Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portable. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portable. Pokaż wszystkie posty

Recenzja | Hakuoki ~Demon of the Fleeting Blossom~



Pozostały niecałe dwa tygodnie do premiery Kyoto Winds! Z tej okazji pragnę przedstawić oryginalną wersję nieśmiertelnego hitu. Tekst ten będzie dla mnie specjalny również i z innego powodu - Demon of the Fleeting Blossom była moją pierwszą grą otome, w którą kiedykolwiek zagrałam.


Moja przygoda z Shinsengumi nie należy do specjalnie ciekawych. Ot, po ukończeniu visual novel Fate/Stay Night [Realta Nua] zaczęłam zgłębiać gatunek powieści wizualnych i przypadkiem natrafiłam na rekomendację Hakuoki. Do zakupu zachęciła mnie cena na zagranicznych aukcjach oraz ciepłe wspomnienia o anime, które zdarzyło mi się obejrzeć kilka lat wcześniej. Historia wciągnęła mnie bez końca i po ukończeniu całości poczułam niedosyt tego typu produkcji. Zmieniły się też moje odczucia do samej adaptacji - jeśli macie możliwość obejrzeć anime lub zagrać w grę - wierzcie mi, wybierzcie to drugie.

"Oddanie, mówisz? Ostatecznie i ono jest bez znaczenia. Demony, Shinsengumi... Wszyscy jesteśmy zaledwie pyłem w nadchodzącej lawinie".
Chizuru Yukimura przybywa do Edo w poszukiwaniu swojego ojca, znanego lekarza medycyny zachodu. Dziewczyna przywdziewa męskie ubranie, licząc, że nie spotkają ją żadne kłopoty ze strony roninów, jednak jak na złość wkrótce zaczepia ją grupka bezpańskich samurajów. Na pomoc bohaterce przychodzą Shinsengumi - członkowie elitarnego oddziału strzegącego spokoju w mieście, ci jednak zamiast rozgonić towarzystwo, brutalnie ich mordują. Chizuru ratuje się ucieczką, lecz wkrótce zostaje otoczona przez napastników. Od niechybnej zguby bohaterkę wybawia piątka Shinsengumi, uśmiercając swoich towarzyszy broni. To jednak nie koniec kłopotów. Chizuru, choć młoda i bezbronna, jest świadkiem mrocznej strony Shinsengumi, a ta musi pozostać tajemnicą za wszelką cenę, nawet za cenę życia niewinnej osoby.

Hakuoki zabiera nas do XIX wiecznej Japonii, a dokładniej do epicentrum historycznego konfliktu siogunatu z siłami pro-imperialnymi. Przebieg wojny domowej będziemy śledzić z perspektywy nastoletniej Chizuru, mocno związanej z militarną formacją Shinsengumi, która ma to nieszczęście opowiadać się po jednej ze stron. Przygody dziarskich samurajów są główną osią fabuły, a wydarzenia tłem dla rozwijającej się relacji dziewczyny z mężczyznami.


Opowieść rozpoczynamy w roku 1864, kiedy Shinsengumi nadal pną się po szczeblach kariery, pracując dla ówczesnej władzy. Wtedy to do organizacji dołącza Chizuru. Dziewczyna jest z początku nieproszonym gościem, wręcz intruzem, którego najprościej byłoby się po chichu pozbyć, jednak nie pozwalają na to koneksje bohaterki, jak i ludzka moralność. Nastolatka z czasem przyzwyczaja się do męskiego grona, a i mężczyźni zaczynają okazywać jej sympatię. Tworzy się silna więź pomiędzy nimi, która wkrótce zostaje wystawiona na próbę realiów, w których przystało żyć bohaterom. Konflikt eskaluje i przeradza się w wojnę, a Shinsengumi wyruszają na front.

Tytuł w dużej mierze czerpie prosto z historii Japonii XIX wieku, stąd w grze będziemy świadkami wydarzeń, które faktycznie w tym okresie miały miejsce. Chociaż Shinsengumi istnieli naprawdę i zachowały się ich zdjęcia i życiorysy, twórcy pozwolili sobie na kreatywność przy charakteryzacji poszczególnych członków, aby podkolorować opowieść i uczynić ją ciekawszą dla graczy. Większość ścieżek przedstawia alternatywne wersje zdarzeń, ale dwie z sześciu trzymają się mocno ram historycznych.

Miłośnicy fantastyki również nie mają na co narzekać. Podobnie jak siostrzana produkcja Toki no Kizuna, Hakuoki  miesza historię z gatunkiem fantasy, poprzez obecność elementów nadprzyrodzonych.  Jednym z nich są demony - potężne istoty o ludzkiej aparycji, ale i nadludzkiej sile. Innym przykładem są tzw. furie, których tajemnicę przyjdzie nam odkryć w grze.


Tytuł zadaje graczowi wiele pytań, z których najważniejszym jest: "Co oznacza bycie samurajem?" Poświęcenie życia konkretnej sprawie? Śmierć w imię idei? Czy wartości umierają wraz z człowiekiem? Hakuoki nie odpowiada na te pytania otwarcie, lecz podsuwa nam wskazówki, zmuszające do przemyślenia tych kwestii. Gra, choć jej stylizacja jest orientalna, przedstawia uniwersalne problemy, które nie tylko można odnieść do europejskich realiów, ale nawet do współczesności. Jak widać, produkcji nie można zarzucić braku głębi.

Fabuła gry prezentuje bardzo wysoki poziom. Historia jest opowiedziana powoli, ale z przeskokami czasowymi, niezbędnymi do przedstawienia całego przebiegu wojny. Pierwsza część historii jest w miarę spokojna - Chizuru towarzyszy Shinsengumi w codziennych obowiązkach, uczy się ich wartości i zacieśnia więzy z poszczególnymi członkami. Na tym etapie historia jest jeszcze pogodna i optymistyczna, dodatkowo miejscami nawet zabawna. Jednakże to tylko cisza przed burzą. Reszta fabuły jest mroczna i ponura, pełna wartkiej akcji i ciągłego poczucia zagrożenia. Każda kolejna bitwa przybliża bohaterów do niechybnej zagłady i tylko nasze decyzje są w stanie temu zapobiec.

Bohaterką, której oczami poznamy świat samurajów jest nastoletnia Chizuru, jedyna córka sławnego lekarza medycyny. Dziewczyna, wyruszając na samotne poszukiwania ojca wykazuje się niebywałą odwagą, której jej zresztą nie brak w dalszej części historii. Chizuru jest niegłupia, zaradna i uparta, a jej obecność ma wielki wpływ na życie Shinsengumi. Ciekawe jest jednak to, że wraz z postępem fabuły maleje jej rola w historii - z początku dziewczyna jest oczkiem w głowie Shinsengumi i obiektem sporu między nimi a tajemniczymi przybyszami, ale wraz z nasileniem działań wojennych trafia na drugi plan oraz traci wpływ na poczynania swoich obrońców. Od tej chwili jest w stanie wyciągnąć z objęć śmierci tylko jednego z nich.

Chizuru nie jest postacią idealną i momentami rozczarowuje, ale to jedna z tych bohaterek, z którymi łatwo się utożsamić. Dziewczyna nie potrafi stać z boku i przyglądać się niegodziwości, nie stroni również od trudnych wyborów. Protagonistka jest autentyczna, ani zbyt naiwna, ani zbyt pewna siebie, i chociaż brakuje jej wyrazistego charakteru, nadal jest jedną z lepszych bohaterek w grach otome.

Męska część obsady składa się z najróżniejszych charakterów, począwszy od pogodnych lekkoduchów po gburów zimnych jak lód. Kawalerzy może i są do pewnego stopnia archetypowi, lecz w każdym z nich czai się drugie dno.

W grze znajdziemy sześć ścieżek postaci: pięciu członków Shinsengumi oraz Kazamę, którego opowieść jest niestety znacznie krótsza od pozostałych. Każda z historii przedstawia alternatywną wersję wydarzeń, wypełnioną unikalnymi przygodami i zwieńczoną innym finałem.

Warto również wspomnieć, iż podobnie jak w Toki no Kizuna, gra skupia się na fabule, nie na romansie. Zanim nasi kawalerzy przejdą do wyznań i otwartych gestów, minie sporo czasu, wręcz większa część historii.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):


Hajime Saito | VA: Kosuke Toriumi


Kapitan jednego z oddziałów Shinsengumi, najlepszy wojownik w organizacji i ucieleśnienie wszystkich cnót samuraja. Młodzieniec jest człowiekiem czynów; odzywa się rzadko i preferuje spędzać czas samotnie. W kontaktach z innymi zachowuje się uprzejmie, ale zarazem chłodnie i beznamiętnie, jakby nie zależałoby mu na sympatii drugiej osoby.  Jak sam mówi, ochrania bohaterkę, bo taki dostał rozkaz, ale czy to do końca prawda, trzeba się dowiedzieć samemu.

Pierwszą ścieżkę gram zawsze bez solucji, więc nie miałam większego wpływu na wybór historii. W grach otome zazwyczaj preferuję typ mruków i gburów, na których sympatię trzeba ciężko zapracować, ale Hajime, choć idealnie wpisuje się w moje gusta, nie do końca mi podszedł. Polubiłam go jako postać, i to nawet bardzo, lecz jako kochanek przez większą część historii sprawdzał się kiepsko. Chemia między parą była spora, ale przeszkadzał mi beznamiętny charakter bohatera, utrzymany aż do epilogu. Oczywiście były przebłyski przez maskę z lodu, ale nie wystarczająco wiele, aby mnie przekonać. Ostatecznie całość podobała mi się, ale mnie nie usatysfakcjonowała.

Chikage Kazama | VA: Kenjiro Tsuda

Kazamę (jest tak majestatyczny, że trzeba mu mówić po nazwisku) poznajemy jako potężnego wojownika stojącego po drugiej stronie barykady, tj. pracującego dla wrogiego ugrupowania. Mężczyzna jest arogancki, wyniosły, pełen pogardy dla ludzi, przy czym nie ukrywa faktu, iż sam człowiekiem nie jest. Tylko z sobie znanych powodów Kazama wraz z dwójką innych demonów biorą za cel porwanie Chizuru.

O postaci wspominałam już wcześniej przy okazji zestawienia czternastu ulubionych bohaterów gier otome. Kazama nie bez powodu zajął drugie miejsce na mojej liście - jest to postać bardzo skomplikowana i wielowymiarowa, którą można interpretować na wiele sposobów. Dla mnie bohater jest wariacją na temat "Pięknej i Bestii"; z początku jawi się nam jako bezwzględny, arogancki morderca, niezdolny do współczucia i empatii, ale z czasem, gdy go bliżej poznajemy, okazuje się, że i nad nim wisi pewnego rodzaju klątwa, przy czym nie usprawiedliwia ona wszystkich jego zbrodni. Kazamie nawet bez piętna daleko jest do bycia świętym, ale kiedy tylko chce, potrafi być kochany

Muszę przy okazji wspomnieć, że głos podkładany bohaterowi przez pana Tsudę jest absolutnie fenomenalny. Nie będę się rozpisywać, gdyż to trzeba usłyszeć, ale powiem krótko: eargasm gwarantowany.

Ścieżka Kazamy jest w pewnym sensie historią dodatkową / sekretną, dlatego jest ona znacznie krótsza od pozostałych. Oczywiście okropnie ubolewam nad tym zabiegiem,; gdyby rozwinąć opowieść, byłaby ona zdecydowanie moim faworytem. Historia Kazamy w obecnym kształcie jest interesująca i wciągająca, ale niekompletna - przeskoki czasowe są ogromne a wydarzenia pomiędzy nimi pozostają dla wyobraźni gracza. Na szczęście nadchodzący remake ma załatać wszystkie dziury.


Souji Okita | VA: Shotaro Morikubo

Cyniczny kapitan pierwszej dywizji. Souji jest człowiekiem trudnym w obejściu - potrafi być złośliwy i wredny bez powodu, nie przebierając przy tym w słowach. Chizuru staje się z miejsca ulubioną ofiarą jego żartów, ze względu na naiwność i niepewną pozycję w organizacji. Souji może być postrzegany do pewnego stopnia jako szaleniec - w ferworze walki staje się maszyną do zabijania, której niestraszna własna śmierć.

Bohatera z początku ciężko polubić (chyba, że się gustuje w tego typu charakterach) ze względu na niewybredne docinki, które po czasie potrafią być irytujące i męczące. Im dalej jednak, tym lepiej. Souji wraz z postępem historii "nabiera kolorów", czego najlepszymi przykładami są szaleństwo, nienawiść do samego siebie oraz ślepe uwielbienie idola.  Opowieść pod względem fabularnym prezentuje się zdecydowanie najlepiej na tle pozostałych ścieżek. W życiu bym nie przewidziała tego, co się stało z Chizuru i absolutnie uwielbiam wątki rodziny Chizuru, głównego "złego" oraz stanu zdrowia bohatera. Zakończenie historii jest fantastyczne, a złe endingi wzruszające do łez.


Heisuke Toudou | VA: Hiroyuki Yoshino

Heisuke jest najsympatyczniejszym i najmłodszym kapitanem w organizacji. Chłopak ma krótki temperament i chętnie pcha się do bitki, ale zdarza mu się zachowywać wyjątkowo dorośle jak na swój wiek. Jest towarzyski i wygadany, wkurzony wydziera się na całe gardło swoim piskliwym głosem. Z Chizuru od razu łapie dobry kontakt i zaprzysięga się zawsze być jej przyjacielem i obrońcą.

Heisuke nie przypadł mi do gustu, aż do rozpoczęcia jego osobistej przygody i żałuję, że jego ścieżkę rozpoczęłam tak późno. Chłopak jest przesympatyczny i zabawny; nie przeszkadzała mi nawet typowo szczenięca miłość rozwijająca się między bohaterami. Sama ścieżka wypada fenomenalnie - jest nadal mroczna i ponura, ale przy tym najlżejsza i najzabawniejsza ze wszystkich. Uśmiech na twarzy i gromki śmiech przywołuje trio bohaterów (Heisuke, Chizuru i trzecia postać, której imienia nie zdradzę); ich przekomarzania są komiczne i słodkie. Uwielbiam historię Heisuke i czekam na dokładkę w remake'u.


Toshizo Hijikata | VA: Shinichiro Miki

Zastępca dowódcy i de facto najważniejsza osoba w organizacji. Toshizo trzyma całe Shinsengumi w ryzach, a z jego słowem liczą się zarówno poddani, jak i sam dowódca. Surowy i bezwzględny charakter mężczyzny zaskarbił mu przydomek "demona". Bohater daje się poznać jako buc i gbur, którego słusznie się bać, ale jak się okazuje, jego osobowość jest podyktowana ogromną odpowiedzialnością spoczywającą w jego rękach.

Moja następne słowa zapewne nie spodobają się wielu, ale muszę to powiedzieć otwarcie: nie znoszę ścieżki Hijikaty. Nie chodzi tu o niego samego, bo o ile nie pałam sympatią do bohatera, tak muszę stwierdzić, iż jest on solidną postacią, a cały jego wątek (prócz wielu nużących scen) jest ogólnie w porządku. To, co zniszczyło dla mnie historię to romans z główną bohaterką. Hijikatę i Chizuru od początku łączy wyjątkowa relacja - on uosabia wszystkie wartości Shinsengumi, podczas, gdy bohaterka jest jego spadkobierczynią i jedyną osobą, która poznała ich historię i przeżyła wojnę, aby przekazywać wyznawane przez nich wartości dalej. Właśnie owa więź, przypominająca tę pomiędzy nauczycielem a uczniem i absolutnie pozbawiona romantyzmu, jest silnikiem napędowym historii oraz jej zwieńczeniem. Usprawiedliwienie powstałej między parą zażyłości miłością powoduje jej umniejszenie, spłaszczenie, degradację... Rozumiem, że Hakuoki to gra otome i gracze oczekują rozkwitu płomiennego uczucia między bohaterami, ale akurat w tym przypadku romans tu w ogóle nie pasuje. Jak dla mnie, najgorsza ścieżka ze wszystkich.

Sanosuke Harada | VA: Koji Yusa

Kolejny kapitan Shinsengumi. Sanosuke jest miły i pogodny, do tego lubi się zabawić z kompanami przy czarce alkoholu, a jeszcze lepiej, sam w towarzystwie kobiet. Sano lubi się droczyć z Chizuru, zawstydzając ją dwuznacznymi tekstami, tej najwidoczniej to jednak nie przeszkadza. On i Heisuke są jedynymi członkami organizacji, którzy kwestionują jej politykę i podążają własną ścieżką.

Całe szczęście, że ścieżkę Sano zostawiłam na koniec, inaczej z Hakuoki pożegnałabym się (kiepską) historią Hijikaty, a tak przynajmniej mam miłe wspomnienia. Bohater nie jest typem postaci, którą bym zapamiętała na dłużej, ale jest uroczy i to się liczy. Historia była w porządku, może nie porwała mnie tak jak poprzednie, aczkolwiek śledziło mi się ją bardzo przyjemnie. Mam mieszance uczucia odnośnie finału - z jednej strony cieszy mnie jak bohaterowie skończyli, z drugiej oznacza to definitywne zakończenie przygód pary. Podobnie miałam kończąc Uncharted 4 - niby wszystko fajnie i szczęśliwie, ale pozostaje niedosyt. Podsumowując, historia jest w porządku, ale bez szału.


* * *

Prócz głównych kawalerów w grze pojawia się całe multum postaci pobocznych: inni członkowie Shinsengumi, rodzina Chizuru, towarzysze Kazamy oraz wielu innych. Każdy z bohaterów ma daną rolę i nie jest wciśnięty na siłę, aczkolwiek czas na ekranie nie jest tu jednakowy dla wszystkich. Z całej obsady po macoszemu potraktowano Amagiriego (chyba wszystkie fanki gry marzą o jego solowej ścieżce) oraz Yamazakiego, ale akurat jego osobna historia ma debiut w remake'u.

Hakuoki to jedna z tych gier, w których złoczyńcy prezentują się lepiej od głównych bohaterów. Nasi samurajowie są dobrze napisani i (w większości) sympatyczni, jednak to właśnie czarne charaktery błyszczą na tle całej reszty. Motywacje każdego z nich, w każdej ścieżce są wiarygodne i przekonujące. Żaden z nich nie wkroczył na ścieżkę zła bez powodu i też żaden z nich nie jest zmuszony kroczyć nią do końca.


Gra posiada sześć prawdziwych zakończeń (best endings), jedno normalne (aka forever alone) oraz po kilka złych (bad endings) na bohatera. Te ostatnie pojawią się na wybranych etapach historii, jeżeli podejmiemy błędne decyzje  lub nie uzyskamy odpowiedniego poziomu sympatii bohatera. Wbrew pozorom złe zakończenia są fajne - co prawda, zawsze prowadzą do tragedii, lecz trzeba przyznać, iż są naprawdę kreatywne i idealnie wpisują się w ponury klimat produkcji. Pod względem jakości bad endingów przoduje ścieżka Soujiego -  ostatni zły finał jest chory, ale zarazem genialny.

Angielska wersja prezentowałaby się miodnie, gdyby nie jedno "ale" - z jakiegoś powodu Aksys usunęło opcję robienia screenshotów w każdej wersji tytułu (PSP, PS3 oraz 3DS). Screeny udało mi się zdobyć dopiero dzięki edycji mobilnej wydanej przez inną firmę (która "łaskawie" umożliwiła tę opcję).


* * *

Z powodu niedalekiej premiery remake'u nie warto już interesować się wersją Demon of the Fleeting Blossom, ale nie zaszkodzi też wiedzieć, co oferował oryginał. Ponury klimat, dylematy moralne i wielowymiarowe postacie same w sobie zachęcają do kupna, także na tym kończę swój wywód.

Nie dziwi mnie, że w Japonii gra urosła do rangi legendy, o czym najlepiej świadczą niekończące się spin-offy i parodie. Hakuoki to naprawdę przełomowy tytuł i całe szczęście, że Aksys zadebiutował nim na konsolach. Kto wie, może gdyby zaserwował nam coś innego na początek, gatunek otome na konsolach wciąż byłby w powijakach.


* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | Aksys Games (ENG)
Data wydania: 2008 (JAP) | 2012 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP, PS3, 3DS, Android
Łączna liczba ścieżek: 5 + 1
Voice acting: tak
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Wersja pudełkowa: aukcje internetowe
Wersja mobilna: Google Play






Recenzja | Sweet✩Fuse ~at your side~








Rok 2012 był wyjątkowym rokiem. Na zachodzie zadebiutowało Hakuoki, które zasiało ziarno zainteresowania gatunkiem otome, a ciepłe przyjęcie dało nadzieję na sprowadzenie nowych produkcji zza Pacyfiku. Jak się szybko okazało, na kolejny tytuł nie musieliśmy długo czekać, i tak osiemnaście miesięcy później dostaliśmy Sweet✩Fuse ~ at your side ~, który z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, przeszedł bez echa. 

Saki Inafune jest bratanicą Keijiego, znanego na całym świecie projektanta gier. W dniu, w którym rozpoczyna się opowieść dziewczyna na zaproszenie wujka udaje się na otwarcie parku rozgrywki w całości poświęconego grom wideo. Impreza przebiega zgodnie z planem, do momentu wkroczenia na scenę dziwnie ubranych ludzi z mężczyzną w stroju wieprza na czele. Hrabia Hogstein (ang. "hog" - knur) bierze grupę zebranych na zakładników i zapowiada przekształcenie parku w prawdziwą arenę wirtualnych zmagań - siódemka wybrańców ma za zadanie w trakcie tygodnia przejść wszystkie siedem gier, aby uratować siebie i Bogu ducha winnych więźniów. Saki, chcąc uwolnić wujka i resztę, zgłasza się na ochotnika i zostaje wybrana na jednego z graczy. Wkrótce dołącza do niej szóstka, z pozoru losowo wybranych, mężczyzn: młody policjant, Subaru Shidou; piosenkarz i bożyszcze nastolatek, Towa Wakasa; bezrobotny geek, Kouta Meoshi; dziennikarz Ayumu Shirabe; wróżbita, Kimimaru Urabe oraz pan do towarzystwa, Ryusei Mitarashi. Cała siódemka będzie musiała stanąć naprzeciw Hrabiemu i ukończyć zaprojektowane przez niego śmiertelne niebezpieczne atrakcje.

"Gdyby ktoś mi powiedział, że spotkam tę wyjątkową osobę, będąc zamkniętą w parku rozgrywki i zmuszoną do przechodzenia gier na śmierć i życie, poradziłabym mu, aby lepiej stuknął się w głowę."
Pomimo podniosłego wstępu, Sweet✩Fuse nie jest grą poważną, ani głęboką, wręcz przeciwnie! To lekka i przyjemna komedia pełna akcji, w której niebezpieczeństwo miesza się z zabawą. Już sam wizerunek i charakter naszego złoczyńcy zapowiada, że mamy do czynienia z produkcją humorystyczną i nie należy brać wszystkiego na ekranie na serio. Nasza drużyna, choć dźwiga na barkach los zakładników, jest pogodna, pełna optymizmu i werwy oraz w chwilach spokoju potrafi się wyluzować i powygłupiać. Wszystko ma jednak umiar, i mimo dominacji humoru, doświadczymy tu również tragedii oraz zagadek, których rozwiązań będziemy szukać po wszystkich ścieżkach.


Umiejscawiając fabułę w parku rozrywki o motywie przewodnim gier wideo, nie obyło się bez intencjonalnych i zabawnych nawiązań do klasyków, widocznych w nazwach danych atrakcji oraz w dialogach z Meoshim (geekiem i nolife'em). I tak swój pierwszy dzień rozpoczynamy grą "Samurai Fantasy VII", a następne witają nas atrakcjami jak wyścigi, horror, gry muzyczne oraz wiele innych, każda z nich z innym pomysłem na siebie i misjami do wykonania przez naszą załogę. Fani gier niejednokrotnie gromko się zaśmieją czytając o rurach, będących początkowymi broniami oraz o zarwanych nocach nad danym tytułem.
Protagonistką Sweet✩Fuse jest osiemnastoletnia Saki, licealistka i bratanica znanego twórcy gier komputerowych. Dziewczyna jest zdecydowanie jedną z najlepiej napisanych postaci żeńskich w całym gatunku - jest bystra, energiczna i przede wszystkim odważna, chociaż nie brakuje jej szczypty naiwności i odrobiny nieśmiałości względem panów. Sama z własnej woli zgłasza się do wyzwania Hogsteina i potem ochoczo bierze udział w kolejnych grach przygotowanych przez Wieprza. Resztę drużyny w zmaganiach wspiera swoją niezwykłą dedukcją oraz atakiem furii, potrafiącym przywrócić do pionu nawet głównego złoczyńcę. Obie te zdolności są interaktywną częścią gry i będziemy ich często używać na przestrzeni wszystkich rozdziałów - furię, aby kogoś "naprostować", a dedukcję do rozgryzania zagwozdek niezbędnych do ukończenia danej misji (o tym później). W aspektach romantycznych Saki również nie zawodzi, nie jest przerysowana w żadną stronę i wypada bardzo naturalnie.


Gra zawiera aż siedem ścieżek bohaterów, po jednej dla każdego z szóstki towarzyszy oraz jedną dodatkową dla sekretnego bohatera, którą odblokujemy po jednokrotnym przejściu tytułu. Jak można się było tego spodziewać po Otomate, postacie są świetnie napisane, każda z innym charakterem odbiegającym od archetypów. Twórcy zadbali również o wiarygodną przeszłość panów oraz przekonujące motywy nimi kierujące. Co najciekawsze, wszystkich ich spaja pewna rzecz, tę jednak trzeba odkryć samemu.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):

Ścieżka #1 Subaru Shindou
Subaru jest dwudziestodwuletnim śledczym, który trafił na otwarcie parku w ramach ochrony obiektu. To niekwestionowany lider drużyny, głównie dzięki takim przymiotom jak odwaga, zimna krew, bystry umysł i pomysłowość. Wydaje się mieć wiecznie kij w dolnej części pleców i humorki, ale tak naprawdę poważniej niż reszta traktuje całą zaistniałą sytuację. Jakby nie patrzeć, nawet pojmany i zmuszony do udziału w grze, nadal jest w pracy, a tej misją jest niesienie pomocy innym.

Ścieżka Subaru, choć nieoficjalnie kanoniczna, jest najbardziej kompletną historią i (jak dla mnie) najlepszą ze względu na fabułę i postać bohatera. W facecie nie idzie się nie zadurzyć - pomimo bycia gburem jest sympatyczny i niezwykle słodki (szczególnie, gdy akurat z czymś sobie nie radzi). Wbrew pozorom absolutnie nie jest to typ "tsundere" - od początku widzimy jego ciepłą stronę, którą jedynie zakrywa powaga sytuacji. Ścieżka najbardziej zaskoczyła mnie pewną potyczką w rozdziale czwartym, dzięki której dowiedzieliśmy się nieco więcej o hipsterskich okularach Subaru :) No i facet uwielbia gwiazdy! Jak tu go zatem nie kochać? Mój osobisty faworyt ❤


Ścieżka #2 Kouta Meoshi 
Właściwa osoba na właściwym miejscu! Kouta jest dziewiętnastoletnim geekiem i hardcorowym graczem z długim stażem (głównie z powodu bycia bezrobotnym). Naszej drużynie służy głównie, jako chodząca encyklopedia gier video, ale posiada również inne umiejętności, które nie raz uratują innym skórę. W relacjach międzyludzkich Kouta jest nieśmiały i wycofany, z biegiem czasu postać ta jednak dojrzewa.       

Przede wszystkim, uwielbiam jego design! Z początku sądziłam, iż będzie obłąkany, tak jak zakłada strój rodem z psychiatryka, a tu taka niespodzianka! Kouta jak i jego ścieżka są super słodcy i bardzo mi przypadli do gustu. Najbardziej pamiętny moment historii to zdecydowanie prawie sama końcówka, gdy otrzymujemy całkowicie odpalonego Koutę uzbrojonego w gazrurkę. Trochę nie bardzo kupiło mnie jego zachowanie w przeszłości, ale potrafię to przełknąć z uwagi na świetną całość.


Ścieżka #3 Ryusei Mitarashi
Wybuchowy charakter i gorąca krew Ryuseia sprawiają, że jest on najbardziej "pocerowaną" postacią w grze - non stop naraża się dla innych, przez co odnosi dotkliwe rany. Do tego zawsze pierwszy pcha się do bitki i nie wie co to strach. Jest postacią prostolinijną, szczerą, ale i przesadnie altruistyczną, gotową wspierać swych towarzyszy samemu, będąc na krawędzi. Pracuje w klubie dla pań, gdzie okazuje się być gwiazdą lokalu i najlepiej zarabiającym hostem.

Ryusei okazał się być spoko gościem i bardzo zabawną personą. Śmiałam się gromko, gdy spinał się o każdą głupotę rzuconą w jego stronę, albo jak z Subaru rzucali się sobie do oczu ^_^  A już najlepszymi momentami było, kiedy gołymi pięściami torował sobie drogę przez przeciwników :D Gdyby nie mój pociąg do postaci typu Subaru, byłaby to zdecydowanie moja ulubiona ścieżka.


Ścieżka #4 Towa Wakasa
Wokalista w popowym boysbandzie i idol tysięcy nastolatek. Towa jest sympatycznym i pogodnym młodym chłopakiem z jedną, poważną wadą, przez którą zupełnie nie sprawdza się w roli gracza - jest zwyczajnym cykorem i panikarzem. Zdarza mu się podczas rozgrywki narażać towarzyszy na jeszcze większe problemy, ale gdy przemoże swój strach, potrafi walczyć równie dzielnie jak lew. 

Historię chłopaka mogę zaklasyfikować, jako najmniej lubianą w grze, przy czym "najmniej lubiana" oznacza "najgorsza z najlepszych". Wszystko w tej ścieżce zagrało i nie mam na co narzekać, po prostu Towa nie jest dla mnie postacią atrakcyjną pod względem charakteru. Z co bardziej pamiętnym momentów wymienić mogę pełną napięcia ostatnią potyczkę z Hogsteinem i super słodkie zakończenie <3


Ścieżka #5 Kimimaro Urabe
Historia tego pana jest bardzo ciekawa, jednak zdradzenie czegokolwiek zahaczałoby o spoilery. Kimimaro jest popularnym wróżbitą w mieście, specjalizującym się w odczytywaniu przyszłości ze szklanej kuli. Jego charakter najłatwiej opisać, jako "oaza spokoju" - gościa naprawdę niewiele rusza i nawet w beznadziejnych sytuacjach potrafi zachować zimną krew i uśmiech na twarzy. Łagodna natura i elokwencja zjednała mu w zawodzie setki klientów (głównie kobiet).

Ścieżka Kimimaro to prawdziwa petarda! Jest pełna niepewności, zwrotów fabularnych i ciągłego napięcia. Nic nie zapowiada pewnego plottwista, a gdy ten już nadchodzi szczęka dosłownie opada! Inne ciekawe sceny, to wszystkie, w których nasz bohater zachowuje grobowy spokój w obliczu zagrożenia oraz zakończenie zwieńczone najpiękniejszą ilustracją w całym tytule <3 Świetna historia, ale zdecydowanie nie na pierwszą ścieżkę w grze! Polecam wpierw ukończyć jakąkolwiek inną, aby za wcześnie nie dobrać się do kluczowych elementów układanki.


Ścieżka #6 Ayumu Shirabe
Trzydziestodwuletni niezależny dziennikarz przybyły na otwarcie parku w poszukiwaniu nowych faktów odnośnie starej sprawy. Ayumu, choć najstarszy z grupy, ma zdecydowanie najzabawniejsze i najtrafniejsze docinki, często w formie idiomów i przekleństw. Jest zlepkiem dwóch światów: dorosłego, ze swą obszerną wiedzą oraz dziecięcego, co objawia niezaspokojonym apetytem na słodycze, którymi dzieli się wyłącznie z wybrańcami.

Zostawiłam akurat tę historię na koniec, gdyż zakładałam, że zupełnie mi nie podejdzie (wkręcać do tak starego gościa?! FUJ!!), ale jak zawsze Otomate mnie nie rozczarowało! Fakt, różnica wieku mocno kontrowersyjna, do tego nasz pan nie jest typowym kawalerem, ale dało się to przeżyć i zarazem dobrze bawić! Wszelkie kolejne dywagacje zdradzałyby za dużo fabuły, także w tym miejscu kończę mój wywód.


Ścieżka #7 Makoto Mikami
Nasz sekretny towarzysz, dostępny dopiero po ukończeniu któreś z wcześniejszych historii. Makoto wpierw spotykamy na stacji, a pierwszego dnia rozgrywek odnajdujemy go związanego w kanciapie w stroju roboczym (przebraniu świnki). Po uwolnieniu chłopak obiecuje przyjść nam zawsze w pomocą, a w międzyczasie odchodzi szpiegować Hogsteina. Makoto jest przemiłym i przesympatycznym gościem ze słodkim wyglądem i głosem, któremu nie da się nie zaufać od pierwszego wejrzenia. 

Cóż, ja wiedziałam czego się spodziewać zanim zagrałam, ale tylko wyłącznie dlatego, iż była to moja ostatnia ścieżka i fabuła nie kryła już przede mną tajemnic. Historia wyjątkowa na tle pozostałych i zdecydowanie warta uwagi, chociaż niezbyt oryginalna, patrząc na siostrzane produkcje. Mi się jednak grało świetnie, a sam Makoto bardzo przypadł mi do gustu. Jedyne co mnie zakuło, to mniejsza ilość ilustracji (o jedną), trochę krótsze rozdziały oraz BRAK EPILOGU! No jak można w takim momencie zakończyć historię?! >__< Otomate, how could u?! T__T



Poza głównymi postaciami należy oczywiście wspomnieć o samym Hrabim Hogsteinie i jego pomocnikach nazywanych "prosiętami" (piglets).  Hrabia, jak na dobrego złoczyńcę przystało jest postacią pełną pozorów - przywdziewając strój wieprza i modulując głos, wygląda i brzmi komicznie, a odzywki sugerują, że nie jest do końca poważny. Z drugiej strony to podstępna łajza, która potrafi przewidzieć nasze następne ruchy i zawczasu zastawić pułapkę, do tego nie przebiera w środkach i zrobi wszystko, by zagwarantować swoje zwycięstwo, a naszą porażkę. Prosiaki są natomiast całkowitym jego przeciwieństwem - są nieme, i choć służą Hrabiemu są wobec nas miłe i pomocne. Do tego przybierają przezabawne pozy, które nie tylko wywołują śmiech, ale i precyzyjnie oddają ich emocje.

Gra oferuje siedem zakończeń, odpowiadających siedmiu kawalerom oraz jedno normalne (aka. forever alone). Grę  oczywiście możemy zakończyć przedwcześnie, uzyskując tzw. game over, który jest rezultatem podejmowanych przez nas błędnych decyzji. Zginąć lub uszkodzić się można na każdym kroku, także częste zapisywanie jest musem. Finał bez wybranka serca dostaniemy, jeśli nie uzyskamy wystarczającej sympatii u danego pana, co paradoksalnie dla mnie okazało się nie lada wyzwaniem - po pierwsze: trzeba zgrabnie operować odpowiedziami, aby punkty sympatii wynosiły minimalne jeden (albo nieznacznie więcej; nie sprawdzałam) i po drugie: nie miałam serca okazywać chłopakom braku zaufania T_T Zaprawdę była to droga przez mękę. 

Jak już wspominałam wcześniej, w Sweet✩Fuse doświadczymy dwóch ciekawych mechanik: furii oraz wybuchowej dedukcji (Explosive Insight). Pierwsza opcja, zdecydowanie mniej skomplikowana, polega na wkurzeniu się bohaterki i skierowaniu całego gniewu w daną postać, aby zmienić jej tok myślenia. Cała akcja kończy się przekomiczną animacją i gorącymi prośbami o wybaczenie. Każda z postaci ma oczywiście unikatową podobiznę pełną strachu przed nastolatką, a jedynymi elementami wspólnymi są wybuchy, pioruny i krzyk bohaterki What is wrong with you?! (którego ton zmienia się w zależności od sytuacji). Z atakami furii jednakże trzeba uważać, gdyż czasami niosą ze sobą negatywne konsekwencje.


Explosive Insight to natomiast mini gierka, w której musimy rozkminić, nurtującą nasz team zagwozdkę. Z krótkiego tekstu, streszczającego zagadkę wyłoniono kilka słów-kluczy, a naszym zadaniem jest znaleźć ten jedyny, który jest naszą odpowiedzią. Rozwiązania bywają różne - niektóre są typowo logiczne, innym razem szukamy słowa, które budzi nasze wątpliwości. Prób mamy trzy (możemy na raz wybrać trzy słowa-klucze), a jeśli się nam nie uda, drużyna podczas burzy mózgów wreszcie jakoś sama odnajdzie odpowiedź.

Muszę przyznać, że szata graficzna z początku nie przypadła mi do gustu, jednak już po kilku godzinach z tytułem stwierdziłam, iż jest to jedna z najlepiej wyglądających otome w ogóle! Komiksowy styl wypada genialnie, szczególnie nałożony na bohaterów, którym daleko do bycia biszonenami, a mimo to wypadają o niebo lepiej niżeli panowie w innych produkcjach. Sama protagonistka, Saki, nie jest również typowym lachonem, a naturalnie wyglądającą dziewczyną (z humorystycznym akcentem w formie głowy przypominającej bombę :D). Co ciekawe zadbano również o postaci poboczne, i tak np. nawet zwykły przechodzień dostał własną podobiznę. Pozostałe elementy takie jak tła oraz ilustracje (których jest naprawdę sporo) są równie piękne. 


O ile zazwyczaj nie zwracam uwagi na dźwięki w tle, tutaj energiczne i dynamiczne utwory od razu chwyciły moją uwagę. Dodatkowo, kilka z nich jest okraszone wokalem w hip-hopowym stylu (chyba nie muszę się rozpowiadać, jaki świetny to daje efekt!). OP jest rewelacyjny, i złapałam się na tym, że nigdy nie zdarzyło mi się go przewinąć. Obie wolniejsze nutki z endingów również wypadły fantastycznie. Oczywiście odblokowane utwory muzyczne i filmiki możemy oglądać do woli w tzw. galerii wraz z ilustracjami.

Sweet✩Fuse to wyjątkowo dopracowana pozycja. Co prawda nie przeszłam gry "w wzdłuż i w wszerz", gdyż nie zdobyłam każdego game over, ale podczas rozgrywki nie spotkałam się z żadnym błędem, ani nawet literówką! Nie wiem jak to możliwe, ale tłumacze nie potknęli się na żadnym kroku. Gra zatem pod względem tłumaczenia to numer jeden wśród wszelkich lokalizacji.

Tytuł śmiga zarówno na PSP i PS Vita i nie ma większej różnicy między wersjami (kupując w PS Storze możemy zainstalować ją na obu konsolach na raz). Wiadomo, wersja na Vitkę jest nieznacznie rozpikselowana ze względu na wyższą rozdzielczość, ale niedoskonałości widać jedynie przy zbliżeniu. Jest to bezpośredni port z kieszonsolki PSP, zatem nie działa ekran dotykowy.


Jakie są moje wrażenia odnośnie Sweet✩Fuse? Długo nad tym myślałam, ale doszłam do wniosku, że to na dzień dzisiejszy moja druga ulubiona (zaraz po Code: Realize) gra otome! Naturalni i zarazem przezabawni bohaterowie, wciągająca fabuła z wisienką na torcie w formie intrygi, genialne projekty postaci, dopracowanie i humor to główne elementy, które sprawiają, że tytuł ten jest zwyczajnie wybitny. Dlaczego nie jest bardziej popularny? Czort wie :( Dlatego tym goręcej zachęcam do sięgnięcia po niego!


* * *


Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory | Aksys Games
Data wydania: 27 sierpień 2013
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP, PS Vita
Łączna liczba ścieżek: 7
Voice acting: wszyscy prócz bohaterki
Animacje postaci: tak

Do kupienia na:
Fizyczny nośnik: ciężko dostępny :(
Wersja cyfrowa: PS Store (38 zł)








- osobisty faworyt