Przychodzi taki czas, gdy trzeba choć na chwilę odsapnąć od romansów i zaznać trochę pościgów i wybuchów. Z tej oraz innej, ważniejszej okazji - styczniowej premiery Fate/Extella: The Umbral Star chciałabym z meandrów przeszłości przywołać tytuł, który zapoczątkował serię - Fate/Extra.
RPGi mają to do siebie, że zawsze można w nich odnaleźć coś unikatowego. Wiedźmin może się pochwalić genialną fabułą i postaciami, Skyrim rozległymi miejscówkami, a Dragon Age historią świata, sięgającą tysiące lat przed wydarzeniami z pierwszej części. Fate/Extra również nie ma się czego wstydzić, gdyż cały tytuł, sam w sobie, jest unikatem.
Gra, choć czerpie garściami ze starszej produkcji - visual novel Fate/Stay Night (bardziej znanej w wersji anime) nie ma z tym tytułem wiele wspólnego. Nawet postaci witające nas z okładki, tak charakterystyczne i rozpoznawalne, nie są tymi samymi, które zdążyliśmy poznać i polubić z VN czy ekranizacji. Wszystko to sprawia, że Extra jest oddzielona grubą linią od reszty świata Fate, i zarówno fani serii, jak i laicy mogą czerpać maksimum frajdy ze świeżej rozgrywki.



