Recenzja | Sweet✩Fuse ~at your side~ [PSP&PSV]


"Gdyby ktoś mi powiedział, że spotkam tę wyjątkową osobę, będąc zamkniętą w parku rozgrywki i zmuszoną do przechodzenia gier na śmierć i życie, poradziłabym mu, aby lepiej stuknął się w głowę."
(Saki, ścieżka Shirabe // tłumaczenie autorskie)


Rok 2012 był wyjątkowym rokiem. Na zachodzie zadebiutowało Hakuoki, które zasiało ziarno zainteresowania gatunkiem otome, a ciepłe przyjęcie dało nadzieję na sprowadzenie nowych produkcji zza Pacyfiku. Jak się szybko okazało, na kolejny tytuł nie musieliśmy długo czekać, i tak osiemnaście miesięcy później dostaliśmy Sweet✩Fuse ~ at your side ~, który z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, przeszedł bez echa.

Saki Inafune jest bratanicą Keijiego, znanego na całym świecie projektanta gier. W dniu, w którym rozpoczyna się opowieść dziewczyna na zaproszenie wujka udaje się na otwarcie parku rozgrywki w całości poświęconego grom wideo. Impreza przebiega zgodnie z planem, do momentu wkroczenia na scenę dziwnie ubranych ludzi z mężczyzną w stroju wieprza na czele. Hrabia Hogstein (ang. "hog" - knur) bierze grupę zebranych na zakładników i zapowiada przekształcenie parku w prawdziwą arenę wirtualnych zmagań - siódemka wybrańców ma za zadanie w trakcie tygodnia przejść wszystkie siedem gier, aby uratować siebie i Bogu ducha winnych więźniów. Saki, chcąc uwolnić wujka i resztę, zgłasza się na ochotnika i zostaje wybrana na jednego z graczy. Wkrótce dołącza do niej szóstka, z pozoru losowo wybranych, mężczyzn: młody policjant, Subaru Shidou; piosenkarz i bożyszcze nastolatek, Towa Wakasa; bezrobotny geek, Kouta Meoshi; dziennikarz Ayumu Shirabe; wróżbita, Kimimaru Urabe oraz pan do towarzystwa, Ryusei Mitarashi. Cała siódemka będzie musiała stanąć naprzeciw Hrabiemu i ukończyć zaprojektowane przez niego śmiertelne niebezpieczne atrakcje.

Pomimo podniosłego wstępu, Sweet✩Fuse nie jest grą poważną, ani głęboką, wręcz przeciwnie! To lekka i przyjemna komedia pełna akcji, w której niebezpieczeństwo miesza się z zabawą. Już sam wizerunek i charakter naszego złoczyńcy zapowiada, że mamy do czynienia z produkcją humorystyczną i nie należy brać wszystkiego na ekranie na serio. Nasza drużyna, choć dźwiga na barkach los zakładników, jest pogodna, pełna optymizmu i werwy oraz w chwilach spokoju potrafi się wyluzować i powygłupiać. Wszystko ma jednak umiar, i mimo dominacji humoru, doświadczymy tu również tragedii oraz zagadek, których rozwiązań będziemy szukać po wszystkich ścieżkach.


Umiejscawiając fabułę w parku rozrywki o motywie przewodnim gier wideo, nie obyło się bez intencjonalnych i zabawnych nawiązań do klasyków, widocznych w nazwach danych atrakcji oraz w dialogach z Meoshim (geekiem i nolife'em). I tak swój pierwszy dzień rozpoczynamy grą "Samurai Fantasy VII", a następne witają nas atrakcjami jak wyścigi, horror, gry muzyczne oraz wiele innych, każda z nich z innym pomysłem na siebie i misjami do wykonania przez naszą załogę. Fani gier niejednokrotnie gromko się zaśmieją czytając o rurach, będących początkowymi broniami oraz o zarwanych nocach nad danym tytułem.

Protagonistką Sweet✩Fuse jest osiemnastoletnia Saki, licealistka i bratanica znanego twórcy gier komputerowych. Dziewczyna jest zdecydowanie jedną z najlepiej napisanych postaci żeńskich w całym gatunku - jest bystra, energiczna i przede wszystkim odważna, chociaż nie brakuje jej szczypty naiwności i odrobiny nieśmiałości względem panów. Sama z własnej woli zgłasza się do wyzwania Hogsteina i potem ochoczo bierze udział w kolejnych grach przygotowanych przez Wieprza. Resztę drużyny w zmaganiach wspiera swoją niezwykłą dedukcją oraz atakiem furii, potrafiącym przywrócić do pionu nawet głównego złoczyńcę. Obie te zdolności są interaktywną częścią gry i będziemy ich często używać na przestrzeni wszystkich rozdziałów - furię, aby kogoś "naprostować", a dedukcję do rozgryzania zagwozdek niezbędnych do ukończenia danej misji (o tym później). W aspektach romantycznych Saki również nie zawodzi, nie jest przerysowana w żadną stronę i wypada bardzo naturalnie.


Gra zawiera aż siedem ścieżek bohaterów, po jednej dla każdego z szóstki towarzyszy oraz jedną dodatkową dla sekretnego bohatera, którą odblokujemy po jednokrotnym przejściu tytułu. Jak można się było tego spodziewać po Otomate, postacie są świetnie napisane, każda z innym charakterem odbiegającym od archetypów. Twórcy zadbali również o wiarygodną przeszłość panów oraz przekonujące motywy nimi kierujące. Co najciekawsze, wszystkich ich spaja pewna rzecz, tę jednak trzeba odkryć samemu.

Wrażenia z poszczególnych ścieżek (kolejność rozgrywki):


Ścieżka #1 Subaru Shindou
Subaru jest dwudziestodwuletnim śledczym, który trafił na otwarcie parku w ramach ochrony obiektu. To niekwestionowany lider drużyny, głównie dzięki takim przymiotom jak odwaga, zimna krew, bystry umysł i pomysłowość. Wydaje się mieć wiecznie kij w dolnej części pleców i humorki, ale tak naprawdę poważniej niż reszta traktuje całą zaistniałą sytuację. Jakby nie patrzeć, nawet pojmany i zmuszony do udziału w grze, nadal jest w pracy, a tej misją jest niesienie pomocy innym.

Ścieżka Subaru, choć nieoficjalnie kanoniczna, jest najbardziej kompletną historią i (jak dla mnie) najlepszą ze względu na fabułę i postać bohatera. W facecie nie idzie się nie zadurzyć - pomimo bycia gburem jest sympatyczny i niezwykle słodki (szczególnie, gdy akurat z czymś sobie nie radzi). Wbrew pozorom absolutnie nie jest to typ "tsundere" - od początku widzimy jego ciepłą stronę, którą jedynie zakrywa powaga sytuacji. Ścieżka najbardziej zaskoczyła mnie pewną potyczką w rozdziale czwartym, dzięki której dowiedzieliśmy się nieco więcej o hipsterskich okularach Subaru :) No i facet uwielbia gwiazdy! Jak tu go zatem nie kochać? Mój osobisty faworyt ❤


Ścieżka #2 Kouta Meoshi 
Właściwa osoba na właściwym miejscu! Kouta jest dziewiętnastoletnim geekiem i hardcorowym graczem z długim stażem (głównie z powodu bycia bezrobotnym). Naszej drużynie służy głównie, jako chodząca encyklopedia gier video, ale posiada również inne umiejętności, które nie raz uratują innym skórę. W relacjach międzyludzkich Kouta jest nieśmiały i wycofany, z biegiem czasu postać ta jednak dojrzewa.       

Przede wszystkim, uwielbiam jego design! Z początku sądziłam, iż będzie obłąkany, tak jak zakłada strój rodem z psychiatryka, a tu taka niespodzianka! Kouta jak i jego ścieżka są super słodcy i bardzo mi przypadli do gustu. Najbardziej pamiętny moment historii to zdecydowanie prawie sama końcówka, gdy otrzymujemy całkowicie odpalonego Koutę uzbrojonego w gazrurkę. Trochę nie bardzo kupiło mnie jego zachowanie w przeszłości, ale potrafię to przełknąć z uwagi na świetną całość.


Ścieżka #3 Ryusei Mitarashi
Wybuchowy charakter i gorąca krew Ryuseia sprawiają, że jest on najbardziej "pocerowaną" postacią w grze - non stop naraża się dla innych, przez co odnosi dotkliwe rany. Do tego zawsze pierwszy pcha się do bitki i nie wie co to strach. Jest postacią prostolinijną, szczerą, ale i przesadnie altruistyczną, gotową wspierać swych towarzyszy samemu, będąc na krawędzi. Pracuje w klubie dla pań, gdzie okazuje się być gwiazdą lokalu i najlepiej zarabiającym hostem.

Ryusei okazał się być spoko gościem i bardzo zabawną personą. Śmiałam się gromko, gdy spinał się o każdą głupotę rzuconą w jego stronę, albo jak z Subaru rzucali się sobie do oczu ^_^  A już najlepszymi momentami było, kiedy gołymi pięściami torował sobie drogę przez przeciwników :D Gdyby nie mój pociąg do postaci typu Subaru, byłaby to zdecydowanie moja ulubiona ścieżka.


Ścieżka #4 Towa Wakasa
Wokalista w popowym boysbandzie i idol tysięcy nastolatek. Towa jest sympatycznym i pogodnym młodym chłopakiem z jedną, poważną wadą, przez którą zupełnie nie sprawdza się w roli gracza - jest zwyczajnym cykorem i panikarzem. Zdarza mu się podczas rozgrywki narażać towarzyszy na jeszcze większe problemy, ale gdy przemoże swój strach, potrafi walczyć równie dzielnie jak lew. 

Historię chłopaka mogę zaklasyfikować, jako najmniej lubianą w grze, przy czym "najmniej lubiana" oznacza "najgorsza z najlepszych". Wszystko w tej ścieżce zagrało i nie mam na co narzekać, po prostu Towa nie jest dla mnie postacią atrakcyjną pod względem charakteru. Z co bardziej pamiętnym momentów wymienić mogę pełną napięcia ostatnią potyczkę z Hogsteinem i super słodkie zakończenie <3


Ścieżka #5 Kimimaro Urabe
Historia tego pana jest bardzo ciekawa, jednak zdradzenie czegokolwiek zahaczałoby o spoilery. Kimimaro jest popularnym wróżbitą w mieście, specjalizującym się w odczytywaniu przyszłości ze szklanej kuli. Jego charakter najłatwiej opisać, jako "oaza spokoju" - gościa naprawdę niewiele rusza i nawet w beznadziejnych sytuacjach potrafi zachować zimną krew i uśmiech na twarzy. Łagodna natura i elokwencja zjednała mu w zawodzie setki klientów (głównie kobiet).

Ścieżka Kimimaro to prawdziwa petarda! Jest pełna niepewności, zwrotów fabularnych i ciągłego napięcia. Nic nie zapowiada pewnego plottwista, a gdy ten już nadchodzi szczęka dosłownie opada! Inne ciekawe sceny, to wszystkie, w których nasz bohater zachowuje grobowy spokój w obliczu zagrożenia oraz zakończenie zwieńczone najpiękniejszą ilustracją w całym tytule <3 Świetna historia, ale zdecydowanie nie na pierwszą ścieżkę w grze! Polecam wpierw ukończyć jakąkolwiek inną, aby za wcześnie nie dobrać się do kluczowych elementów układanki.


Ścieżka #6 Ayumu Shirabe
Trzydziestodwuletni niezależny dziennikarz przybyły na otwarcie parku w poszukiwaniu nowych faktów odnośnie starej sprawy. Ayumu, choć najstarszy z grupy, ma zdecydowanie najzabawniejsze i najtrafniejsze docinki, często w formie idiomów i przekleństw. Jest zlepkiem dwóch światów: dorosłego, ze swą obszerną wiedzą oraz dziecięcego, co objawia niezaspokojonym apetytem na słodycze, którymi dzieli się wyłącznie z wybrańcami.

Zostawiłam akurat tę historię na koniec, gdyż zakładałam, że zupełnie mi nie podejdzie (wkręcać do tak starego gościa?! FUJ!!), ale jak zawsze Otomate mnie nie rozczarowało! Fakt, różnica wieku mocno kontrowersyjna, do tego nasz pan nie jest typowym kawalerem, ale dało się to przeżyć i zarazem dobrze bawić! Wszelkie kolejne dywagacje zdradzałyby za dużo fabuły, także w tym miejscu kończę mój wywód.


Ścieżka #7 Makoto Mikami
Nasz sekretny towarzysz, dostępny dopiero po ukończeniu któreś z wcześniejszych historii. Makoto wpierw spotykamy na stacji, a pierwszego dnia rozgrywek odnajdujemy go związanego w kanciapie w stroju roboczym (przebraniu świnki). Po uwolnieniu chłopak obiecuje przyjść nam zawsze w pomocą, a w międzyczasie odchodzi szpiegować Hogsteina. Makoto jest przemiłym i przesympatycznym gościem ze słodkim wyglądem i głosem, któremu nie da się nie zaufać od pierwszego wejrzenia. 

Cóż, ja wiedziałam czego się spodziewać zanim zagrałam, ale tylko wyłącznie dlatego, iż była to moja ostatnia ścieżka i fabuła nie kryła już przede mną tajemnic. Historia wyjątkowa na tle pozostałych i zdecydowanie warta uwagi, chociaż niezbyt oryginalna, patrząc na siostrzane produkcje. Mi się jednak grało świetnie, a sam Makoto bardzo przypadł mi do gustu. Jedyne co mnie zakuło, to mniejsza ilość ilustracji (o jedną), trochę krótsze rozdziały oraz BRAK EPILOGU! No jak można w takim momencie zakończyć historię?! >__< Otomate, how could u?! T__T



Poza głównymi postaciami należy oczywiście wspomnieć o samym Hrabim Hogsteinie i jego pomocnikach nazywanych "prosiętami" (piglets).  Hrabia, jak na dobrego złoczyńcę przystało jest postacią pełną pozorów - przywdziewając strój wieprza i modulując głos, wygląda i brzmi komicznie, a odzywki sugerują, że nie jest do końca poważny. Z drugiej strony to podstępna łajza, która potrafi przewidzieć nasze następne ruchy i zawczasu zastawić pułapkę, do tego nie przebiera w środkach i zrobi wszystko, by zagwarantować swoje zwycięstwo, a naszą porażkę. Prosiaki są natomiast całkowitym jego przeciwieństwem - są nieme, i choć służą Hrabiemu są wobec nas miłe i pomocne. Do tego przybierają przezabawne pozy, które nie tylko wywołują śmiech, ale i precyzyjnie oddają ich emocje.

Gra oferuje siedem zakończeń, odpowiadających siedmiu kawalerom oraz jedno normalne (aka. forever alone). Grę  oczywiście możemy zakończyć przedwcześnie, uzyskując tzw. game over, który jest rezultatem podejmowanych przez nas błędnych decyzji. Zginąć lub uszkodzić się można na każdym kroku, także częste zapisywanie jest musem. Finał bez wybranka serca dostaniemy, jeśli nie uzyskamy wystarczającej sympatii u danego pana, co paradoksalnie dla mnie okazało się nie lada wyzwaniem - po pierwsze: trzeba zgrabnie operować odpowiedziami, aby punkty sympatii wynosiły minimalne jeden (albo nieznacznie więcej; nie sprawdzałam) i po drugie: nie miałam serca okazywać chłopakom braku zaufania T_T Zaprawdę była to droga przez mękę. 

Jak już wspominałam wcześniej, w Sweet✩Fuse doświadczymy dwóch ciekawych mechanik: furii oraz wybuchowej dedukcji (Explosive Insight). Pierwsza opcja, zdecydowanie mniej skomplikowana, polega na wkurzeniu się bohaterki i skierowaniu całego gniewu w daną postać, aby zmienić jej tok myślenia. Cała akcja kończy się przekomiczną animacją i gorącymi prośbami o wybaczenie. Każda z postaci ma oczywiście unikatową podobiznę pełną strachu przed nastolatką, a jedynymi elementami wspólnymi są wybuchy, pioruny i krzyk bohaterki What is wrong with you?! (którego ton zmienia się w zależności od sytuacji). Z atakami furii jednakże trzeba uważać, gdyż czasami niosą ze sobą negatywne konsekwencje.


Explosive Insight to natomiast mini gierka, w której musimy rozkminić, nurtującą nasz team zagwozdkę. Z krótkiego tekstu, streszczającego zagadkę wyłoniono kilka słów-kluczy, a naszym zadaniem jest znaleźć ten jedyny, który jest naszą odpowiedzią. Rozwiązania bywają różne - niektóre są typowo logiczne, innym razem szukamy słowa, które budzi nasze wątpliwości. Prób mamy trzy (możemy na raz wybrać trzy słowa-klucze), a jeśli się nam nie uda, drużyna podczas burzy mózgów wreszcie jakoś sama odnajdzie odpowiedź.

Muszę przyznać, że szata graficzna z początku nie przypadła mi do gustu, jednak już po kilku godzinach z tytułem stwierdziłam, iż jest to jedna z najlepiej wyglądających otome w ogóle! Komiksowy styl wypada genialnie, szczególnie nałożony na bohaterów, którym daleko do bycia biszonenami, a mimo to wypadają o niebo lepiej niżeli panowie w innych produkcjach. Sama protagonistka, Saki, nie jest również typowym lachonem, a naturalnie wyglądającą dziewczyną (z humorystycznym akcentem w formie głowy przypominającej bombę :D). Co ciekawe zadbano również o postaci poboczne, i tak np. nawet zwykły przechodzień dostał własną podobiznę. Pozostałe elementy takie jak tła oraz ilustracje (których jest naprawdę sporo) są równie piękne. 


O ile zazwyczaj nie zwracam uwagi na dźwięki w tle, tutaj energiczne i dynamiczne utwory od razu chwyciły moją uwagę. Dodatkowo, kilka z nich jest okraszone wokalem w hip-hopowym stylu (chyba nie muszę się rozpowiadać, jaki świetny to daje efekt!). OP jest rewelacyjny, i złapałam się na tym, że nigdy nie zdarzyło mi się go przewinąć. Obie wolniejsze nutki z endingów również wypadły fantastycznie. Oczywiście odblokowane utwory muzyczne i filmiki możemy oglądać do woli w tzw. galerii wraz z ilustracjami.

Sweet✩Fuse to wyjątkowo dopracowana pozycja. Co prawda nie przeszłam gry "w wzdłuż i w wszerz", gdyż nie zdobyłam każdego game over, ale podczas rozgrywki nie spotkałam się z żadnym błędem, ani nawet literówką! Nie wiem jak to możliwe, ale tłumacze nie potknęli się na żadnym kroku. Gra zatem pod względem tłumaczenia to numer jeden wśród wszelkich lokalizacji.

Tytuł śmiga zarówno na PSP i PS Vita i nie ma większej różnicy między wersjami (kupując w PS Storze możemy zainstalować ją na obu konsolach na raz). Wiadomo, wersja na Vitkę jest nieznacznie rozpikselowana ze względu na wyższą rozdzielczość, ale niedoskonałości widać jedynie przy zbliżeniu. Jest to bezpośredni port z kieszonsolki PSP, zatem nie działa ekran dotykowy.


Jakie są moje wrażenia odnośnie Sweet✩Fuse? Długo nad tym myślałam, ale doszłam do wniosku, że to na dzień dzisiejszy moja druga ulubiona (zaraz po Code: Realize) gra otome! Naturalni i zarazem przezabawni bohaterowie, wciągająca fabuła z wisienką na torcie w formie intrygi, genialne projekty postaci, dopracowanie i humor to główne elementy, które sprawiają, że tytuł ten jest zwyczajnie wybitny. Dlaczego nie jest bardziej popularny? Czort wie :( Dlatego tym goręcej zachęcam do sięgnięcia po niego!


* * *


Szczegóły wydania:
Deweloper: Otomate
Wydawca: Idea Factory | Aksys Games
Data wydania: 27 sierpień 2013
Gatunek: otome / visual novel
Platforma: PSP, PS Vita
Łączna liczba ścieżek: 7
Voice acting: wszyscy prócz bohaterki
Animacje postaci: tak

Do kupienia na:
Fizyczny nośnik: ciężko dostępny :(
Wersja cyfrowa: PS Store (38 zł)








- osobisty faworyt
 

Komentarze

  1. Kouta wygląda mi trochę na samuraja z anime "Mononoke". :D

    Przeczytałam wstęp i recenzję z początku, odpuszczając sobie opis poszczególnych wątków, bo zainteresował mnie ten tytuł. Na pewno go przetestuję, kiedy będę już mieć którąś z konsol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wygląda na uciekiniera z psychiatryka, zresztą na początku myślałam, że właśnie stamtąd się urwał xD

      Koniecznie go sprawdź! Za takie śmieszne pieniądze grzechem byłoby nie kupić, gdy ma się możliwość ^__^

      Usuń

Prześlij komentarz