jest skrajnym lekkoduchem i optymistyczną do przesady osobą, do tego pełną humoru i komizmu (czym często naraża się pozostałym). Ciągle bywa głupkiem i (kiepskim) flirciarzem, jednak nie da się go nie lubić.

Opowieść chłopaka jest zdecydowanie najlżejszą i najzabawniejszą w całej grze. Ciężko tu uświadczyć cięższych momentów, ale to dobra odmiana od pozostałych historii. Ścieżce towarzyszy sporo humoru i przygody, która ponownie dowodzi jak oryginalne potrafią być poszczególne opowieści bohaterów. Do tego zdecydowanie na plus zasługuje tajemnica naszego bohatera, która choć zauważalna od pierwszego spotkania, wyjawiona zostaje dopiero w osobistej opowieści. Nie nudziłam się ani przez chwilę, chociaż Impey nie jest postacią w moim typie i w każdej innej produkcji zapewne niezmiennie by mnie irytował (ale to Otomate, oni nie potrafią tworzyć frustrujących postaci).
















Arsène Lupin | VA: Tomoaki Maeno

Nasz pierwszy towarzysz jest samozwańczym złodziejem - dżentelmenem, wzorowanym na postaci stworzonej przez Maurice'a Leblanca. Arsène jest młodzieńcem pełnym werwy, szaleńczo odważnym, pewnym siebie ale i przebiegłym oraz sporadycznie aroganckim. Ma pogodną, towarzyską naturę i nie szczędzi komplementów płci pięknej. Podobnie jak książkowy oryginał ograbia jedynie złych i podłych, niczym Robin Hood. To prawdziwy złoty chłopak, praktycznie bez wad. Jego historia odblokowuje się dopiero po przejściu wcześniejszych czterech i jest kanoniczna.

Główne ścieżki poprzednich produkcji (Hakuoki - ścieżka Hijikaty, Amnesia - ścieżka Shina; Norn9 - ścieżka Kakeru) nie trafiły mnie w serce i ciężko mi było zaakceptować fakt, że twórcy wybrali akurat tych bohaterów do promowania swoich tytułów. Opowieść Arsène jest do tej pory trzecią (zaraz po Natsuhiko i Akito z Norn9) kanoniczną historią, która, według mnie, faktycznie zasługuje na bycie kanonem. Jest świetnie napisana, wciągająca i rozwiązuje wszelkie zagadki towarzyszące nam od prologu. Jedyny mój zarzut, który ginie w morzu "och i "achów" to sam bohater, który jest zwyczajnie zbyt idealny. W żaden sposób nie zaburza to odbioru całości, jednak nurtuje mnie to, iż nie można nic zarzucić bohaterowi. Finał jest oczywiście satysfakcjonujący (nawet bardziej od reszty) i cudowanie wieńczy naszą przygodę z tytułem.


Code; Realize udało się to, co wydawało mi się niemożliwe - wszystkie, absolutnie wszystkie ścieżki niezmiernie mi się podobały. Każda z nich prezentuje wysoki poziom, począwszy od fabuły, po bohaterów i oryginalność przygód. Co prawda obrałam swojego faworyta (w głównej mierze przez zaangażowanie emocjonalne), jednak równie dobrze mogłabym każdą osobną historię nazwać swoją ulubioną.


Postaci poboczne nie mają się czego wstydzić, ponieważ twórcy doszlifowali je do błysku. Ich charaktery, style obycia i motywacje są wyraziste i usprawiedliwione.  Nawet antagoniści są sympatyczni i można do pewnego stopnia zrozumień ich poczynania, a nawet im współczuć. Na szczególną wzmiankę zasługują Delacroix, bardzo uroczy, mimo wrednego charakteru dzieciak, "zimnokrwista" królowa Wiktoria oraz Herlock Sholmes, który niestety występuje bardzo sporadycznie.

FUN FACT: Zniekształcenie imienia Sherlocka Holmesa na Herlock Sholmes nie jest przypadkiem i ma swoje uzasadnienie. Autor opowieści o Arsène Lupinie, Maurice Leblanc, zapożyczył postać najsławniejszego detektywa do roli przeciwnika swojego włamywacza - dżentelmena. Arthur Conan Doyle jednakże nie pałał sympatią do francuskiego pisarza i odmówił mu udzielenia praw autorskich do imienia Sherlock Holmes, zmuszając tym samym Leblanca do zmiany imienia postaci. Ten (widać na złość) tylko lekko je zmodyfikował i tak otrzymaliśmy historię Arsène Lupin kontra Herlock Sholmès. Code: Realize nijako nabija się z tej całej sytuacji przedstawiając nam Sherlocka Holmesa ukrywającego się pod sprytnym pseudonimem Herlock Sholmes i ścigającego Lupina.



Po ukończonej osi fabularnej witają nas króciutkie historyjki w ramach sequela, po jednej na chłopaka. Mimo, że krótkie serwują nam sporą porcję humoru i fanservice'u. Jest na czym oko zawiesić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Grę możemy zakończyć na kilka sposobów: szczęśliwie (true end), nieszczęśliwie (normal end) oraz super nieszczęśliwie (bad end), który zarazem przedwcześnie kończy rozgrywkę. Dodatkowo, grę w nadzwyczaj dziwny sposób możemy zakończyć już w prologu odmawiając towarzyszenia Lupinowi. Bad endingi nie oferują dodatkowych ilustracji, ale są wymagane do zdobycia trofeum.

Strona wizualna stoi na najwyższym możliwym poziomie wśród tytułów visual novel. Scenerie jak i bohaterowie wyglądają cudownie, na wyróżnienie zasługuje paleta kolorów, pełna soczystych barw i wszechobecnego brązu kojarzonego ze steampunkiem. Ilustracje są piękne i jest ich sporo dla każdej z postaci. Muzyka również  daje radę, chociaż nie zapada zbytnio w pamięć (wydaje mi się, że jeden, czy dwa kawałki słyszałam już w innej produkcji studia). OP jest świetny, chociaż jak dla mnie sama piosenka floatable nie porywa. Znani i lubiani voice aktorzy zostali dobrani idealnie i dają niezły popis umiejętności w trakcie rozgrywki.

Edytorom tekstu umknęło kilka błędów, także tłumaczenie nie jest wolne od chochlików, jednak te pojawiają się bardzo sporadycznie i nie przeszkadzają w oddaniu sensu zdania.

Co ciekawe, niedługo po premierze gry napłynęło sporo zażaleń z powodu zmiany przytaczania imion bohaterów. W oryginalnej, japońskiej wersji postacie zwracają się do siebie po nazwisku, jednak te dłuższe są skracane do kilku pierwszych liter, jak np. Frankenstein jest skracane do Fran, van Helsing do Van. Amerykanie natomiast postanowili to zmienić, i tak zamiast Frana widnieje Victor a Vana, van Helsing. Przekształcenie skrótów nazwisk na imiona lub pełne nazwiska rozwścieczyło niektórych fanów, jako, że zmiana ta stworzyła dysonans między tekstem (angielska wersja) a głosem (japońska). Osobiście nie mam nic przeciwko, nawet wolę zachodni sposób, jako, że dla Europejczyka czy Amerykanina bardziej naturalne jest nazywanie kogoś jego imieniem. Oczywiście szkoda, że tym samym słyszymy jedno, a czytamy drugie, jednak nie jest to wielka wada i idzie się przyzwyczaić. Nie rozumiem tylko czemu Van Helsing nigdy nie jest nazywany Abrahamem... Czyż "Abe" nie brzmi słodziutko? (´*ω*`)


Prócz wcześniej wspomnianych historyjek Code; Realize nie oferuje więcej dodatków, ale zawiera standardowe opcje dla większości tytułów od Otomate. Mamy oczywiście galerię z ilustracjami, utworami muzycznymi, openingiem i endingami; "drogę bez początku" (path of genesis), w której możemy przeskakiwać między danymi rozdziałami oraz glosariusz zawierający terminy zbierane podczas rozgrywki.


Code; Realize nie bez kozery jest moim ulubionym tytułem otome (a poznałam już ich wiele). Otomate wspięło się na wyżyny kreatywności i zaserwowało nam spójną grę z cudownie wykreowanym światem, przekonującymi bohaterami i silną protagonistką, na którą wszyscy od dawna czekaliśmy. Czy powstaną jeszcze gry tak dobre jak ta? Nie wiadomo, ale  dobra wieść jest taka, że na horyzoncie już widać angielską lokalizację fan discu Future Blessings. Teraz tylko czekać do daty premiery!


* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory | Aksys Games

Data wydania: 20 październik 2015 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PS Vita (exclusive) 
Łączna liczba ścieżek: 5
Voice acting: tak
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Fizyczny nośnik: amazon.co.ukamazon.comebay (120-200zł)
Wersja cyfrowa: PlayStation Store (144zł)




- osobisty faworyt