Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aksys Games. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aksys Games. Pokaż wszystkie posty

Przegląd nowych lokalizacji od Aksys Games na rok 2018


Trochę późno, ale lepiej późno, niż wcale. Zapowiedzi na rok 2018 od naszego ukochanego Aksys Games :D


Aksys Games w piątek (czasu amerykańskiego) na swoim panelu podczas Anime Expo zapowiedziało cztery nowe lokalizacje na rok 2018! Jakie to tytuły? Już spieszę z opisem!


Code: Realize ~Banquet of Rainbows~ [PS4]



Szczegóły wydania:
Code:Realize ~彩虹の花束~
Typ: wydanie zbiorcze (podstawka + dodatek)
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JP) | Aksys Games (USA)
Data wydania: 24 sierpnia 2017 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PS4
Łączna liczba ścieżek: 5 + 5 + 3?
Voice acting: tak
Animacje postaci: NA 



Oficjalna strona (JP)

Pełna wersja gry Code: Realize (Guardian of Rebirth + Future Blessings) w formie portu na konsolę PS4. Najprawdopodobniej nie uświadczymy ekskluzywnej zawartości, także posiadacze PS Vity mogą odpuścić to wydanie.

Moje wrażenia: Cóż, tego się nie spodziewałam! Sądziłam, że porty na PS4 to wyłączna domena wydań japońskich, ale, jak widać, Aksys również opłaca się wydać kompletną edycję na zachodzie. Code: Realize to jedna z tych gier, których nawet "odgrzewane kotlety" są godne polecenia, także bierzcie, jeśli jeszcze nie graliście! Ja biorę na pewno. Miło będzie ujrzeć Londyn i chłopaków w HD na 40 calowym TV :D

Moje oczekiwania: Mam nadzieję, że twórcy dołożą animacje postaci, których niestety brakuje w wersji na PSV. Niby to błahostka, jednak przyzwyczaiłam się, że już każda nowa produkcja je posiada.

Uwaga! Premiera pełnej wersji na konsolę PS4 nie wyklucza wydania samego sequelu na PS Vitę! Zapowiedziany w poprzednim roku ~Future Blessings~ będzie miał swoją premierę razem z ~Banquet of Rainbows~!





(Wszystkie screeny pochodzą z oficjalnej strony promującej tytuł)



7'sCarlet [PSV]



Szczegóły wydania:
セブンスカーレット
Typ: pełna gra
Deweloper: ToyBox Inc. & Otomate
Wydawca: Idea Factory (JP) | Aksys Games (USA)
Data wydania: 21 lipca 2016 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSV
Łączna liczba ścieżek: 5?
Voice acting: tak
Animacje postaci: ?




Oficjalna strona (JP)
Trailer (JP)

Rok temu w miasteczku Okunezato zaginął jej brat. Teraz jej przyjaciel zaprasza ją w to samo miejsce. Szukając informacji, dziewczyna trafia na forum internetowe Forbidden Okunezato Club, na którym użytkownicy dyskutują o lokalnych legendach. Okazuje się, iż miasteczko jest pełne niewyjaśnionych tajemnic. Bohaterka wyrusza do Okunezato, by spotkać się z przyjacielem i poszukać śladów swojego brata. // tłumaczenie autorskie

Moje wrażenia: Jak kiedyś wspominałam, nie śledzę japońskich premier, dlatego o istnieniu większości gier dowiaduję się dopiero po ogłoszeniu ich lokalizacji. 7'sCarlet absolutnie nic mi nie mówi i to sprawia, że jestem bardzo ciekawa tytułu. Fabuła na pierwszy rzut oka przypomina mi tę z Period: Cube (zaginiony bart, podróż w nieznane), jednakże tutaj elementy fantastyczne (chyba) będą tylko dodatkiem. Wygląda interesująco, do tego ta śliczna grafika! Biorę w ciemno!

Moje oczekiwania: Z opisu wynika, że fabuła skupiać się będzie na odkrywaniu tajemnic miasteczka, więc liczę, że takowych będzie sporo. Nie pogardzę również zjawiskami paranormalnymi i odrobiną dreszczyku :)





 (Wszystkie screeny pochodzą z oficjalnej strony promującej tytuł)



Psychedelica of the Black Butterfly [PSV] 



Szczegóły wydania:
黒蝶のサイケデリカ
Typ: pełna gra
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JP) | Aksys Games (USA)
Data wydania: 29 stycznia 2015 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSV
Łączna liczba ścieżek: 5?
Voice acting: tak
Animacje postaci: ?




Oficjalna strona (JP)
Trailer (JP)

Im głębiej zapadała się w nicość, tym wyraźniej słyszała szum ulewy spadającej z nieba.
A między każdą uderzającą o ziemię kroplą dało się usłyszeć zwierzęce wycie. 

Dziewczyna budzi się w tajemniczej rezydencji. Gdy dociera do niej, że została pozbawiona wspomnień, atakuje ją potwór przed którym ratuje się ucieczką. Po drodze spotyka uzbrojonych mężczyzn, którzy stają się jej kompanami w polowaniu na tytułowego Czarnego Motyla. // tłumaczenie autorskie

Moje wrażenia: Łał! Jeszcze do niedawna szukałam angielskich tłumaczeń, a tu nagle informacja o lokalizacji! :D Gra naprawdę zapowiada się ciekawie, szczególnie pod względem fabularnym - w końcu obiecano nam "chory" klimat i masę plot twistów. Graficznie jest obłędnie, a sama okładka, po prostu cudo!

Moje oczekiwania: Tak jak wyżej: ciężki, ponury klimat z masą zagadek i zwrotów fabularnych.






 (Wszystkie screeny pochodzą z oficjalnej strony promującej tytuł)



Psychedelica of the Ashen Hawk [PSV] 



Szczegóły wydania:
灰鷹のサイケデリカ
Typ: pełna gra | spin-off
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JP) | Aksys Games (USA)
Data wydania: 29 września 2016 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSV
Łączna liczba ścieżek: 4/5?
Voice acting: tak
Animacje postaci: ?




Oficjalna strona (JP)
Trailer (JP)


Niestety, nie dokopałam się do opisu fabuły :( Jedyne, co jest pewne, to to, że gra jest niezależnym spin-offem serii Psychedelica.

Moje wrażenia: Bardzo zastanawiający jest fakt, że Aksys zdecydowało się w jednym roku wydać zarówno główną grę, jak i jej spin-off. Oznaczać to może chyba tylko jedno - tytuł jest tak samo dobry, jak poprzednik :) 

Moje oczekiwania: Tytuł jest mi na tyle obcy, że nie mam żadnych oczekiwań. Za to mam nadzieję, iż miło się zaskoczę :)






(Wszystkie screeny pochodzą z oficjalnej strony promującej tytuł)


* * *

To tyle z nowych lokalizacji od Aksys Games. Na koniec w ramach ciekawostki chciałabym przedstawić dwie świeżo zapowiedziane mangi w klimacie otome:


Otome mania!! 




Szczegóły wydania:
Org. tytuł: オトメマニア!!
Autor: Yurino Tsukigase
Wydawca: Seven Seas (USA)
Data wydania: 2014/2015 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: komedia, romans
Ilość tomów: 2 (seria zakończona)

myanimelist




Manga o... tworzeniu gier otome! Czy trzeba coś jeszcze dodawać? :D




Kenka Bancho Otome: Girl Beats Boys!! 



Szczegóły wydania:
Org. tytuł: 喧嘩番長 乙女~恋のバトルロワイヤル~
Autor: Chie Shimada
Wydawca: Viz, Shojo Beats (USA)
Data wydania: 2015/2017 (JP) | 2018 (USA)
Gatunek: komedia, romans
Ilość tomów: 2 (seria zakończona)

myanimelist




Adaptacja gry otome o tym samym tytule.

Główna bohaterka, wychowana bez rodziców, pewnego dnia dowiaduje się, że ma brata bliźniaka. Podczas pierwszego spotkania Hikaru prosi siostrę, aby ta uczęszczała do szkoły zamiast niego. Wykorzystując podobieństwo do brata, bohaterka dostaje się na uczelnię, która okazuje się być... wyłącznie dla mężczyzn.




Źródła: otome reddit, fanpejdź Reverse Harem & Otome Gaming


Recenzja | Period: Cube ~Shackles of Amadeus~



Zdawałoby się, że kolejność rozgrywania ścieżek to sprawa indywidualna i rozpoczęcie gry facetem najbardziej rzucającym się w oko nie może w żaden sposób zaszkodzić w odbiorze całej historii. Cóż, to nie do końca tak... Przez zapałanie do bohatera miłością od pierwszego wejrzenia zepsułam sobie pierwsze wrażenie o tytule, co nie powinno być miejsca, gdyż Period: Cube nie zawodzi na żadnym polu.

Rany, jak ja czekałam na ten tytuł! Nie dlatego, że był mi już znany przed premierą (wręcz przeciwnie, nie miałam pojęcia, że taka gra w ogóle istnieje), ale ponieważ musieliśmy czekać ponad rok na nową lokalizację otome na konsolę. Prawdę mówiąc, wymagania miałam wysokie: Otomate - firma, która nie zawodzi oraz Aksys - wydawca, który nie lokalizuje byle czego, spodziewałam się zatem produkcji wyjątkowej, odważnej i z fajnym pomysłem na siebie. Dostałam to, ale... nie od razu.

Protagonistką historii jest Kazuha, młoda dziewczyna popularna jedynie ze względu na atrakcyjnego i inteligentnego starszego brata. Chluba rodziny pewnego dnia jednak znika bez śladu. Dziewczyna i jej przyjaciel, Hiroya, wyruszają na poszukiwania Shikiego, którego trop wiedzie do popularnej gry mmorpg, Arcadia. Pomimo jasnych ostrzeżeń ze strony brata, aby pod żadnym pozorem nie zbliżać się do tytułu,  para wkracza do świata gry i zostaje w nim uwięziona.

Brzmi znajomo? Czytając ten opis, trudno nie skojarzyć sytuacji bohaterów Period: Cube z fabułą light novel Sword Art Online. Inspiracja dziełem Rekiego Kawahary jest oczywista z czym zresztą twórcy wcale się nie kryją: ustanowienie gry mmorpg miejscem akcji, uwięzienie graczy w wirtualnym świecie oraz zagrożenie utraty życia również w realu. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Period: Cube, choć może na pierwszy rzut oka nie wygląda, przedstawia oryginalną i ciekawą historię, nie bez wad, ale wartą uwagi.


Miejscem, do którego trafia bohaterka jest Arcadia, fantastyczna kraina zamieszkała przez dwie zwaśnione rasy: anioły i demony. Gracze tworzą swojego awatara, wybierają stronę konfliktu i wkraczają do świata pełnego questów do wykonania i monstrów do ubicia, wszystko to, aby przeżyć niesamowite przygody oraz rozwijać swoją postać. Ciężko jednak czerpać radość z rozgrywki, kiedy gra nie pozwala ci się wylogować, a śmierć w wirtualnym świecie oznacza również zgon w realu. Na taki właśnie serwer (World V) Kazuha i Hiroya niefortunnie trafiają. Para nie jest w stanie powrócić do rzeczywistości bez wykonania specjalnych zadań, ponadto na każdym kroku czyhają maszkary, żądne krwi naszej biednej bohaterki. Po przekroczeniu progu światów cel Kazuhy diametralnie się zmienia - od teraz znalezienie brata jest zadaniem drugorzędnym, a przeżycie tym głównym.

Arcadia rzuca więcej kłód pod nogi bohaterce, ale największym problemem Kazuhy jest jej brak doświadczenia w walce. Dziewczyna rozpoczyna grę na poziomie pierwszym, w dodatku klasą niezdolną do pojedynków jeden na jeden, co czyni ją bezradną podczas starć z wrogami. Protagonistka ma, co prawda, pewnego asa w rękawie, jednak przez sporą część fabuły polega na silniejszych kolegach z drużyny. Z jednej strony to wada, gdyż otrzymujemy słabą bohaterkę, której główną bronią jest złote serce, z drugiej, spędzamy więcej czasu z innymi postaciami.

Na zdecydowaną pochwałę zasługuje motyw krótkotrwałych powrotów do rzeczywistego świata oraz konsekwencje uwięzienia w grze. Chwile spędzone w realu to czas odpoczynku dla bohaterów oraz okazja do zacieśnienia więzi powstałych podczas wirtualnych przygód. Z tego pomysłu idealnie korzystają ścieżki Radiusa i Libery, gdzie kontakt w prawdziwym świecie gra szczególnie ważną rolę. Warto również wspomnieć, iż samo przenoszenie się postaci do gry zostało całkiem przekonująco wyjaśnione. Oczywiście nie obyło się bez magii i zjawisk paranormalnych, jednak cały proces przebiega o niebo ciekawiej niż np. w SAO, gdzie bohaterowie po prostu podłączali się do sprzętu wirtualnej rzeczywistości. Już te dwa drobne przykłady obrazują jak zmyślną i niebanalną produkcją jest Period: Cube, a nawet nie doszliśmy do najlepszej części - bohaterów.


Fabuła, jak to bywa, z początku wydaje się banalna - niby naszym zadaniem jest znalezienie i uratowanie brata, ale po drodze wychodzą na jaw kolejne wątki. Do przyswojenia i, co ważniejsze, zrozumienia, historii potrzebne nam będą drobne elementy poukrywane w osobnych ścieżkach. Te ostatnie najlepiej rozgrywać w danej kolejności, aby nie skończyć z mętlikiem w głowie. Mi niestety takowy mętlik (czy może dosadniej, mindf*ck) się przydarzył - po zakończonej pierwszej opowieści nie wiedziałam, co tak naprawdę się stało. Dopiero po zapoznaniu się z kolejną historią zaczął do mnie docierać ciąg przyczynowo-skutkowy, a po trzeciej, rozumiałam już wszystko. Ostatecznie doceniłam fabularne aspekty produkcji, ale przez jakiś czas trwał we mnie niesmak spowodowany tym "pierwszym razem". Aby nie pogubić się w odmętach fabuły, radzę przed rozpoczęciem gry sprawdzić polecaną przez graczy kolejność rozgrywki. Osobiście radziłabym jako pierwszą wybrać ścieżkę Zaina, potem kolejno Libery, Radiusa/Astruma, Hiroyi, Poyo-poyo, zostawiając na koniec sekretną postać. Nie jest to najlepszy układ (ścieżka Hiroyi jest typową historią na start, ale moim zdaniem odkrywa za dużo kart, aby ją polecić na początek), ale przynajmniej pozwala pobawić się trochę w zgadywanki.


Jestem absolutnie zauroczona bohaterami, i to nie tylko głównymi panami i postaciami pobocznymi, ale nawet "no name'ami"! Pamiętacie może z innych produkcji postacie bez imion i wizerunków (np. "Mężczyzna 1", "Kobieta B"?), robiących jedynie za tłum lub tło dla danej sytuacji? Tutaj tacy również się pojawiają, ale ich rola jest o wiele większa. Nie mogę się nadziwić jak za pomocą głosu i pojedynczych scenek wykrzesano z nich tyle charakteru i charyzmy! Wystarczy, aby każdy z nich dostał imię i podobiznę, a byłby pełnoprawną postacią poboczną! Moim faworytem jest "Calm Angel", healer w drużynie Clarius; słodziak i chyba najmilszy gość w całej grze. Bardzo żałuję, że tego typu bohaterom nie dano szansy rozwinąć skrzydeł, ale rozumiem, trzeba pilnować budżetu.

Postacie poboczne to majstersztyk i wzór do naśladowania przez inne tytuły. Nie wiem, czy to ze względu na kreację, czy prosty fakt, że mają do odegrania sporą rolę, ale ich wkład w historię jest nieoceniony. Zarówno Clarius, jak i Forte posiadają "żywych" i  sympatycznych członków o zróżnicowanych charakterach. Postacią, którą przyjdzie nam poznać najbliżej (i to nawet jej backstory!) jest Miseria (VA: Kana Hanazawa), której karykaturalność, choć czasami męcząca, jest autentycznie śmieszna.

Główni bohaterowie  to jeszcze oczko wyżej. Co prawda, bazują oni nadal na archetypach, ale w ich charakterach idzie się wręcz "zatracić". Nie mogę zliczyć "ohów" i "ahów", które wypływały z moich ust w ścieżkach Radiusa i Astruma. Swoją drogą, Period: Cube jest pierwszą grą otome, w której pokochałam dwie postacie na raz (mało brakowało, a byłyby trzy). Radius i Astrum są absolutnie rewelacyjni i ciężko mi było wybrać jednego faworyta (ostatecznie jest nim Radius, który jednak bardziej wpasowuje się w moje gusta).

Niestety, nie wszyscy bohaterowie wyszli twórcom. Hiroya (przyjaciel Kazuhy z dzieciństwa) jest napisany okropnie - jego charakter, czy raczej jego brak, bardzo rozczarowuje. To typowy "superhero", który za wszelką cenę chroni swoją wybrankę, i tyle. Oczywiście, dochodzi do tego poczucie winy i niska samoocena, ale tym wątkom brakuje głębi. Hiroya nie jest typowo "złą postacią", ale nudną i niezajmującą. Do tego ta scena z lizaniem ran... Może to ja jestem przewrażliwiona, lecz mnie to po prostu obrzydza. Paradoksalnie, bohatera lubiłam bardziej w ścieżkach innych chłopaków, niż w jego własnej.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):

Radius | VA: Tomoaki Maeno

Radius jest znany z niebywale wysokiego poziomu doświadczenia, posiadania Ostrza Cieni (jednego z trzech legendarnych mieczy w grze) oraz grania solo. Chłopak jest typem mruka i samotnika, który jest najszczęśliwszy, gdy nikt mu nie zawraca czterech liter, stąd potrafi być nieprzyjemny i oschły. Kazuha jednak już przy pierwszym spotkaniu dostrzega jego prawdziwe oblicze - paniczny strach przed śmiercią, nie tylko swoją, ale także i innych.

Radius nie jest żadnym odkryciem ani zbytnio nie wyróżnia się na tle innych tsundere, ale jeśli ktoś lubi ten archetyp (np. ja :D) to zdecydowanie będzie zachwycony. Ciekawiej od samego bohatera wypada relacja łącząca naszą parę; dwójka szybko uświadamia sobie, że są bratnimi duszami, a jedyną różnicą między nimi jest pojmowanie życia - Radius żyje, gdyż boi się śmierci, a Kazuha żyje, gdyż chce żyć. Ta drobna rozbieżność jest powodem, dla którego chłopak stara się wzbudzić w bohaterce niechęć do siebie i sprawić, aby więcej już się spotkali.

Ścieżka Radiusa jest genialna w swojej prostocie; nie ma tu ani nieprzewidywalnych zwrotów akcji ani zbyt wielu wątków pobocznych. W przeciwieństwie do pozostałych opowieści, ta koncentruje się przede wszystkim na naszej parze, zostawiając motywacje złoczyńców w dużej mierze nietknięte. Większą rolę niż zwykle grają tu członkowie Forte - piątka demonich graczy przez jakiś czas będzie jedynymi kompanami protagonistki. 

Mimo wszystkich moich zachwytów nad ścieżką, nie mogę powiedzieć, iż jest ona bez wad. Największym problemem jest pominięcie ważnych faktów związanych z karierą bohatera. Dostaliśmy kilka kluczowych informacji odnośnie tej kwestii, lecz jest tego zbyt mało, aby nakreślić spójny obraz.








Astrum | VA: Takahiro Sakurai

Grając w jakiekolwiek mmo, nie raz można się natknąć się na graczy uprawiających (mniej lub bardziej poważny) roleplaying. Astrum jest idealnym przykładem takiej osoby. Chłopak (bardziej niż inni) wczuwa się w swoją postać, przywódcy Aniołów, przez co często popada w śmieszność i przesadę. Mimo skłonności do wypowiadania żenujących kwestii, zachowuje się on iście rycersko, a dla naszej bohaterki staje się (dosłownie) aniołem stróżem.

Bohaterów jak Astrum nie spotyka się za często w grach otome. Powodem tego może być fakt, iż trudno jest stworzyć postać autentycznie zabawną w tytule niesilącym się na wątki komediowe. Tutaj na szczęście się to udało. Astrum jest cudowny jako ucieleśnienie rycerskości w krzywym zwierciadle i hardcorowy RP-er, a zabawniejszy od niego jest już tylko on sam w wersji ludzkiej.

Ścieżka przoduje pod względem zarysowanej fabuły i zwrotów akcji, ponadto naszpikowana jest humorem (ale i dramatem) z bohaterem w roli głównej. Ekipa Astruma jest równie urocza, co on sam; szkoda, że z uskrzydlonymi wojakami spędzimy więcej czasu jedynie w ścieżce chłopaka.




Libera | VA: Natsuki Hanae

"Nie oceniaj książki po okładce", to przysłowie najdosadniej opisuje tę postać. Libera, choć posiada zadowalający poziom doświadczenia i umiejętności, zamiast stawać naprzeciwko wrogom woli przesiadywać w mieście z przyjaciółmi. Liczne koneksje oraz "odważny" ubiór sprawiają, iż nie musi zbytnio na ekwipunek pracować - w końcu prezenty od wielbicieli to normalka dla słodkiej i atrakcyjnej dziewczyny. Zaraz... dziewczyny?!

No, tak, przecież twórcy nie zrobiliby tak zwanego trapa, co nie? :) <wink,wink> Miałam obawy zaczynając tę ścieżkę, jednak żadna z nich się nie spełniła. Libera jest równie cudowny, co irytujący ze swoim dziecinnym zachowaniem i fochami, ale bynajmniej nie są to przywary postaci.

Wątki, poniekąd ekskluzywne dla Libery, naprawdę mnie wciągnęły, głównie z powodu zawiłości fabularnych i chaotycznego zachowania samego bohatera. Bardzo przyjemnie śledziło mi się opowieść, szczególnie podczas powrotów do rzeczywistości. Świetnie wypada również zakończenie <3




Hiroya | VA: Nabuhiko Okamoto

Co to dużo mówić... po prostu przyjaciel z dzieciństwa. Bardzo, bardzo irytujący przyjaciel z dzieciństwa. Hiroya to typ, który poświęci się dla naszej bohaterki w każdy możliwy sposób (czytaj: "obronię cię, nawet, jeśli przez to mnie znienawidzisz"), do tego swoje uczucia okazuje głównie za pomocą krzyków, zarzutów i wyzwisk. I pomyśleć, że to ma być "kanoniczny" bohater...

NIENAWIDZĘ Hiroyi i przepraszam, ale muszę powiedzieć to już na wstępie. Ta postać jest tak NIJAKA, że to aż BOLI. Nic, no po prostu, nic w tej postaci nie ma, może poza irytującymi odzywkami i fochami rzucanymi na lewo i prawo. Twórcy starali się, to widać, jednakże coś (czytaj: Hiroya) im nie pykło - mamy kilka ciekawszych wątków dotyczących jego i bohaterki, ale wszystko to jest tak płytkie... Cytując sławną personę: "Szkoda strzępić ryja".

Ścieżka Hiroyi nie jest zła, ale też nie ma fajerwerków. Spośród pozostałych wyróżnia się tym, iż tutaj spotkamy wszystkich pozostałych bohaterów; z tego powodu nie potrafię polecić jej na sam początek rozgrywki. Co ciekawe, mimo iż jest to ścieżka "kanoniczna" (nie dla mnie, absolutnie się na to nie zgadzam) nie wszystkie wątki zostają domknięte, jak to zazwyczaj bywa w grach otome.






Zain | VA: Daisuke Hirakawa

Z Zainem jest jeden problem - nie wiadomo do końca CZYM on właściwie jest. Człowiekiem? Nie, w profilu ma wyraźnie napisane "NPC". Częścią kodu gry? Ale przecież okazuje ludzkie emocje! Czymkolwiek Zain by nie był, to postać uprzejma, uczynna i serdeczna, która towarzysząc bohaterce, odkrywa swoje ludzkie oblicze. A jak wiadomo, im bliżej człowieczeństwa, tym silniejsze pokusy naszej "mrocznej" strony.

Totalny odlot! Ścieżka Zaina, jak i on sam to istny kosmos. To, co się dzieje na ekranie najłatwiej opisać jako "nieprzewidywalne", i faktycznie, zwrotów akcji jest cała masa. Sporo jest również scen, łagodnie mówiąc, "niepokojących". To trzeba przeżyć samemu. Polecam, choć zastrzegam, że mindf*ck gwarantowany :D








Poyo-poyo | VA: Kosuke Toriumi


Czy te oczy mogą kłamać? Czy ten słodki lewitujący skrzat może być mastermindem całej operacji o kryptonimie "Period: Cube"? Gdzie tam! Poyo-poyo to najsłodsza istota we Wszechświecie i najlepszy towarzysz zabaw! Choć mały i niepozorny obroni cię przed najstraszliwszym potworem i dotrzyma ci towarzystwa, dopóki nie zaśniesz. A jak już zaśniesz... ehmm...

Rany, od czego tu zacząć? Może od tego, że uwielbiam tego zielonego hipka i wszystko, co z nim związane. Trochę szkoda, że niezbite poszlaki na temat jego tożsamości odnajdujemy zaledwie po jednokrotnym przejściu jakiejkolwiek ścieżki (nie licząc Hiroyi, po niej wiemy już praktycznie wszystko), na szczęście ostatnie (najważniejsze) karty zostaną odkryte dopiero w osobistej historii turkusowego pamperka. A jest na, co czekać!

Finał historii... wystarczy chyba wspomnieć, że przez jedno CG dosłownie zalałam się łzami. Może to ja jestem wrażliwa na tego typu bodźce, ale nie mogę tej sceny inaczej opisać niż "uśmiech i łzy".

Natomiast drugie z zakończeń jest... niepokojące, ale zarazem... fajne? Oczywiście każdy z alternatywnych finałów jest do pewnego stopnia chory, jednakże drugi ending latającego krasnala jest wyjątkowy, ponieważ zostajemy królową haremu złożonego z pozostałych facetów xD Co prawda, nie jest tak cudownie, jak by się wydawało, ale sam pomysł - fantastyczny xD



Główni złoczyńcy są tak poprani, jak być powinni, aczkolwiek ich ambicje i powstałe w ich wyniku szaleństwo, są miejscami absurdalne. Jak to bywa w japońskich grach cel tego "złego" jest przesadzony i wyolbrzymiony. Shiki ze swoją inteligencją i determinacją mógłby spokojnie wynaleźć lek na przypadłość bohaterki, ale zamiast tego woli stworzyć od nowa świat, w którym Kazuha byłaby zdrowa. Niektórym decyzjom brakuje logiki, ale ostatecznie da się to przełknąć.

Period: Cube oferuje sześć unikalnych historii i jedną sekretną. W przeciwieństwie do poprzednich i późniejszych produkcji studia, wspólna ścieżka jest bardzo krótka, i już po (niecałym) pierwszym rozdziale dokonujemy wyboru, któremu bohaterowi będziemy towarzyszyć (czy raczej, na którego po drodze się natkniemy). Jedna opowieść składa się z siedmiu rozdziałów i epilogu. Do zdobycia są dwa zakończenia na postać - szczęśliwe oraz alternatywne (merry bad ending). Poziom sympatii wybranka stanowi o uzyskanym przez nas zakończeniu; jeżeli nie zbierzemy wystarczająco dużo punktów sympatii, dostaniemy merry bad ending. Alternatywne zakończenia, jak sama angielska nazwa wskazuje, są słodko-gorzkie, przy czym "gorycz" ujawnia się tutaj w bardzo osobliwy sposób. Nie będę nic w tym temacie spoilerować; tego trzeba doświadczyć osobiście.

Gra pod względem audio-wizualnym aż błyszczy. O ile artystycznie najpiękniejszą grą od Otomate (w moim mniemaniu) jest Reines des Fleurs, tak Period: Cube miażdży swoim wykonaniem dotychczasowo wydane na Zachodzie produkcje. Grafika i animacje powalają, a muzyka to istne arcydzieło (do dzisiaj lubię posłuchać tracku 17 [start 40:23], który nasuwa skojarzenia z Bloodbornem). Utworów jest całkiem sporo i są miłe dla ucha, jednak ponad je wszystkie wybija się genialny opening.

W tytule została zaimplementowana nowa (przynajmniej dla zachodnich graczy) funkcja przeskakiwania przez raz przeczytany tekst bezpośrednio do wyborów fabularnych. Opcja ta bardzo ułatwia i przyspiesza rozgrywkę, lecz nie będziemy z niej często korzystać. Za sprawą "historii" w głównym menu możemy swobodnie przenosić się do poszczególnych rozdziałów, a tym samym, w szybki sposób  uzyskać inne zakończenia. Nowa funkcja przydaje się najbardziej, gdy odświeżając sobie opowieść, przeskakujemy "nudniejsze" momenty.

Na deser zaserwowano nam krótkie historyjki z perspektywy naszych chłopców. Są raczej ciekawostką, niż pełnoprawnym dodatkiem ze względu na długość  i strukturę (głównie tekst).



Period: Cube nie jest długą grą. Ścieżki są względnie krótkie (siedem rozdziałów), nie ma również wielu zakończeń do zdobycia. Sytuację poprawia fakt, iż bohaterów jest aż siedmiu, przy czym sekretna postać ma do dyspozycji tylko połowę standardowej opowieści (coś w stylu Kazamy w oryginalnym Hakuoki). Pomimo tego, produkcja jest absolutnie warta zakupu.

Bawiłam się świetnie z Period: Cube i żałuję całego niesmaku, który ogarnął mnie po skończeniu gry zaledwie jednokrotnie. Tytuł to jedna z tych produkcji, która wraz z czasem staje się lepsza, i faktycznie, po ukończeniu całości mogę śmiało powiedzieć, że Period: Cube jest dokładnie tym na, co czekałam przez ponad rok.


* * *



Szczegóły wydania:
https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/61DIdZt8yvL.jpg
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | Aksys Games (ENG)
Data wydania: 19 maja 2016 (JAP) | 28 kwietnia 2017 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSV
Łączna liczba ścieżek: 6 + 1
Voice acting: tak
Animacje postaci: tak



Do kupienia na:
Wersja pudełkowa: VGP
Wersja cyfrowa: PS store





Recenzja | Hakuoki ~Demon of the Fleeting Blossom~



Pozostały niecałe dwa tygodnie do premiery Kyoto Winds! Z tej okazji pragnę przedstawić oryginalną wersję nieśmiertelnego hitu. Tekst ten będzie dla mnie specjalny również i z innego powodu - Demon of the Fleeting Blossom była moją pierwszą grą otome, w którą kiedykolwiek zagrałam.


Moja przygoda z Shinsengumi nie należy do specjalnie ciekawych. Ot, po ukończeniu visual novel Fate/Stay Night [Realta Nua] zaczęłam zgłębiać gatunek powieści wizualnych i przypadkiem natrafiłam na rekomendację Hakuoki. Do zakupu zachęciła mnie cena na zagranicznych aukcjach oraz ciepłe wspomnienia o anime, które zdarzyło mi się obejrzeć kilka lat wcześniej. Historia wciągnęła mnie bez końca i po ukończeniu całości poczułam niedosyt tego typu produkcji. Zmieniły się też moje odczucia do samej adaptacji - jeśli macie możliwość obejrzeć anime lub zagrać w grę - wierzcie mi, wybierzcie to drugie.

"Oddanie, mówisz? Ostatecznie i ono jest bez znaczenia. Demony, Shinsengumi... Wszyscy jesteśmy zaledwie pyłem w nadchodzącej lawinie".
Chizuru Yukimura przybywa do Edo w poszukiwaniu swojego ojca, znanego lekarza medycyny zachodu. Dziewczyna przywdziewa męskie ubranie, licząc, że nie spotkają ją żadne kłopoty ze strony roninów, jednak jak na złość wkrótce zaczepia ją grupka bezpańskich samurajów. Na pomoc bohaterce przychodzą Shinsengumi - członkowie elitarnego oddziału strzegącego spokoju w mieście, ci jednak zamiast rozgonić towarzystwo, brutalnie ich mordują. Chizuru ratuje się ucieczką, lecz wkrótce zostaje otoczona przez napastników. Od niechybnej zguby bohaterkę wybawia piątka Shinsengumi, uśmiercając swoich towarzyszy broni. To jednak nie koniec kłopotów. Chizuru, choć młoda i bezbronna, jest świadkiem mrocznej strony Shinsengumi, a ta musi pozostać tajemnicą za wszelką cenę, nawet za cenę życia niewinnej osoby.

Hakuoki zabiera nas do XIX wiecznej Japonii, a dokładniej do epicentrum historycznego konfliktu siogunatu z siłami pro-imperialnymi. Przebieg wojny domowej będziemy śledzić z perspektywy nastoletniej Chizuru, mocno związanej z militarną formacją Shinsengumi, która ma to nieszczęście opowiadać się po jednej ze stron. Przygody dziarskich samurajów są główną osią fabuły, a wydarzenia tłem dla rozwijającej się relacji dziewczyny z mężczyznami.


Opowieść rozpoczynamy w roku 1864, kiedy Shinsengumi nadal pną się po szczeblach kariery, pracując dla ówczesnej władzy. Wtedy to do organizacji dołącza Chizuru. Dziewczyna jest z początku nieproszonym gościem, wręcz intruzem, którego najprościej byłoby się po chichu pozbyć, jednak nie pozwalają na to koneksje bohaterki, jak i ludzka moralność. Nastolatka z czasem przyzwyczaja się do męskiego grona, a i mężczyźni zaczynają okazywać jej sympatię. Tworzy się silna więź pomiędzy nimi, która wkrótce zostaje wystawiona na próbę realiów, w których przystało żyć bohaterom. Konflikt eskaluje i przeradza się w wojnę, a Shinsengumi wyruszają na front.

Tytuł w dużej mierze czerpie prosto z historii Japonii XIX wieku, stąd w grze będziemy świadkami wydarzeń, które faktycznie w tym okresie miały miejsce. Chociaż Shinsengumi istnieli naprawdę i zachowały się ich zdjęcia i życiorysy, twórcy pozwolili sobie na kreatywność przy charakteryzacji poszczególnych członków, aby podkolorować opowieść i uczynić ją ciekawszą dla graczy. Większość ścieżek przedstawia alternatywne wersje zdarzeń, ale dwie z sześciu trzymają się mocno ram historycznych.

Miłośnicy fantastyki również nie mają na co narzekać. Podobnie jak siostrzana produkcja Toki no Kizuna, Hakuoki  miesza historię z gatunkiem fantasy, poprzez obecność elementów nadprzyrodzonych.  Jednym z nich są demony - potężne istoty o ludzkiej aparycji, ale i nadludzkiej sile. Innym przykładem są tzw. furie, których tajemnicę przyjdzie nam odkryć w grze.


Tytuł zadaje graczowi wiele pytań, z których najważniejszym jest: "Co oznacza bycie samurajem?" Poświęcenie życia konkretnej sprawie? Śmierć w imię idei? Czy wartości umierają wraz z człowiekiem? Hakuoki nie odpowiada na te pytania otwarcie, lecz podsuwa nam wskazówki, zmuszające do przemyślenia tych kwestii. Gra, choć jej stylizacja jest orientalna, przedstawia uniwersalne problemy, które nie tylko można odnieść do europejskich realiów, ale nawet do współczesności. Jak widać, produkcji nie można zarzucić braku głębi.

Fabuła gry prezentuje bardzo wysoki poziom. Historia jest opowiedziana powoli, ale z przeskokami czasowymi, niezbędnymi do przedstawienia całego przebiegu wojny. Pierwsza część historii jest w miarę spokojna - Chizuru towarzyszy Shinsengumi w codziennych obowiązkach, uczy się ich wartości i zacieśnia więzy z poszczególnymi członkami. Na tym etapie historia jest jeszcze pogodna i optymistyczna, dodatkowo miejscami nawet zabawna. Jednakże to tylko cisza przed burzą. Reszta fabuły jest mroczna i ponura, pełna wartkiej akcji i ciągłego poczucia zagrożenia. Każda kolejna bitwa przybliża bohaterów do niechybnej zagłady i tylko nasze decyzje są w stanie temu zapobiec.

Bohaterką, której oczami poznamy świat samurajów jest nastoletnia Chizuru, jedyna córka sławnego lekarza medycyny. Dziewczyna, wyruszając na samotne poszukiwania ojca wykazuje się niebywałą odwagą, której jej zresztą nie brak w dalszej części historii. Chizuru jest niegłupia, zaradna i uparta, a jej obecność ma wielki wpływ na życie Shinsengumi. Ciekawe jest jednak to, że wraz z postępem fabuły maleje jej rola w historii - z początku dziewczyna jest oczkiem w głowie Shinsengumi i obiektem sporu między nimi a tajemniczymi przybyszami, ale wraz z nasileniem działań wojennych trafia na drugi plan oraz traci wpływ na poczynania swoich obrońców. Od tej chwili jest w stanie wyciągnąć z objęć śmierci tylko jednego z nich.

Chizuru nie jest postacią idealną i momentami rozczarowuje, ale to jedna z tych bohaterek, z którymi łatwo się utożsamić. Dziewczyna nie potrafi stać z boku i przyglądać się niegodziwości, nie stroni również od trudnych wyborów. Protagonistka jest autentyczna, ani zbyt naiwna, ani zbyt pewna siebie, i chociaż brakuje jej wyrazistego charakteru, nadal jest jedną z lepszych bohaterek w grach otome.

Męska część obsady składa się z najróżniejszych charakterów, począwszy od pogodnych lekkoduchów po gburów zimnych jak lód. Kawalerzy może i są do pewnego stopnia archetypowi, lecz w każdym z nich czai się drugie dno.

W grze znajdziemy sześć ścieżek postaci: pięciu członków Shinsengumi oraz Kazamę, którego opowieść jest niestety znacznie krótsza od pozostałych. Każda z historii przedstawia alternatywną wersję wydarzeń, wypełnioną unikalnymi przygodami i zwieńczoną innym finałem.

Warto również wspomnieć, iż podobnie jak w Toki no Kizuna, gra skupia się na fabule, nie na romansie. Zanim nasi kawalerzy przejdą do wyznań i otwartych gestów, minie sporo czasu, wręcz większa część historii.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):


Hajime Saito | VA: Kosuke Toriumi


Kapitan jednego z oddziałów Shinsengumi, najlepszy wojownik w organizacji i ucieleśnienie wszystkich cnót samuraja. Młodzieniec jest człowiekiem czynów; odzywa się rzadko i preferuje spędzać czas samotnie. W kontaktach z innymi zachowuje się uprzejmie, ale zarazem chłodnie i beznamiętnie, jakby nie zależałoby mu na sympatii drugiej osoby.  Jak sam mówi, ochrania bohaterkę, bo taki dostał rozkaz, ale czy to do końca prawda, trzeba się dowiedzieć samemu.

Pierwszą ścieżkę gram zawsze bez solucji, więc nie miałam większego wpływu na wybór historii. W grach otome zazwyczaj preferuję typ mruków i gburów, na których sympatię trzeba ciężko zapracować, ale Hajime, choć idealnie wpisuje się w moje gusta, nie do końca mi podszedł. Polubiłam go jako postać, i to nawet bardzo, lecz jako kochanek przez większą część historii sprawdzał się kiepsko. Chemia między parą była spora, ale przeszkadzał mi beznamiętny charakter bohatera, utrzymany aż do epilogu. Oczywiście były przebłyski przez maskę z lodu, ale nie wystarczająco wiele, aby mnie przekonać. Ostatecznie całość podobała mi się, ale mnie nie usatysfakcjonowała.

Chikage Kazama | VA: Kenjiro Tsuda

Kazamę (jest tak majestatyczny, że trzeba mu mówić po nazwisku) poznajemy jako potężnego wojownika stojącego po drugiej stronie barykady, tj. pracującego dla wrogiego ugrupowania. Mężczyzna jest arogancki, wyniosły, pełen pogardy dla ludzi, przy czym nie ukrywa faktu, iż sam człowiekiem nie jest. Tylko z sobie znanych powodów Kazama wraz z dwójką innych demonów biorą za cel porwanie Chizuru.

O postaci wspominałam już wcześniej przy okazji zestawienia czternastu ulubionych bohaterów gier otome. Kazama nie bez powodu zajął drugie miejsce na mojej liście - jest to postać bardzo skomplikowana i wielowymiarowa, którą można interpretować na wiele sposobów. Dla mnie bohater jest wariacją na temat "Pięknej i Bestii"; z początku jawi się nam jako bezwzględny, arogancki morderca, niezdolny do współczucia i empatii, ale z czasem, gdy go bliżej poznajemy, okazuje się, że i nad nim wisi pewnego rodzaju klątwa, przy czym nie usprawiedliwia ona wszystkich jego zbrodni. Kazamie nawet bez piętna daleko jest do bycia świętym, ale kiedy tylko chce, potrafi być kochany ❤

Muszę przy okazji wspomnieć, że głos podkładany bohaterowi przez pana Tsudę jest absolutnie fenomenalny. Nie będę się rozpisywać, gdyż to trzeba usłyszeć, ale powiem krótko: eargasm gwarantowany.

Ścieżka Kazamy jest w pewnym sensie historią dodatkową / sekretną, dlatego jest ona znacznie krótsza od pozostałych. Oczywiście okropnie ubolewam nad tym zabiegiem,; gdyby rozwinąć opowieść, byłaby ona zdecydowanie moim faworytem. Historia Kazamy w obecnym kształcie jest interesująca i wciągająca, ale niekompletna - przeskoki czasowe są ogromne a wydarzenia pomiędzy nimi pozostają dla wyobraźni gracza. Na szczęście nadchodzący remake ma załatać wszystkie dziury.


Souji Okita | VA: Shotaro Morikubo

Cyniczny kapitan pierwszej dywizji. Souji jest człowiekiem trudnym w obejściu - potrafi być złośliwy i wredny bez powodu, nie przebierając przy tym w słowach. Chizuru staje się z miejsca ulubioną ofiarą jego żartów, ze względu na naiwność i niepewną pozycję w organizacji. Souji może być postrzegany do pewnego stopnia jako szaleniec - w ferworze walki staje się maszyną do zabijania, której niestraszna własna śmierć.

Bohatera z początku ciężko polubić (chyba, że się gustuje w tego typu charakterach) ze względu na niewybredne docinki, które po czasie potrafią być irytujące i męczące. Im dalej jednak, tym lepiej. Souji wraz z postępem historii "nabiera kolorów", czego najlepszymi przykładami są szaleństwo, nienawiść do samego siebie oraz ślepe uwielbienie idola.  Opowieść pod względem fabularnym prezentuje się zdecydowanie najlepiej na tle pozostałych ścieżek. W życiu bym nie przewidziała tego, co się stało z Chizuru i absolutnie uwielbiam wątki rodziny Chizuru, głównego "złego" oraz stanu zdrowia bohatera. Zakończenie historii jest fantastyczne, a złe endingi wzruszające do łez.


Heisuke Toudou | VA: Hiroyuki Yoshino

Heisuke jest najsympatyczniejszym i najmłodszym kapitanem w organizacji. Chłopak ma krótki temperament i chętnie pcha się do bitki, ale zdarza mu się zachowywać wyjątkowo dorośle jak na swój wiek. Jest towarzyski i wygadany, wkurzony wydziera się na całe gardło swoim piskliwym głosem. Z Chizuru od razu łapie dobry kontakt i zaprzysięga się zawsze być jej przyjacielem i obrońcą.

Heisuke nie przypadł mi do gustu, aż do rozpoczęcia jego osobistej przygody i żałuję, że jego ścieżkę rozpoczęłam tak późno. Chłopak jest przesympatyczny i zabawny; nie przeszkadzała mi nawet typowo szczenięca miłość rozwijająca się między bohaterami. Sama ścieżka wypada fenomenalnie - jest nadal mroczna i ponura, ale przy tym najlżejsza i najzabawniejsza ze wszystkich. Uśmiech na twarzy i gromki śmiech przywołuje trio bohaterów (Heisuke, Chizuru i trzecia postać, której imienia nie zdradzę); ich przekomarzania są komiczne i słodkie. Uwielbiam historię Heisuke i czekam na dokładkę w remake'u.


Toshizo Hijikata | VA: Shinichiro Miki

Zastępca dowódcy i de facto najważniejsza osoba w organizacji. Toshizo trzyma całe Shinsengumi w ryzach, a z jego słowem liczą się zarówno poddani, jak i sam dowódca. Surowy i bezwzględny charakter mężczyzny zaskarbił mu przydomek "demona". Bohater daje się poznać jako buc i gbur, którego słusznie się bać, ale jak się okazuje, jego osobowość jest podyktowana ogromną odpowiedzialnością spoczywającą w jego rękach.

Moja następne słowa zapewne nie spodobają się wielu, ale muszę to powiedzieć otwarcie: nie znoszę ścieżki Hijikaty. Nie chodzi tu o niego samego, bo o ile nie pałam sympatią do bohatera, tak muszę stwierdzić, iż jest on solidną postacią, a cały jego wątek (prócz wielu nużących scen) jest ogólnie w porządku. To, co zniszczyło dla mnie historię to romans z główną bohaterką. Hijikatę i Chizuru od początku łączy wyjątkowa relacja - on uosabia wszystkie wartości Shinsengumi, podczas, gdy bohaterka jest jego spadkobierczynią i jedyną osobą, która poznała ich historię i przeżyła wojnę, aby przekazywać wyznawane przez nich wartości dalej. Właśnie owa więź, przypominająca tę pomiędzy nauczycielem a uczniem i absolutnie pozbawiona romantyzmu, jest silnikiem napędowym historii oraz jej zwieńczeniem. Usprawiedliwienie powstałej między parą zażyłości miłością powoduje jej umniejszenie, spłaszczenie, degradację... Rozumiem, że Hakuoki to gra otome i gracze oczekują rozkwitu płomiennego uczucia między bohaterami, ale akurat w tym przypadku romans tu w ogóle nie pasuje. Jak dla mnie, najgorsza ścieżka ze wszystkich.

Sanosuke Harada | VA: Koji Yusa

Kolejny kapitan Shinsengumi. Sanosuke jest miły i pogodny, do tego lubi się zabawić z kompanami przy czarce alkoholu, a jeszcze lepiej, sam w towarzystwie kobiet. Sano lubi się droczyć z Chizuru, zawstydzając ją dwuznacznymi tekstami, tej najwidoczniej to jednak nie przeszkadza. On i Heisuke są jedynymi członkami organizacji, którzy kwestionują jej politykę i podążają własną ścieżką.

Całe szczęście, że ścieżkę Sano zostawiłam na koniec, inaczej z Hakuoki pożegnałabym się (kiepską) historią Hijikaty, a tak przynajmniej mam miłe wspomnienia. Bohater nie jest typem postaci, którą bym zapamiętała na dłużej, ale jest uroczy i to się liczy. Historia była w porządku, może nie porwała mnie tak jak poprzednie, aczkolwiek śledziło mi się ją bardzo przyjemnie. Mam mieszance uczucia odnośnie finału - z jednej strony cieszy mnie jak bohaterowie skończyli, z drugiej oznacza to definitywne zakończenie przygód pary. Podobnie miałam kończąc Uncharted 4 - niby wszystko fajnie i szczęśliwie, ale pozostaje niedosyt. Podsumowując, historia jest w porządku, ale bez szału.


* * *

Prócz głównych kawalerów w grze pojawia się całe multum postaci pobocznych: inni członkowie Shinsengumi, rodzina Chizuru, towarzysze Kazamy oraz wielu innych. Każdy z bohaterów ma daną rolę i nie jest wciśnięty na siłę, aczkolwiek czas na ekranie nie jest tu jednakowy dla wszystkich. Z całej obsady po macoszemu potraktowano Amagiriego (chyba wszystkie fanki gry marzą o jego solowej ścieżce) oraz Yamazakiego, ale akurat jego osobna historia ma debiut w remake'u.

Hakuoki to jedna z tych gier, w których złoczyńcy prezentują się lepiej od głównych bohaterów. Nasi samurajowie są dobrze napisani i (w większości) sympatyczni, jednak to właśnie czarne charaktery błyszczą na tle całej reszty. Motywacje każdego z nich, w każdej ścieżce są wiarygodne i przekonujące. Żaden z nich nie wkroczył na ścieżkę zła bez powodu i też żaden z nich nie jest zmuszony kroczyć nią do końca.


Gra posiada sześć prawdziwych zakończeń (best endings), jedno normalne (aka forever alone) oraz po kilka złych (bad endings) na bohatera. Te ostatnie pojawią się na wybranych etapach historii, jeżeli podejmiemy błędne decyzje  lub nie uzyskamy odpowiedniego poziomu sympatii bohatera. Wbrew pozorom złe zakończenia są fajne - co prawda, zawsze prowadzą do tragedii, lecz trzeba przyznać, iż są naprawdę kreatywne i idealnie wpisują się w ponury klimat produkcji. Pod względem jakości bad endingów przoduje ścieżka Soujiego -  ostatni zły finał jest chory, ale zarazem genialny.

Angielska wersja prezentowałaby się miodnie, gdyby nie jedno "ale" - z jakiegoś powodu Aksys usunęło opcję robienia screenshotów w każdej wersji tytułu (PSP, PS3 oraz 3DS). Screeny udało mi się zdobyć dopiero dzięki edycji mobilnej wydanej przez inną firmę (która "łaskawie" umożliwiła tę opcję).


* * *

Z powodu niedalekiej premiery remake'u nie warto już interesować się wersją Demon of the Fleeting Blossom, ale nie zaszkodzi też wiedzieć, co oferował oryginał. Ponury klimat, dylematy moralne i wielowymiarowe postacie same w sobie zachęcają do kupna, także na tym kończę swój wywód.

Nie dziwi mnie, że w Japonii gra urosła do rangi legendy, o czym najlepiej świadczą niekończące się spin-offy i parodie. Hakuoki to naprawdę przełomowy tytuł i całe szczęście, że Aksys zadebiutował nim na konsolach. Kto wie, może gdyby zaserwował nam coś innego na początek, gatunek otome na konsolach wciąż byłby w powijakach.


* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | Aksys Games (ENG)
Data wydania: 2008 (JAP) | 2012 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP, PS3, 3DS, Android
Łączna liczba ścieżek: 5 + 1
Voice acting: tak
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Wersja pudełkowa: aukcje internetowe
Wersja mobilna: Google Play