Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSP. Pokaż wszystkie posty

Hakuouki: Yuugiroku Ni: Matsuribayashi to Taishi-tachi edycja limitowana


Trwało to długo, bo aż prawie miesiąc, ale w końcu doczekałam się paczuszki :)


Wraz z premierą Kyoto Winds odżyło moje zamiłowanie (czy raczej sentyment) do serii Hakuoki, także nie mogłam sobie odmówić kolejnego tytułu z dziarskimi samurajami (i demonami) do kolekcji. Komediowa seria Yuugiroku nie należy do specjalnie odkrywczych, ba, to raczej gra-popierdółka, ale edycja limitowana drugiej części cyklu jest naprawdę zacna.

Seria Yuugiroku to spin-off serii Hakuouki, w którym dobrze znani bohaterowie przybierają wizerunki chibi i przeżywają zabawne przygody. Podobnie jak Hakuoki SSL, gra jest nastawiona na mini-gierki, których przejście popycha fabułę do przodu. Co ciekawe, na koniec każdej ścieżki dostajemy krótkie sceny, ukazujące losy pary po wydarzeniach z głównej serii (dzieją się jeszcze później, niż epilogi z wydania na ps3).


Edycja limitowana (kolekcjonerska) zawiera


  • grę w standardowej wersji na konsolę PSP
  • kolekcjonerskie pudełko
  • mini-artbook / booklet
  • trzy CD dramy
  • portmonetkę / saszetkę z motywem z gry
  • sześć przywieszek z bohaterami tytułu










Moje wrażenia:

Nikogo zapewne nie zdziwi, gdy powiem, że kolektorka bardzo mi się podoba i jest jedną z moich ulubionych zdobyczy na psp. Dobór przedmiotów jest ciekawy, a ich wykonanie zaskakująco solidne. Nawet saszetka (którą dostałam lekko pobrudzoną :() daje radę - szwy są grube, a nitki poukrywane. Najlepiej prezentują się metalowe zawieszki, które są są spore i nawet ciężkie. Niestety, końcówka do zawieszenia przy telefonie jest tylko jedna, przez co tylko jednego z panów możemy nosić na raz przy sobie (nie wiem, jak inni, ale ja nie miałabym problemu z wyborem :D). Do pełni szczęści brakuje mi tylko bogatszego mini-artbooku (w tym grafik jest jak na lekarstwo).



Na koniec trochę screenów z samej gry:












Recenzja | Hakuoki ~Demon of the Fleeting Blossom~



Pozostały niecałe dwa tygodnie do premiery Kyoto Winds! Z tej okazji pragnę przedstawić oryginalną wersję nieśmiertelnego hitu. Tekst ten będzie dla mnie specjalny również i z innego powodu - Demon of the Fleeting Blossom była moją pierwszą grą otome, w którą kiedykolwiek zagrałam.


Moja przygoda z Shinsengumi nie należy do specjalnie ciekawych. Ot, po ukończeniu visual novel Fate/Stay Night [Realta Nua] zaczęłam zgłębiać gatunek powieści wizualnych i przypadkiem natrafiłam na rekomendację Hakuoki. Do zakupu zachęciła mnie cena na zagranicznych aukcjach oraz ciepłe wspomnienia o anime, które zdarzyło mi się obejrzeć kilka lat wcześniej. Historia wciągnęła mnie bez końca i po ukończeniu całości poczułam niedosyt tego typu produkcji. Zmieniły się też moje odczucia do samej adaptacji - jeśli macie możliwość obejrzeć anime lub zagrać w grę - wierzcie mi, wybierzcie to drugie.

"Oddanie, mówisz? Ostatecznie i ono jest bez znaczenia. Demony, Shinsengumi... Wszyscy jesteśmy zaledwie pyłem w nadchodzącej lawinie".
Chizuru Yukimura przybywa do Edo w poszukiwaniu swojego ojca, znanego lekarza medycyny zachodu. Dziewczyna przywdziewa męskie ubranie, licząc, że nie spotkają ją żadne kłopoty ze strony roninów, jednak jak na złość wkrótce zaczepia ją grupka bezpańskich samurajów. Na pomoc bohaterce przychodzą Shinsengumi - członkowie elitarnego oddziału strzegącego spokoju w mieście, ci jednak zamiast rozgonić towarzystwo, brutalnie ich mordują. Chizuru ratuje się ucieczką, lecz wkrótce zostaje otoczona przez napastników. Od niechybnej zguby bohaterkę wybawia piątka Shinsengumi, uśmiercając swoich towarzyszy broni. To jednak nie koniec kłopotów. Chizuru, choć młoda i bezbronna, jest świadkiem mrocznej strony Shinsengumi, a ta musi pozostać tajemnicą za wszelką cenę, nawet za cenę życia niewinnej osoby.

Hakuoki zabiera nas do XIX wiecznej Japonii, a dokładniej do epicentrum historycznego konfliktu siogunatu z siłami pro-imperialnymi. Przebieg wojny domowej będziemy śledzić z perspektywy nastoletniej Chizuru, mocno związanej z militarną formacją Shinsengumi, która ma to nieszczęście opowiadać się po jednej ze stron. Przygody dziarskich samurajów są główną osią fabuły, a wydarzenia tłem dla rozwijającej się relacji dziewczyny z mężczyznami.


Opowieść rozpoczynamy w roku 1864, kiedy Shinsengumi nadal pną się po szczeblach kariery, pracując dla ówczesnej władzy. Wtedy to do organizacji dołącza Chizuru. Dziewczyna jest z początku nieproszonym gościem, wręcz intruzem, którego najprościej byłoby się po chichu pozbyć, jednak nie pozwalają na to koneksje bohaterki, jak i ludzka moralność. Nastolatka z czasem przyzwyczaja się do męskiego grona, a i mężczyźni zaczynają okazywać jej sympatię. Tworzy się silna więź pomiędzy nimi, która wkrótce zostaje wystawiona na próbę realiów, w których przystało żyć bohaterom. Konflikt eskaluje i przeradza się w wojnę, a Shinsengumi wyruszają na front.

Tytuł w dużej mierze czerpie prosto z historii Japonii XIX wieku, stąd w grze będziemy świadkami wydarzeń, które faktycznie w tym okresie miały miejsce. Chociaż Shinsengumi istnieli naprawdę i zachowały się ich zdjęcia i życiorysy, twórcy pozwolili sobie na kreatywność przy charakteryzacji poszczególnych członków, aby podkolorować opowieść i uczynić ją ciekawszą dla graczy. Większość ścieżek przedstawia alternatywne wersje zdarzeń, ale dwie z sześciu trzymają się mocno ram historycznych.

Miłośnicy fantastyki również nie mają na co narzekać. Podobnie jak siostrzana produkcja Toki no Kizuna, Hakuoki  miesza historię z gatunkiem fantasy, poprzez obecność elementów nadprzyrodzonych.  Jednym z nich są demony - potężne istoty o ludzkiej aparycji, ale i nadludzkiej sile. Innym przykładem są tzw. furie, których tajemnicę przyjdzie nam odkryć w grze.


Tytuł zadaje graczowi wiele pytań, z których najważniejszym jest: "Co oznacza bycie samurajem?" Poświęcenie życia konkretnej sprawie? Śmierć w imię idei? Czy wartości umierają wraz z człowiekiem? Hakuoki nie odpowiada na te pytania otwarcie, lecz podsuwa nam wskazówki, zmuszające do przemyślenia tych kwestii. Gra, choć jej stylizacja jest orientalna, przedstawia uniwersalne problemy, które nie tylko można odnieść do europejskich realiów, ale nawet do współczesności. Jak widać, produkcji nie można zarzucić braku głębi.

Fabuła gry prezentuje bardzo wysoki poziom. Historia jest opowiedziana powoli, ale z przeskokami czasowymi, niezbędnymi do przedstawienia całego przebiegu wojny. Pierwsza część historii jest w miarę spokojna - Chizuru towarzyszy Shinsengumi w codziennych obowiązkach, uczy się ich wartości i zacieśnia więzy z poszczególnymi członkami. Na tym etapie historia jest jeszcze pogodna i optymistyczna, dodatkowo miejscami nawet zabawna. Jednakże to tylko cisza przed burzą. Reszta fabuły jest mroczna i ponura, pełna wartkiej akcji i ciągłego poczucia zagrożenia. Każda kolejna bitwa przybliża bohaterów do niechybnej zagłady i tylko nasze decyzje są w stanie temu zapobiec.

Bohaterką, której oczami poznamy świat samurajów jest nastoletnia Chizuru, jedyna córka sławnego lekarza medycyny. Dziewczyna, wyruszając na samotne poszukiwania ojca wykazuje się niebywałą odwagą, której jej zresztą nie brak w dalszej części historii. Chizuru jest niegłupia, zaradna i uparta, a jej obecność ma wielki wpływ na życie Shinsengumi. Ciekawe jest jednak to, że wraz z postępem fabuły maleje jej rola w historii - z początku dziewczyna jest oczkiem w głowie Shinsengumi i obiektem sporu między nimi a tajemniczymi przybyszami, ale wraz z nasileniem działań wojennych trafia na drugi plan oraz traci wpływ na poczynania swoich obrońców. Od tej chwili jest w stanie wyciągnąć z objęć śmierci tylko jednego z nich.

Chizuru nie jest postacią idealną i momentami rozczarowuje, ale to jedna z tych bohaterek, z którymi łatwo się utożsamić. Dziewczyna nie potrafi stać z boku i przyglądać się niegodziwości, nie stroni również od trudnych wyborów. Protagonistka jest autentyczna, ani zbyt naiwna, ani zbyt pewna siebie, i chociaż brakuje jej wyrazistego charakteru, nadal jest jedną z lepszych bohaterek w grach otome.

Męska część obsady składa się z najróżniejszych charakterów, począwszy od pogodnych lekkoduchów po gburów zimnych jak lód. Kawalerzy może i są do pewnego stopnia archetypowi, lecz w każdym z nich czai się drugie dno.

W grze znajdziemy sześć ścieżek postaci: pięciu członków Shinsengumi oraz Kazamę, którego opowieść jest niestety znacznie krótsza od pozostałych. Każda z historii przedstawia alternatywną wersję wydarzeń, wypełnioną unikalnymi przygodami i zwieńczoną innym finałem.

Warto również wspomnieć, iż podobnie jak w Toki no Kizuna, gra skupia się na fabule, nie na romansie. Zanim nasi kawalerzy przejdą do wyznań i otwartych gestów, minie sporo czasu, wręcz większa część historii.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):


Hajime Saito | VA: Kosuke Toriumi


Kapitan jednego z oddziałów Shinsengumi, najlepszy wojownik w organizacji i ucieleśnienie wszystkich cnót samuraja. Młodzieniec jest człowiekiem czynów; odzywa się rzadko i preferuje spędzać czas samotnie. W kontaktach z innymi zachowuje się uprzejmie, ale zarazem chłodnie i beznamiętnie, jakby nie zależałoby mu na sympatii drugiej osoby.  Jak sam mówi, ochrania bohaterkę, bo taki dostał rozkaz, ale czy to do końca prawda, trzeba się dowiedzieć samemu.

Pierwszą ścieżkę gram zawsze bez solucji, więc nie miałam większego wpływu na wybór historii. W grach otome zazwyczaj preferuję typ mruków i gburów, na których sympatię trzeba ciężko zapracować, ale Hajime, choć idealnie wpisuje się w moje gusta, nie do końca mi podszedł. Polubiłam go jako postać, i to nawet bardzo, lecz jako kochanek przez większą część historii sprawdzał się kiepsko. Chemia między parą była spora, ale przeszkadzał mi beznamiętny charakter bohatera, utrzymany aż do epilogu. Oczywiście były przebłyski przez maskę z lodu, ale nie wystarczająco wiele, aby mnie przekonać. Ostatecznie całość podobała mi się, ale mnie nie usatysfakcjonowała.

Chikage Kazama | VA: Kenjiro Tsuda

Kazamę (jest tak majestatyczny, że trzeba mu mówić po nazwisku) poznajemy jako potężnego wojownika stojącego po drugiej stronie barykady, tj. pracującego dla wrogiego ugrupowania. Mężczyzna jest arogancki, wyniosły, pełen pogardy dla ludzi, przy czym nie ukrywa faktu, iż sam człowiekiem nie jest. Tylko z sobie znanych powodów Kazama wraz z dwójką innych demonów biorą za cel porwanie Chizuru.

O postaci wspominałam już wcześniej przy okazji zestawienia czternastu ulubionych bohaterów gier otome. Kazama nie bez powodu zajął drugie miejsce na mojej liście - jest to postać bardzo skomplikowana i wielowymiarowa, którą można interpretować na wiele sposobów. Dla mnie bohater jest wariacją na temat "Pięknej i Bestii"; z początku jawi się nam jako bezwzględny, arogancki morderca, niezdolny do współczucia i empatii, ale z czasem, gdy go bliżej poznajemy, okazuje się, że i nad nim wisi pewnego rodzaju klątwa, przy czym nie usprawiedliwia ona wszystkich jego zbrodni. Kazamie nawet bez piętna daleko jest do bycia świętym, ale kiedy tylko chce, potrafi być kochany

Muszę przy okazji wspomnieć, że głos podkładany bohaterowi przez pana Tsudę jest absolutnie fenomenalny. Nie będę się rozpisywać, gdyż to trzeba usłyszeć, ale powiem krótko: eargasm gwarantowany.

Ścieżka Kazamy jest w pewnym sensie historią dodatkową / sekretną, dlatego jest ona znacznie krótsza od pozostałych. Oczywiście okropnie ubolewam nad tym zabiegiem,; gdyby rozwinąć opowieść, byłaby ona zdecydowanie moim faworytem. Historia Kazamy w obecnym kształcie jest interesująca i wciągająca, ale niekompletna - przeskoki czasowe są ogromne a wydarzenia pomiędzy nimi pozostają dla wyobraźni gracza. Na szczęście nadchodzący remake ma załatać wszystkie dziury.


Souji Okita | VA: Shotaro Morikubo

Cyniczny kapitan pierwszej dywizji. Souji jest człowiekiem trudnym w obejściu - potrafi być złośliwy i wredny bez powodu, nie przebierając przy tym w słowach. Chizuru staje się z miejsca ulubioną ofiarą jego żartów, ze względu na naiwność i niepewną pozycję w organizacji. Souji może być postrzegany do pewnego stopnia jako szaleniec - w ferworze walki staje się maszyną do zabijania, której niestraszna własna śmierć.

Bohatera z początku ciężko polubić (chyba, że się gustuje w tego typu charakterach) ze względu na niewybredne docinki, które po czasie potrafią być irytujące i męczące. Im dalej jednak, tym lepiej. Souji wraz z postępem historii "nabiera kolorów", czego najlepszymi przykładami są szaleństwo, nienawiść do samego siebie oraz ślepe uwielbienie idola.  Opowieść pod względem fabularnym prezentuje się zdecydowanie najlepiej na tle pozostałych ścieżek. W życiu bym nie przewidziała tego, co się stało z Chizuru i absolutnie uwielbiam wątki rodziny Chizuru, głównego "złego" oraz stanu zdrowia bohatera. Zakończenie historii jest fantastyczne, a złe endingi wzruszające do łez.


Heisuke Toudou | VA: Hiroyuki Yoshino

Heisuke jest najsympatyczniejszym i najmłodszym kapitanem w organizacji. Chłopak ma krótki temperament i chętnie pcha się do bitki, ale zdarza mu się zachowywać wyjątkowo dorośle jak na swój wiek. Jest towarzyski i wygadany, wkurzony wydziera się na całe gardło swoim piskliwym głosem. Z Chizuru od razu łapie dobry kontakt i zaprzysięga się zawsze być jej przyjacielem i obrońcą.

Heisuke nie przypadł mi do gustu, aż do rozpoczęcia jego osobistej przygody i żałuję, że jego ścieżkę rozpoczęłam tak późno. Chłopak jest przesympatyczny i zabawny; nie przeszkadzała mi nawet typowo szczenięca miłość rozwijająca się między bohaterami. Sama ścieżka wypada fenomenalnie - jest nadal mroczna i ponura, ale przy tym najlżejsza i najzabawniejsza ze wszystkich. Uśmiech na twarzy i gromki śmiech przywołuje trio bohaterów (Heisuke, Chizuru i trzecia postać, której imienia nie zdradzę); ich przekomarzania są komiczne i słodkie. Uwielbiam historię Heisuke i czekam na dokładkę w remake'u.


Toshizo Hijikata | VA: Shinichiro Miki

Zastępca dowódcy i de facto najważniejsza osoba w organizacji. Toshizo trzyma całe Shinsengumi w ryzach, a z jego słowem liczą się zarówno poddani, jak i sam dowódca. Surowy i bezwzględny charakter mężczyzny zaskarbił mu przydomek "demona". Bohater daje się poznać jako buc i gbur, którego słusznie się bać, ale jak się okazuje, jego osobowość jest podyktowana ogromną odpowiedzialnością spoczywającą w jego rękach.

Moja następne słowa zapewne nie spodobają się wielu, ale muszę to powiedzieć otwarcie: nie znoszę ścieżki Hijikaty. Nie chodzi tu o niego samego, bo o ile nie pałam sympatią do bohatera, tak muszę stwierdzić, iż jest on solidną postacią, a cały jego wątek (prócz wielu nużących scen) jest ogólnie w porządku. To, co zniszczyło dla mnie historię to romans z główną bohaterką. Hijikatę i Chizuru od początku łączy wyjątkowa relacja - on uosabia wszystkie wartości Shinsengumi, podczas, gdy bohaterka jest jego spadkobierczynią i jedyną osobą, która poznała ich historię i przeżyła wojnę, aby przekazywać wyznawane przez nich wartości dalej. Właśnie owa więź, przypominająca tę pomiędzy nauczycielem a uczniem i absolutnie pozbawiona romantyzmu, jest silnikiem napędowym historii oraz jej zwieńczeniem. Usprawiedliwienie powstałej między parą zażyłości miłością powoduje jej umniejszenie, spłaszczenie, degradację... Rozumiem, że Hakuoki to gra otome i gracze oczekują rozkwitu płomiennego uczucia między bohaterami, ale akurat w tym przypadku romans tu w ogóle nie pasuje. Jak dla mnie, najgorsza ścieżka ze wszystkich.

Sanosuke Harada | VA: Koji Yusa

Kolejny kapitan Shinsengumi. Sanosuke jest miły i pogodny, do tego lubi się zabawić z kompanami przy czarce alkoholu, a jeszcze lepiej, sam w towarzystwie kobiet. Sano lubi się droczyć z Chizuru, zawstydzając ją dwuznacznymi tekstami, tej najwidoczniej to jednak nie przeszkadza. On i Heisuke są jedynymi członkami organizacji, którzy kwestionują jej politykę i podążają własną ścieżką.

Całe szczęście, że ścieżkę Sano zostawiłam na koniec, inaczej z Hakuoki pożegnałabym się (kiepską) historią Hijikaty, a tak przynajmniej mam miłe wspomnienia. Bohater nie jest typem postaci, którą bym zapamiętała na dłużej, ale jest uroczy i to się liczy. Historia była w porządku, może nie porwała mnie tak jak poprzednie, aczkolwiek śledziło mi się ją bardzo przyjemnie. Mam mieszance uczucia odnośnie finału - z jednej strony cieszy mnie jak bohaterowie skończyli, z drugiej oznacza to definitywne zakończenie przygód pary. Podobnie miałam kończąc Uncharted 4 - niby wszystko fajnie i szczęśliwie, ale pozostaje niedosyt. Podsumowując, historia jest w porządku, ale bez szału.


* * *

Prócz głównych kawalerów w grze pojawia się całe multum postaci pobocznych: inni członkowie Shinsengumi, rodzina Chizuru, towarzysze Kazamy oraz wielu innych. Każdy z bohaterów ma daną rolę i nie jest wciśnięty na siłę, aczkolwiek czas na ekranie nie jest tu jednakowy dla wszystkich. Z całej obsady po macoszemu potraktowano Amagiriego (chyba wszystkie fanki gry marzą o jego solowej ścieżce) oraz Yamazakiego, ale akurat jego osobna historia ma debiut w remake'u.

Hakuoki to jedna z tych gier, w których złoczyńcy prezentują się lepiej od głównych bohaterów. Nasi samurajowie są dobrze napisani i (w większości) sympatyczni, jednak to właśnie czarne charaktery błyszczą na tle całej reszty. Motywacje każdego z nich, w każdej ścieżce są wiarygodne i przekonujące. Żaden z nich nie wkroczył na ścieżkę zła bez powodu i też żaden z nich nie jest zmuszony kroczyć nią do końca.


Gra posiada sześć prawdziwych zakończeń (best endings), jedno normalne (aka forever alone) oraz po kilka złych (bad endings) na bohatera. Te ostatnie pojawią się na wybranych etapach historii, jeżeli podejmiemy błędne decyzje  lub nie uzyskamy odpowiedniego poziomu sympatii bohatera. Wbrew pozorom złe zakończenia są fajne - co prawda, zawsze prowadzą do tragedii, lecz trzeba przyznać, iż są naprawdę kreatywne i idealnie wpisują się w ponury klimat produkcji. Pod względem jakości bad endingów przoduje ścieżka Soujiego -  ostatni zły finał jest chory, ale zarazem genialny.

Angielska wersja prezentowałaby się miodnie, gdyby nie jedno "ale" - z jakiegoś powodu Aksys usunęło opcję robienia screenshotów w każdej wersji tytułu (PSP, PS3 oraz 3DS). Screeny udało mi się zdobyć dopiero dzięki edycji mobilnej wydanej przez inną firmę (która "łaskawie" umożliwiła tę opcję).


* * *

Z powodu niedalekiej premiery remake'u nie warto już interesować się wersją Demon of the Fleeting Blossom, ale nie zaszkodzi też wiedzieć, co oferował oryginał. Ponury klimat, dylematy moralne i wielowymiarowe postacie same w sobie zachęcają do kupna, także na tym kończę swój wywód.

Nie dziwi mnie, że w Japonii gra urosła do rangi legendy, o czym najlepiej świadczą niekończące się spin-offy i parodie. Hakuoki to naprawdę przełomowy tytuł i całe szczęście, że Aksys zadebiutował nim na konsolach. Kto wie, może gdyby zaserwował nam coś innego na początek, gatunek otome na konsolach wciąż byłby w powijakach.


* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | Aksys Games (ENG)
Data wydania: 2008 (JAP) | 2012 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP, PS3, 3DS, Android
Łączna liczba ścieżek: 5 + 1
Voice acting: tak
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Wersja pudełkowa: aukcje internetowe
Wersja mobilna: Google Play






Recenzja | Toki no Kizuna ~Sekigahara Kitan~


Wiele dobrego zawdzięczam tytułowi Hakuoki, przede wszystkim rozpalenie mojej pasji względem gier otome oraz masę zabawy z rozgrywki. I chociaż uwielbiam przygody Shinsengumi, bardziej pociągały mnie historia Kazamy i niesnaski między demonami a ludźmi, te jednak nie były w żaden sposób rozwinięte. Grę Toki no Kizuna znalazłam przypadkiem, wertując aplikacje na Google Play. Gra od razu przyciągnęła moją uwagę (ładniejszą od googlowych produkcji) grafiką oraz niewielkim znaczkiem "Idea Factory" w rogu. Pieniądze wyfrunęły z portfela natychmiast, a ja doznałam szoku, dowiadując się, że gra jest prequelem do serii Hakuoki, w dodatku z demonami w rolach głównych.

Akcja rozgrywa się na przełomie XVI i XVII wieku niedługo po śmierci "zjednoczyciela" Hideyoshiego Toyotomi, co ponownie sprowadza na Japonię widmo wojny domowej. Konflikt oglądamy z perspektywy rasy demonów - istot zbliżonych wyglądem do ludzi, lecz posiadających ogromną siłę i wyjątkowe umiejętności. Demony żyją w porozrzucanych po Japonii małych osadach, zwanymi klanami, i szerokim łukiem omijają ludzi z powodu dawnych zatargów. Kiedy kolejna wojna staje się faktem, demony, jak to mają w zwyczaju, odcinają się od niej i obojętnym wzrokiem śledzą przebieg wydarzeń. Wszystko komplikuje się jednak, gdy konflikt ostatecznie zagląda i do ich osad.

Yukina Suzumori jest jedną z dziesięciu przywódców demonich klanów zrzeszonych pod nazwą Przymierza. Dziewczyna, choć młoda i wciąż pobierająca nauki, wedle tradycji służy za ochroniarza księżniczce Yase, głowie całej demoniej społeczności. Pewnego dnia księżniczka zwołuje pozostałych przywódców klanów do swojej siedziby, aby obwieścić im swój proroczy sen. Z pozostałej dziewiątki napływa jedynie czterech przedstawicieli: Chitose, Kazuya, Kazutake i Shin. Księżniczka prosi zgromadzonych, aby nie interweniowali w sprawy ludzi i zerwali wszelkie łączące ich z nimi relacje, o ile do takich doszło. Niedługo potem następuje zamach na jej życie i nieznany osobnik podaje Yase narkotyk, po którym zapada ona w śpiączkę. Po utracie lidera, starszyzna jak i młodzież wyruszają tropem złoczyńcy, który prowadzi bohaterów prosto w zarzewia ludzkiej wojny.

Toki no Kizuna to opowieść o dwóch, równoległych światach, których wzajemne uprzedzenia niosą ze sobą fatalne dla obu ras skutki. Z jednej strony mamy próżnych i chciwych ludzi, wywołujących wojny o różnego rodzaju korzyści, z drugiej demony, pragnące jedynie żyć w pokoju. I choć wydaje się, że to podział bardzo jednostronny, gra szybko zaciera granice między jedną rasą a drugą, biorąc sobie za cel obalanie stereotypów. Tytuł w ciekawy sposób łączy losy demonów z ludźmi, stawiając naprzeciwko nim wspólnego wroga, którego intrygi jednak sięgają głębiej, niż się z początku wydaje. Bohaterowie będą musieli pokonać tradycję oraz uprzedzenia, aby razem obalić zagrażające całemu krajowi niebezpieczeństwo.


Podobnie jak w Hakuoki, twórcy za część obsady obrali postacie historyczne odpowiadające danemu okresowi. Demoni bohaterowie są oczywiście zmyśleni, jednakże biorą udział w wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Toki no Kizuna łączy się z przygodami Shinsengumi bardzo subtelnie, podając nam na tacy drobne smaczki, które i tak wywołują szeroki uśmiech na ustach.

Jestem pełna podziwu dla twórców za to jak fenomenalną historię nam przedstawili. Może nie jest to do końca mistrzostwo świata, gdyż opowieść ma swoje wady, jednak została napisana perfekcyjnie. Fabuła dosłownie "płynie", czuć, że każda scena jest na swoim miejscu i czemuś służy. Wszystkie wydarzenia, czy to pełna napięcia akcja, czy narady w czterech ścianach, wypadają naturalnie. Nic tu nie jest dodane na siłę, szczególnie elementy humorystyczne, które pojawiają się tylko wtedy, gdy są naprawdę niezbędne do ulżenia ponuremu klimatowi. Tempo akcji jest wyważone perfekcyjnie i prócz pojedynczych scen ekspozycyjnych nie idzie się nudzić. Dodatkowo co jakiś czas śledzimy wydarzenia z perspektywy innych bohaterów, w tym głównej piątki, ludzkich postaci oraz złoczyńców.
 
Tym, co najbardziej ujęło mnie w grze to fantastyczne ukazanie rozmachu wojny z perspektywy jednostki. Zarówno Yukina, jak i jej towarzysze, są malutkimi trybikami w ogromnej machinie napędzanej przez zwaśnionych lordów, ale nawet ci, choć zawiązują sojusze i dowodzą ruchami wojsk, są jedynie pionkami rozgrywanymi przez jeszcze zdolniejszych intrygantów. Wojna wybucha, mimo że nikt tak naprawdę jej nie chce, i żyje własnym życiem, nieokiełznana przez żadną z sił.

Protagonistką historii jest Yukina, młoda przywódczyni jednego z demonich klanów. Yukina jest bystrą, sumienną dziewczyną, emanującą ambicją i chęcią polepszania zdolności bojowych. Swoją funkcję piastuje z najwyższą powagą, i stara się jak najlepiej przysłużyć się księżniczce i całemu Przymierzu. Bywa sztywna i nierozrywkowa, do tego nie zna się na żartach oraz mylnie odbiera zaloty kawalerów, jednakże ma to swój urok. Jej charakter odrobinę dryfuje między ścieżkami, i raz jest bardziej pasywna, innym razem sama przejmuje inicjatywę oraz wynajduje rozwiązania na dręczące jej towarzyszy problemy, jednakże zawsze jest to postać odważna, silna i niezwykle uparta, której niestraszne porażka i poświęcenie (zdecydowanie najlepiej wypada w ścieżce Kazuyi, gdzie jest po prostu bad assem). 

Dziewczyna podczas przebiegu fabuły zalicza również wewnętrzną przemianę; z początku nie widzi siebie jako jednostkę, a jako część Przymierza, jest posłuszna demonim nakazom oraz niechętna kontaktom z ludźmi. Jej myślenie zmienia się wraz z zawiązaniem pierwszej relacji z człowiekiem - zaczyna odkrywać świat na nowo, jak i rosnące w niej uczucia, do tego zauważa niesprawiedliwość w pielęgnowanych przez stulecia tradycjach demonów. Yukina jest przesympatyczną bohaterką, i obok Saki ze Sweet Fuse jest to moja ulubiona protagonistka ze wszystkich gier otome. Do tego ten design

Yukinie w wyprawie do świata ludzi towarzyszyć będzie czwórka męskich bohaterów: Chitose, Kazuya, Kazutake i Shin. Młodzi przywódcy klanów mają swoje za uszami, ale dzięki łamaniu zakazów i tradycji zyskali dostęp do władców feudalnych. Przed protagonistką stoi zadanie wyboru jednego z towarzyszy i udania się na pomoc związanemu z nim lordowi. Dziewczyna może również pozostać w wiosce i zaopiekować się nieprzytomną księżniczką, jednakże nawet wtedy nie ma co liczyć na pomyślny obrót spraw.

Toki no Kizuna oferuje pięć unikalnych ścieżek wydarzeń. Cztery historie koncentrują się na czterech towarzyszach bohaterki, piąta natomiast na przywódcy wygnanego klanu, nastoletnim Senkimaru, który przybył do wioski na zaproszenie samej księżniczki Yase. 

Warto również wspomnieć, że gra podobnie jak Hakuoki nie opiera się głównie na romansie. Na pierwszym miejscu stoi fabuła i minie bardzo dużo czasu zanim na ekranie wykwitnie coś więcej między bohaterami. W jednej ze ścieżek będziemy musieli poczekać aż do samego końca na otwarte wyznania i gesty. Ma to jednak swoją zaletę, którą jest płynne, a zarazem naturalne przedstawienie zmian w relacji pary. Jest kilka scen, w których łatwo dostrzec zmieniające się uczucia bohatera do protagonistki, jednakże każdy dialog to mały krok w stronę ocieplenia stosunków. Przez dłuższą część gry nie będziemy wiedzieli na czym dokładnie stoimy, i ta niedogodność wspaniale buduje klimat produkcji.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):

Kazuya | VA: Hiroshi Kamiya

Kazuya jest drugą napotkaną przez Yukinę postacią i zarazem przywódcą jednego z klanów.  Bohater daje się poznać jako osoba chłodna, trudna w obejściu, zamknięta w sobie i nieufna nawet wobec swoich towarzyszy. Pierwsze rozmowy z Kazuyą nie należą do przyjemnych; chłopak zachowuje się jak wiecznie zezłoszczony gbur  lub pogrąża się we własnych myślach. Jak można się domyślić stan ten jednak nie utrzyma się długo, gdy podążymy jego ścieżką.

Ścieżkę Kazuyi nie bez powodu rozgrywałam dwa razy, jako pierwszą i ostatnią historię w grze - musiałam się upewnić, że nie pokochałam jej tylko dlatego, że rozpoczęłam nią tytuł. Oczywiście kolejność nie miała żadnego znaczenia, to zwyczajnie historia jest tak dobra. Jak wspominałam przelotem wcześniej, Yukina w tej opowieści rozwija skrzydła - jest bystra, silna, charyzmatyczna  i, co zabawne, swoim charakterkiem potrafi trzymać chłopaka pod pantoflem. Sam Kazuya wypada równie rewelacyjnie - paradoksalnie najbardziej oschły na zewnątrz bohater okazuje się podążać za głosem serca i walczyć ze skonfliktowanymi uczuciami w duszy. Jest to również najsłodsza postać w grze, ze swoimi wadami i nieporadnością wypowiadania myśli na głos. Ścieżka jest bez dwóch zdań moim faworytem, aczkolwiek wszystkie pozostałe depczą jej po piętach.

"... I'm not so good at smiling."
Chitose | VA: Kentaro Ito

Chitose jest typowym głównym bohaterem; jest pogodny, przyjacielski, pewny siebie, odważny jak lew, ale do tego niezbyt rozgarnięty i kłótliwy. Krew prędko uderza mu do głowy przez co pierwszy garnie się do bitki, a obdarzony najmniejszą sympatią przez bohaterkę strzela buraka. Chłopak, choć z początku wydaje się szczery i ufny, tak naprawdę ma sporo za uszami. Mimo wszystko jest to postać pełna ciepła i dobroci.
 
Chitose jest naturalnym wyborem podczas pierwszej rozgrywki, jako że jest najsympatyczniejszą i najbardziej otwartą postacią z drużyny. Trzeba się zatem nieźle starać, aby go nie polubić. Z drugiej strony początkowo wychodzi na okropnego hipokrytę i obłudnika, ale to tylko dodaje historii pikanterii. Świetnie się bawiłam podczas ścieżki, jednak zabrakło mi tej głębi, którą odkryłam w poprzedniej i dwóch kolejnych opowieściach. Do gustu przypadła mi natomiast niejednoznaczność relacji z protagonistką, gdzie tak naprawdę do pewnego momentu nie wiemy co dokładnie łączy tę dwójkę. 

"It must be tough for you to talk to a human like that, having been raised as a demon chieftain, right?"
Kazutake | VA: Kenji Nomura

Kazutake to kolejny przywódca klanu, tym razem charakteryzujący się taktem, powagą i łagodną naturą, szczególnie względem pań. Przypomina starszego brata, ze swoim złotym sercem, zrozumieniem i cierpliwością, choć potrafi być surowy i nieznoszący sprzeciwu, gdy to konieczne. Nie szuka z nikim zwady i zachowuje się nad wyraz dojrzale, czym zjednuje sobie sympatię innych. Bohaterka szybko łapie z nim dobry kontakt, nawet w pozostałych ścieżkach.

Historia bohatera jest akurat tą, która rozwija się najwolniej i ma najmniej romantycznych momentów, jednak wcale nie ujmuje jej to uroku. Z jednej strony można czytać między wierszami, a nieobecne dopowiadać sobie wedle woli, z drugiej zakończenie jest bardzo satysfakcjonujące, zdecydowanie warte rozgrywki. Sam Kazutake jest postacią sympatyczną i podnoszącą na duchu w chwilach słabości. Podobało mi się, że przekazywał swoje doświadczenie Yukinie, nie wymagając niczego w zamian i nawet nie przeszkadzało mi, gdy na pierwszym miejscu stawiał bezpieczeństwo bohaterki nad jej pragnieniami. Wyszło to naturalnie i w pełni zrozumiale. No i to super słodkie pacanie po głowie :)

"What are you talking about? No one's gonna want a woman who hides her emotions."















Shin | VA: Satoshi Hino
Kiedy większość ludzi żyje w przekonaniu o niecności demonów, klan Shina jest otaczany czcią i szacunkiem przez lokalnych władyków, którzy traktują ich z ostrożnością równą bogom. Shin nie daje ludziom sobie w kaszę dmuchać i jako jedyny nie bierze czynnego udziału w działaniach wojennych. Chłopak ma złośliwy i dwulicowy charakter - lubi okazywać uprzejmość i prawić komplementy, aby za chwilę obrócić swoje słowa w sarkazm. Do tego potrafi kłamać w żywe oczy.

Shin nie jest typem bohatera, za którym szczególnie przepadam, jednak to tyko osobiste preferencje i nie mam chłopakowi nic do zarzucenia. Podobało mi się wręcz jakim czasami okazywał się trollem wobec Yukiny, konfundując ją słowami i gestami. W ścieżce zabrakło mi natomiast "pierwiastka ludzkiego"; o ile w poprzednich historiach ludzki bohater był bardzo wyraźny, tutejsza postać umyka uwadze przez swój onieśmielony charakter. Oczywiście jest to nadal ciekawa osoba, po prostu gorzej wypada na tle pozostałych i nie czuć z nią więzi jak w innych ścieżkach. O wiele lepiej wypada główny złoczyńca, który napsuje krwi naszej parze.

"I see. I thought you were stubborn, ignorant and dim-witted, but it seems you are gradually learning how to use that head of yours a little better."
Senkimaru | VA: Nobuhiko Okamoto


Na wezwanie księżniczki nie przybyli jedynie przywódcy klanów wchodzących w skład Przymierza, ale i Senkimaru, głowa wygnanego przed laty rodu. Nastoletni chłopak jest arogancki, chłodny i podejrzliwy, do tego nie kryje się z niechęcią względem niektórych bohaterów, jednakże szanuje i przestrzega zasad, które przed wiekami złamał jego przodek, tym samym sprowadzając na klan biedę i nieszczęście.

Ścieżka ujawnia sporo faktów odnośnie Przymierza, bohaterki i złoczyńców, należy ją zatem rozegrać na samym końcu, najlepiej zaraz po historii Shina, w której na jaw wychodzi pewien fakt na temat bohatera (chociaż można się go domyślić w każdej innej opowieści). Wersja na androida niestety psuje zabawę i już na ekranie postaci spoileruje całą tajemnicę. Sama ścieżka wypada fantastycznie, i gdyby nie Kazuya, byłby to mój faworyt. Sekrety wypływające na wierzch są ciekawie pomyślane i zaskakujące, chociaż trudno je zaakceptować, gdy w poprzednich historiach nie było większych przesłanek ich istnienia. Na szczególną pochwałę zasługuje pełen akcji oraz napięcia finał.

"Stopi it, you idiot! I'm not leaving it. I'm saving it for later!"

Twórcy wprowadzili do gry imponującą liczbę postaci, większą nawet od tej w Hakuoki. Nie licząc bohaterki zaserwowano nam piątkę towarzyszy, księżniczkę Yasę, trójkę starszyzny, ósemkę postaci ludzkich oraz trójkę (?) złoczyńców. Co ciekawe każdy otrzymał wystarczająco czasu, aby dać się zapamiętać.

Naszą sympatię w pierwszej kolejności zyska starszyzna:  Shiomi, Tsukishima i Kotoura. Każdy z "dziadziusiów" jest na swój sposób zabawny, kochany i troszczący się o główną bohaterkę. Podczas przygód posłużą nam zarówno dobrą radą jak i bronią. Księżniczka jest równie troskliwa co dziadkowie, i chociaż szybko zniknie z ekranu, poznajemy ją jako osobę pełną ciepła i życzliwości.

Toki no Kizuna to nie tylko opowieść o demonach, ale i o ludziach, w mniej lub bardziej skomplikowany sposób związanych z czwórką naszych bohaterów. Każdy z towarzyszy uczestniczy w wydarzeniach po stronie innego lorda i od wyboru Yukiny zależy z którym z nich nawiąże bliższą relację. Spośród ośmiu ludzi (czterech głównych i czterech drugoplanowych) wyłaniają się najróżniejsze charaktery, od zimnych i aroganckich jegomościów, po ciepłych i pogodnych lekkoduchów.  Moje szczególne uznanie zdobyli Ieyasu i Mitsunari, dwie pełne głębi postacie, a szczerą sympatię Hideie - postać totalnie przerysowana, ale jakimś cudem bardzo zabawna i urocza (liczę na osobną ścieżkę w fandiscu ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

"The pleasure is all mine... My name is Hideie Ukita."

Złoczyńców z oczywistych względów nie idzie łatwo polubić, jednakże ich czyny oraz motywacje zostały przedstawione przekonująco. Nienawistna trójka nie bez powodu wstąpiła na drogę zła i wbrew pozorom, nie każdy z nich jest zepsuty do szpiku kości. Tylko jedna rzecz nie do końca wyszła najlepiej - potyczek ze złoczyńcami jest trochę za dużo, przez co sporo kończy się ich ucieczką. Wypada to sztampowo i niewiarygodnie, ale z każdą kolejną walką dowiadujemy się czegoś nowego, także nie ma na co narzekać.

Każdy z bohaterów posiada dwa zakończenia: szczęśliwe oraz alternatywne. Finały historii zależą od dwóch czynników: relacji z wybranym towarzyszem oraz naszego nastawienia do sytuacji. Szczęśliwe zakończenie wymaga od nas wymaksowania relacji z bohaterem oraz utrzymania równowagi w zachowaniu - jeśli będziemy nazbyt szczerzy i ulegli lub wykażemy się kłamstwem i brawurą, nasze wybory doprowadzą nas do alternatywnego finału, niekoniecznie złego, jednak też nie do końca szczęśliwego. Z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu, drugie zakończenie w wersji na androida nazwane jest "flashbackiem", co nie ma absolutnie sensu, biorąc pod uwagę generalne znaczenie tego słowa.


Strona wizualna gry jest przepiękna. Teł jest mnóstwo i to w różnych wariacjach, począwszy od kolorowych i miłych dla oka widoków, przez tradycyjne japońskie wnętrza, po zgliszcza i obskurne ruiny. Imponuje również ilość póz i grymasów naszych bohaterów; pojawiają się takie, które występuję tylko raz w całym tytule, a żadna postać poboczna nie stoi nigdy w jednej pozycji.  Zabrakło mi jedynie animacji postaci, ale nadrabiają je ruchome tła, ilustracje oraz obiekty w trakcie walki.

Muzyka jest doskonale dopasowana i oddaje emocje wytworzone przez obraz oraz tekst. Głosy postaci są bez zarzutu, aczkolwiek trudno było mi się do nich przyzwyczaić po niemej wersji na androida. Może zwyczajnie inaczej brzmiały w mojej głowie. Opening to mała perełka, i ani razu nie zdarzyło mi się go przewinąć (chyba, że przypadkiem).

Galeria z ilustracjami odblokowuje się dopiero po przejściu dowolnej ścieżki, co jest zabiegiem rzadko spotykanym i dziwnym. Niestety, w żaden sposób nie da się tego przeskoczyć i na podziwianie obrazków będziemy musieli poczekać, aż do finału jednej z historii. Prócz galerii odblokowuje się również mapka z opisem poszczególnych wydarzeń w danym miejscu. Ta jest oczywiście w całości po japońsku, także dla nieobeznanego z językiem jest tylko ciekawostką.


* * * 

PSP vs Android



Dzięki NTT Solmare i ich serii "Shall we Date" otrzymaliśmy angielską wersję Toki no Kizuna pod innym, choć równie trafnym tytułem Demons' Bond. Port ukazał się tylko na platformę android.

Tytuł jest darmowy do ściągnięcia oraz rozegrania prologu, potem trzeba zapłacić za każdą ścieżkę osobno (21,85 zł według obecnego kursu). Cena całego tytułu przekracza sto złotych, jednakże jest to uczciwa cena, jak za produkcję od Otomate.

Demon's Bond w swojej oryginalnej wersji różni się wieloma elementami, które zostały dopasowane do urządzeń mobilnych. Do największych zmian należą:

  • brak voice actingu
  • podział na ścieżki od rozdziału pierwszego (oryginalnie od siódmego)
  • brak animacji
  • brak głębi i perpektywy obrazu
  • maksymalnie dwie postacie na ekranie (oryginalnie do pięciu) 
  • galeria ilustracji dostępna od początku
  • trzy sloty zapisu
  • brak "nastawienia bohaterki"; zakończenie determinuje jedynie poziom sympatii bohatera
  • brak bonusowej mapy
  • bonusowe ilustracje dostępne na zasadzie "friend invite"

Mimo znaczącego zubożenia względem wersji PSP, port broni się grafiką w wysokiej rozdzielczości oraz, oczywiście, angielskim tekstem.





Przy konwersji nie obyło się bez drobnych potknięć. Niefortunnie programiści pomyli uśmiech Kazuyi z jego obojętnym wyrazem twarzy. Niby nic wielkiego, w końcu chłopak i tak rzadko okazuje radość, jednak są sceny, w których biedaczek jest pochmurny zamiast się cieszyć, i uśmiecha się w nieodpowiednich sytuacjach. Jest nawet jeden moment, gdzie bohater zostaje zbesztany przez starszyznę i przez błędnie wstawiony grymas jego twarz sugeruje arogancję i bezczelność.



* * *


Toki no Kizuna, niezależnie czy w wydaniu oryginalnym, czy porcie na sprzęt mobilny jest tytułem wyjątkowym i wartym każdej ceny. Spotkałam się z opinią, iż jest to gra średniej kategorii, niezachwycająca i nudna, jednakże z żadnym z tych określeń nie potrafię się zgodzić. Faktycznie, fabuła nigdzie się nie spieszy i spora jej część zatrzymuje się na naradach wojennych, jednakże nawet pozornie nieciekawe rozmowy okazują się intrygujące i posuwają relacje bohaterów do przodu. Dodatkowo, gra to szczegółowa lekcja historii o Japonii okresu, który zapoczątkował panowanie rodu Tokugawa.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim tytuł przypadnie do gustu, szczególnie tym, którzy cenią romans ponad fabułę. Toki no Kizuna ma to do siebie, że uczucie rozwija się powoli i objawia się w pełnej krasie bliżej finału, ale naprawdę jest, na co czekać.

Tytuł zapisał się złotymi głoskami w moim sercu i nie potrafię go nie polecić. Prolog, choć przedstawia tylko dwójkę bohaterów, dość wyraźnie nakreśla klimat gry, a że jest darmowy, należy chociaż spróbować. Umieram ze zgryzoty, że fandisc Hanamusubi Tsuzuri zapewne nigdy nie ujrzy światła dziennego na zachodzie. Cóż, pozostaje nauka japońskiego...


* * *




Szczegóły wydania:

Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | NTT Somare (ENG)
Data wydania: 2012 (JAP) | 23 lipiec 2015 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP (JAP) | Android (ENG)
Łączna liczba ścieżek: 5
Voice acting: tak (tylko w japońskiej wersji)
Animacje postaci: brak


Do kupienia na:
Wersja pudełkowa (tylko japońska wersja): aukcje internetowe
Wersja cyfrowa (tylko angielska wersja): Google Play