Recenzja | Toki no Kizuna ~Sekigahara Kitan~ (aka Demons' Bond ~The Path of Exile~) [PSP vs Android]


Wiele dobrego zawdzięczam tytułowi Hakuoki, przede wszystkim rozpalenie mojej pasji względem gier otome oraz masę zabawy z rozgrywki. I chociaż uwielbiam przygody Shinsengumi, bardziej pociągały mnie historia Kazamy i niesnaski między demonami a ludźmi, te jednak nie były w żaden sposób rozwinięte. Grę Toki no Kizuna znalazłam przypadkiem, wertując aplikacje na Google Play. Gra od razu przyciągnęła moją uwagę (ładniejszą od googlowych produkcji) grafiką oraz niewielkim znaczkiem "Idea Factory" w rogu. Pieniądze wyfrunęły z portfela natychmiast, a ja doznałam szoku, dowiadując się, że gra jest prequelem do serii Hakuoki, w dodatku z demonami w rolach głównych.


Akcja rozgrywa się na przełomie XVI i XVII wieku niedługo po śmierci "zjednoczyciela" Hideyoshiego Toyotomi, co ponownie sprowadza na Japonię widmo wojny domowej. Konflikt oglądamy z perspektywy rasy demonów - istot zbliżonych wyglądem do ludzi, lecz posiadających ogromną siłę i wyjątkowe umiejętności. Demony żyją w porozrzucanych po Japonii małych osadach, zwanymi klanami, i szerokim łukiem omijają ludzi z powodu dawnych zatargów. Kiedy kolejna wojna staje się faktem, demony, jak to mają w zwyczaju, odcinają się od niej i obojętnym wzrokiem śledzą przebieg wydarzeń. Wszystko komplikuje się jednak, gdy konflikt ostatecznie zagląda i do ich osad.

Yukina Suzumori jest jedną z dziesięciu przywódców demonich klanów zrzeszonych pod nazwą Przymierza. Dziewczyna, choć młoda i wciąż pobierająca nauki, wedle tradycji służy za ochroniarza księżniczce Yase, głowie całej demoniej społeczności. Pewnego dnia księżniczka zwołuje pozostałych przywódców klanów do swojej siedziby, aby obwieścić im swój proroczy sen. Z pozostałej dziewiątki napływa jedynie czterech przedstawicieli: Chitose, Kazuya, Kazutake i Shin. Księżniczka prosi zgromadzonych, aby nie interweniowali w sprawy ludzi i zerwali wszelkie łączące ich z nimi relacje, o ile do takich doszło. Niedługo potem następuje zamach na jej życie i nieznany osobnik podaje Yase narkotyk, po którym zapada ona w śpiączkę. Po utracie lidera, starszyzna jak i młodzież wyruszają tropem złoczyńcy, który prowadzi bohaterów prosto w zarzewia ludzkiej wojny.

Toki no Kizuna to opowieść o dwóch, równoległych światach, których wzajemne uprzedzenia niosą ze sobą fatalne dla obu ras skutki. Z jednej strony mamy próżnych i chciwych ludzi, wywołujących wojny o różnego rodzaju korzyści, z drugiej demony, pragnące jedynie żyć w pokoju. I choć wydaje się, że to podział bardzo jednostronny, gra szybko zaciera granice między jedną rasą a drugą, biorąc sobie za cel obalanie stereotypów. Tytuł w ciekawy sposób łączy losy demonów z ludźmi, stawiając naprzeciwko nim wspólnego wroga, którego intrygi jednak sięgają głębiej, niż się z początku wydaje. Bohaterowie będą musieli pokonać tradycję oraz uprzedzenia, aby razem obalić zagrażające całemu krajowi niebezpieczeństwo.


Podobnie jak w Hakuoki, twórcy za część obsady obrali postacie historyczne odpowiadające danemu okresowi. Demoni bohaterowie są oczywiście zmyśleni, jednakże biorą udział w wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Toki no Kizuna łączy się z przygodami Shinsengumi bardzo subtelnie, podając nam na tacy drobne smaczki, które i tak wywołują szeroki uśmiech na ustach.

Jestem pełna podziwu dla twórców za to jak fenomenalną historię nam przedstawili. Może nie jest to do końca mistrzostwo świata, gdyż opowieść ma swoje wady, jednak została napisana perfekcyjnie. Fabuła dosłownie "płynie", czuć, że każda scena jest na swoim miejscu i czemuś służy. Wszystkie wydarzenia, czy to pełna napięcia akcja, czy narady w czterech ścianach, wypadają naturalnie. Nic tu nie jest dodane na siłę, szczególnie elementy humorystyczne, które pojawiają się tylko wtedy, gdy są naprawdę niezbędne do ulżenia ponuremu klimatowi. Tempo akcji jest wyważone perfekcyjnie i prócz pojedynczych scen ekspozycyjnych nie idzie się nudzić. Dodatkowo co jakiś czas śledzimy wydarzenia z perspektywy innych bohaterów, w tym głównej piątki, ludzkich postaci oraz złoczyńców.
 
Tym, co najbardziej ujęło mnie w grze to fantastyczne ukazanie rozmachu wojny z perspektywy jednostki. Zarówno Yukina, jak i jej towarzysze, są malutkimi trybikami w ogromnej machinie napędzanej przez zwaśnionych lordów, ale nawet ci, choć zawiązują sojusze i dowodzą ruchami wojsk, są jedynie pionkami rozgrywanymi przez jeszcze zdolniejszych intrygantów. Wojna wybucha, mimo że nikt tak naprawdę jej nie chce, i żyje własnym życiem, nieokiełznana przez żadną z sił.


Protagonistką historii jest Yukina, młoda przywódczyni jednego z demonich klanów. Yukina jest bystrą, sumienną dziewczyną, emanującą ambicją i chęcią polepszania zdolności bojowych. Swoją funkcję piastuje z najwyższą powagą, i stara się jak najlepiej przysłużyć się księżniczce i całemu Przymierzu. Bywa sztywna i nierozrywkowa, do tego nie zna się na żartach oraz mylnie odbiera zaloty kawalerów, jednakże ma to swój urok. Jej charakter odrobinę dryfuje między ścieżkami, i raz jest bardziej pasywna, innym razem sama przejmuje inicjatywę oraz wynajduje rozwiązania na dręczące jej towarzyszy problemy, jednakże zawsze jest to postać odważna, silna i niezwykle uparta, której niestraszne porażka i poświęcenie (zdecydowanie najlepiej wypada w ścieżce Kazuyi, gdzie jest po prostu bad assem). 

Dziewczyna podczas przebiegu fabuły zalicza również wewnętrzną przemianę; z początku nie widzi siebie jako jednostkę, a jako część Przymierza, jest posłuszna demonim nakazom oraz niechętna kontaktom z ludźmi. Jej myślenie zmienia się wraz z zawiązaniem pierwszej relacji z człowiekiem - zaczyna odkrywać świat na nowo, jak i rosnące w niej uczucia, do tego zauważa niesprawiedliwość w pielęgnowanych przez stulecia tradycjach demonów. Yukina jest przesympatyczną bohaterką, i obok Saki ze Sweet Fuse jest to moja ulubiona protagonistka ze wszystkich gier otome. Do tego ten design

Yukinie w wyprawie do świata ludzi towarzyszyć będzie czwórka męskich bohaterów: Chitose, Kazuya, Kazutake i Shin. Młodzi przywódcy klanów mają swoje za uszami, ale dzięki łamaniu zakazów i tradycji zyskali dostęp do władców feudalnych. Przed protagonistką stoi zadanie wyboru jednego z towarzyszy i udania się na pomoc związanemu z nim lordowi. Dziewczyna może również pozostać w wiosce i zaopiekować się nieprzytomną księżniczką, jednakże nawet wtedy nie ma co liczyć na pomyślny obrót spraw.

Toki no Kizuna oferuje pięć unikalnych ścieżek wydarzeń. Cztery historie koncentrują się na czterech towarzyszach bohaterki, piąta natomiast na przywódcy wygnanego klanu, nastoletnim Senkimaru, który przybył do wioski na zaproszenie samej księżniczki Yase. 

Warto również wspomnieć, że gra podobnie jak Hakuoki nie opiera się głównie na romansie. Na pierwszym miejscu stoi fabuła i minie bardzo dużo czasu zanim na ekranie wykwitnie coś więcej między bohaterami. W jednej ze ścieżek będziemy musieli poczekać aż do samego końca na otwarte wyznania i gesty. Ma to jednak swoją zaletę, którą jest płynne, a zarazem naturalne przedstawienie zmian w relacji pary. Jest kilka scen, w których łatwo dostrzec zmieniające się uczucia bohatera do protagonistki, jednakże każdy dialog to mały krok w stronę ocieplenia stosunków. Przez dłuższą część gry nie będziemy wiedzieli na czym dokładnie stoimy, i ta niedogodność wspaniale buduje klimat produkcji.


Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):

Ścieżka #1 Kazuya
Kazuya jest drugą napotkaną przez Yukinę postacią i zarazem przywódcą jednego z klanów.  Bohater daje się poznać jako osoba chłodna, trudna w obejściu, zamknięta w sobie i nieufna nawet wobec swoich towarzyszy. Pierwsze rozmowy z Kazuyą nie należą do przyjemnych; chłopak zachowuje się jak wiecznie zezłoszczony gbur  lub pogrąża się we własnych myślach. Jak można się domyślić stan ten jednak nie utrzyma się długo, gdy podążymy jego ścieżką.

Ścieżkę Kazuyi nie bez powodu rozgrywałam dwa razy, jako pierwszą i ostatnią historię w grze - musiałam się upewnić, że nie pokochałam jej tylko dlatego, że rozpoczęłam nią tytuł. Oczywiście kolejność nie miała żadnego znaczenia, to zwyczajnie historia jest tak dobra. Jak wspominałam przelotem wcześniej, Yukina w tej opowieści rozwija skrzydła - jest bystra, silna, charyzmatyczna  i, co zabawne, swoim charakterkiem potrafi trzymać chłopaka pod pantoflem. Sam Kazuya wypada równie rewelacyjnie - paradoksalnie najbardziej oschły na zewnątrz bohater okazuje się podążać za głosem serca i walczyć ze skonfliktowanymi uczuciami w duszy. Jest to również najsłodsza postać w grze, ze swoimi wadami i nieporadnością wypowiadania myśli na głos. Ścieżka jest bez dwóch zdań moim faworytem, aczkolwiek wszystkie pozostałe depczą jej po piętach.

"... I'm not so good at smiling."


Ścieżka #2 Chitose
Chitose jest typowym głównym bohaterem; jest pogodny, przyjacielski, pewny siebie, odważny jak lew, ale do tego niezbyt rozgarnięty i kłótliwy. Krew prędko uderza mu do głowy przez co pierwszy garnie się do bitki, a obdarzony najmniejszą sympatią przez bohaterkę strzela buraka. Chłopak, choć z początku wydaje się szczery i ufny, tak naprawdę ma sporo za uszami. Mimo wszystko jest to postać pełna ciepła i dobroci.
 
Chitose jest naturalnym wyborem podczas pierwszej rozgrywki, jako że jest najsympatyczniejszą i najbardziej otwartą postacią z drużyny. Trzeba się zatem nieźle starać, aby go nie polubić. Z drugiej strony początkowo wychodzi na okropnego hipokrytę i obłudnika, ale to tylko dodaje historii pikanterii. Świetnie się bawiłam podczas ścieżki, jednak zabrakło mi tej głębi, którą odkryłam w poprzedniej i dwóch kolejnych opowieściach. Do gustu przypadła mi natomiast niejednoznaczność relacji z protagonistką, gdzie tak naprawdę do pewnego momentu nie wiemy co dokładnie łączy tę dwójkę. 

"It must be tough for you to talk to a human like that, having been raised as a demon chieftain, right?"


Ścieżka #3 Kazutake
Kazutake to kolejny przywódca klanu, tym razem charakteryzujący się taktem, powagą i łagodną naturą, szczególnie względem pań. Przypomina starszego brata, ze swoim złotym sercem, zrozumieniem i cierpliwością, choć potrafi być surowy i nieznoszący sprzeciwu, gdy to konieczne. Nie szuka z nikim zwady i zachowuje się nad wyraz dojrzale, czym zjednuje sobie sympatię innych. Bohaterka szybko łapie z nim dobry kontakt, nawet w pozostałych ścieżkach.

Historia bohatera jest akurat tą, która rozwija się najwolniej i ma najmniej romantycznych momentów, jednak wcale nie ujmuje jej to uroku. Z jednej strony można czytać między wierszami, a nieobecne dopowiadać sobie wedle woli, z drugiej zakończenie jest bardzo satysfakcjonujące, zdecydowanie warte rozgrywki. Sam Kazutake jest postacią sympatyczną i podnoszącą na duchu w chwilach słabości. Podobało mi się, że przekazywał swoje doświadczenie Yukinie, nie wymagając niczego w zamian i nawet nie przeszkadzało mi, gdy na pierwszym miejscu stawiał bezpieczeństwo bohaterki nad jej pragnieniami. Wyszło to naturalnie i w pełni zrozumiale. No i to super słodkie pacanie po głowie :)

"What are you talking about? No one's gonna want a woman who hides her emotions."


Ścieżka #4 Shin
Kiedy większość ludzi żyje w przekonaniu o niecności demonów, klan Shina jest otaczany czcią i szacunkiem przez lokalnych władyków, którzy traktują ich z ostrożnością równą bogom. Shin nie daje ludziom sobie w kaszę dmuchać i jako jedyny nie bierze czynnego udziału w działaniach wojennych. Chłopak ma złośliwy i dwulicowy charakter - lubi okazywać uprzejmość i prawić komplementy, aby za chwilę obrócić swoje słowa w sarkazm. Do tego potrafi kłamać w żywe oczy.

Shin nie jest typem bohatera, za którym szczególnie przepadam, jednak to tyko osobiste preferencje i nie mam chłopakowi nic do zarzucenia. Podobało mi się wręcz jakim czasami okazywał się trollem wobec Yukiny, konfundując ją słowami i gestami. W ścieżce zabrakło mi natomiast "pierwiastka ludzkiego"; o ile w poprzednich historiach ludzki bohater był bardzo wyraźny, tutejsza postać umyka uwadze przez swój onieśmielony charakter. Oczywiście jest to nadal ciekawa osoba, po prostu gorzej wypada na tle pozostałych i nie czuć z nią więzi jak w innych ścieżkach. O wiele lepiej wypada główny złoczyńca, który napsuje krwi naszej parze.

"I see. I thought you were stubborn, ignorant and dim-witted, but it seems you are gradually learning how to use that head of yours a little better."

Ścieżka #5 Senkimaru
Na wezwanie księżniczki nie przybyli jedynie przywódcy klanów wchodzących w skład Przymierza, ale i Senkimaru, głowa wygnanego przed laty rodu. Nastoletni chłopak jest arogancki, chłodny i podejrzliwy, do tego nie kryje się z niechęcią względem niektórych bohaterów, jednakże szanuje i przestrzega zasad, które przed wiekami złamał jego przodek, tym samym sprowadzając na klan biedę i nieszczęście.

Ścieżka ujawnia sporo faktów odnośnie Przymierza, bohaterki i złoczyńców, należy ją zatem rozegrać na samym końcu, najlepiej zaraz po historii Shina, w której na jaw wychodzi pewien fakt na temat bohatera (chociaż można się go domyślić w każdej innej opowieści). Wersja na androida niestety psuje zabawę i już na ekranie postaci spoileruje całą tajemnicę. Sama ścieżka wypada fantastycznie, i gdyby nie Kazuya, byłby to mój faworyt. Sekrety wypływające na wierzch są ciekawie pomyślane i zaskakujące, chociaż trudno je zaakceptować, gdy w poprzednich historiach nie było większych przesłanek ich istnienia. Na szczególną pochwałę zasługuje pełen akcji oraz napięcia finał.

"Stopi it, you idiot! I'm not leaving it. I'm saving it for later!"

Twórcy wprowadzili do gry imponującą liczbę postaci, większą nawet od tej w Hakuoki. Nie licząc bohaterki zaserwowano nam piątkę towarzyszy, księżniczkę Yasę, trójkę starszyzny, ósemkę postaci ludzkich oraz trójkę (?) złoczyńców. Co ciekawe każdy otrzymał wystarczająco czasu, aby dać się zapamiętać.

Naszą sympatię w pierwszej kolejności zyska starszyzna:  Shiomi, Tsukishima i Kotoura. Każdy z "dziadziusiów" jest na swój sposób zabawny, kochany i troszczący się o główną bohaterkę. Podczas przygód posłużą nam zarówno dobrą radą jak i bronią. Księżniczka jest równie troskliwa co dziadkowie, i chociaż szybko zniknie z ekranu, poznajemy ją jako osobę pełną ciepła i życzliwości.

Toki no Kizuna to nie tylko opowieść o demonach, ale i o ludziach, w mniej lub bardziej skomplikowany sposób związanych z czwórką naszych bohaterów. Każdy z towarzyszy uczestniczy w wydarzeniach po stronie innego lorda i od wyboru Yukiny zależy z którym z nich nawiąże bliższą relację. Spośród ośmiu ludzi (czterech głównych i czterech drugoplanowych) wyłaniają się najróżniejsze charaktery, od zimnych i aroganckich jegomościów, po ciepłych i pogodnych lekkoduchów.  Moje szczególne uznanie zdobyli Ieyasu i Mitsunari, dwie pełne głębi postacie, a szczerą sympatię Hideie - postać totalnie przerysowana, ale jakimś cudem bardzo zabawna i urocza (liczę na osobną ścieżkę w fandiscu ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

"The pleasure is all mine... My name is Hideie Ukita."

Złoczyńców z oczywistych względów nie idzie łatwo polubić, jednakże ich czyny oraz motywacje zostały przedstawione przekonująco. Nienawistna trójka nie bez powodu wstąpiła na drogę zła i wbrew pozorom, nie każdy z nich jest zepsuty do szpiku kości. Tylko jedna rzecz nie do końca wyszła najlepiej - potyczek ze złoczyńcami jest trochę za dużo, przez co sporo kończy się ich ucieczką. Wypada to sztampowo i niewiarygodnie, ale z każdą kolejną walką dowiadujemy się czegoś nowego, także nie ma na co narzekać.

Każdy z bohaterów posiada dwa zakończenia: szczęśliwe oraz alternatywne. Finały historii zależą od dwóch czynników: relacji z wybranym towarzyszem oraz naszego nastawienia do sytuacji. Szczęśliwe zakończenie wymaga od nas wymaksowania relacji z bohaterem oraz utrzymania równowagi w zachowaniu - jeśli będziemy nazbyt szczerzy i ulegli lub wykażemy się kłamstwem i brawurą, nasze wybory doprowadzą nas do alternatywnego finału, niekoniecznie złego, jednak też nie do końca szczęśliwego. Z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu, drugie zakończenie w wersji na androida nazwane jest "flashbackiem", co nie ma absolutnie sensu, biorąc pod uwagę generalne znaczenie tego słowa.


Strona wizualna gry jest przepiękna. Teł jest mnóstwo i to w różnych wariacjach, począwszy od kolorowych i miłych dla oka widoków, przez tradycyjne japońskie wnętrza, po zgliszcza i obskurne ruiny. Imponuje również ilość póz i grymasów naszych bohaterów; pojawiają się takie, które występuję tylko raz w całym tytule, a żadna postać poboczna nie stoi nigdy w jednej pozycji.  Zabrakło mi jedynie animacji postaci, ale nadrabiają je ruchome tła, ilustracje oraz obiekty w trakcie walki.

Muzyka jest doskonale dopasowana i oddaje emocje wytworzone przez obraz oraz tekst. Głosy postaci się bez zarzutu, aczkolwiek trudno było mi się do nich przyzwyczaić po niemej wersji na androida. Może zwyczajnie inaczej brzmiały w mojej głowie. Opening to mała perełka, i ani razu nie zdarzyło mi się go przewinąć (chyba, że przypadkiem).

Galeria z ilustracjami odblokowuje się dopiero po przejściu dowolnej ścieżki, co jest zabiegiem rzadko spotykanym i dziwnym. Niestety, w żaden sposób nie da się tego przeskoczyć i na podziwianie obrazków będziemy musieli poczekać, aż do finału jednej z historii. Prócz galerii odblokowuje się również mapka z opisem poszczególnych wydarzeń w danym miejscu. Ta jest oczywiście w całości po japońsku, także dla nieobeznanego z językiem jest tylko ciekawostką.


* * * 

PSP vs Android



Dzięki NTT Solmare i ich serii "Shall we Date" otrzymaliśmy angielską wersję Toki no Kizuna, pod innym, choć równie trafnym tytułem Demons' Bond. Port ukazał się tylko na platformę android.

Tytuł jest darmowy do ściągnięcia oraz rozegrania prologu, potem trzeba zapłacić za każdą ścieżkę osobno (21,85 zł według obecnego kursu). Cena całego tytułu przekracza sto złotych, jednakże jest to uczciwa cena, jak za produkcję od Otomate.

Demons' Bond od swojej oryginalnej wersji różni się wieloma elementami, które zostały dopasowane do urządzeń mobilnych. Do największych zmian należą:

  • brak voice actingu
  • podział na ścieżki od rozdziału pierwszego (oryginalnie od siódmego)
  • brak animacji
  • brak głębi i perpektywy obrazu
  • maksymalnie dwie postaci na ekranie (oryginalnie do pięciu) 
  • galeria ilustracji dostępna od początku
  • trzy sloty zapisu
  • brak "nastawienia bohaterki"; zakończenie determinuje jedynie poziom sympatii bohatera
  • brak bonusowej mapy
  • bonusowe ilustracje dostępne na zasadzie "friend invite"

Mimo znaczącego zubożenia względem wersji PSP, port broni się grafiką w wysokiej rozdzielczości oraz, oczywiście, angielskim tekstem.





Przy konwersji nie obyło się bez drobnych potknięć. Niefortunnie programiści pomyli uśmiech Kazuyi z jego obojętnym wyrazem twarzy. Niby nic wielkiego, w końcu chłopak i tak rzadko okazuje radość, jednak są sceny, w których biedaczek jest pochmurny zamiast się cieszyć, i uśmiecha się w nieodpowiednich sytuacjach. Jest nawet jeden moment, gdzie bohater zostaje zbesztany przez starszyznę i przez błędnie wstawiony grymas jego twarz sugeruje arogancję i bezczelność.



* * *


Toki no Kizuna, niezależnie czy w wydaniu oryginalnym, czy porcie na sprzęt mobilny jest tytułem wyjątkowym i wartym każdej ceny. Spotkałam się z opinią, iż jest to gra średniej kategorii, niezachwycająca i nudna, jednakże z żadnym z tych określeń nie potrafię się zgodzić. Faktycznie, fabuła nigdzie się nie spieszy i spora jej część zatrzymuje się na naradach wojennych, jednakże nawet pozornie nieciekawe rozmowy okazują się intrygujące i posuwają relacje bohaterów do przodu. Dodatkowo, gra to szczegółowa lekcja historii o Japonii okresu, który zapoczątkował panowanie rodu Tokugawa.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim tytuł przypadnie do gustu, szczególnie tym, którzy cenią romans ponad fabułę. Toki no Kizuna ma to do siebie, że uczucie rozwija się powoli i objawia się w pełnej krasie bliżej finału, ale naprawdę jest, na co czekać.

Tytuł zapisał się złotymi głoskami w moim sercu i nie potrafię go nie polecić. Prolog, choć przedstawia tylko dwójkę bohaterów, dość wyraźnie nakreśla klimat gry, a że jest darmowy, należy chociaż spróbować. Umieram ze zgryzoty, że fandisc Hanamusubi Tsuzuri zapewne nigdy nie ujrzy światła dziennego na zachodzie. Cóż, pozostaje nauka japońskiego...


* * *



Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory (JAP) | NTT Somare (ENG)
Data wydania: 2012 (JAP) | 23 lipiec 2015 (ENG)
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP (JAP) | Android (ENG)
Łączna liczba ścieżek: 5
Voice acting: tak (tylko w japońskiej wersji)
Animacje postaci: brak

Do kupienia na:
Wersja pudełkowa (tylko japońska wersja): aukcje internetowe
Wersja cyfrowa (tylko angielska wersja): Google Play







- osobisty faworyt

Komentarze